Nawrocki "mówi jak biskup". Wielowieyska proponuje eksperyment. W rolach głównych Duda i Jan Paweł II
- W niedzielę o godz. 16 odbędzie się w Krakowie obywatelskie spotkanie z udziałem prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, w trakcie którego zostanie ogłoszona decyzja dotycząca poparcia bezpartyjnego kandydata na prezydenta - poinformował w piątek PAP rzecznik PiS Rafał Bochenek. TV Republika podała w czwartek po południu, że kandydatem PiS miałby zostać Nawrocki. Z kolei według portalu wPolsce.pl Nawrocki miałby startować jako kandydat obywatelski, a PiS jedynie udzieliłoby mu poparcia.
Bronisław Komorowski ostrzega przed Nawrockim. 'Duda też miał tę cechę'
Na gorąco najnowsze informacje komentowali dziennikarze w specjalnym wydaniu podcastu "Dzieje się".
- Kaczyńskiemu długo zajęło dojście do tej decyzji. PiS potrzebował kogoś, kto da spokój w partii i on (Nawrocki) to gwarantuje, bo nikt nie traktuje go poważnie - powiedział Wojciech Szacki z Polityki Insight. Jednocześnie ostrzegał, że nie można go lekceważyć, jeśli faktycznie zostanie oficjalnie wskazany. - Nawrocki zapewne szybko doskoczy w sondażach do poparcia PiS - dodał.
Mariusz Gierszewski z Radia Zet ujawnił, kto stoi za pomysłem, żeby to Nawrocki był kandydatem popieranym przez Prawo i Sprawiedliwość. Nawrockiego w roli kandydata na prezydenta popieranego przez PiS. - Jacek Kurski i Adam Bielan. Udało mi się potwierdzić, że to oni go przepchnęli. A zrobili to przez pokazanie sondaży. Według nich w pierwszej turze Przemysław Czarnek mógł liczyć na 35 procent poparcia, a w drugiej na 47 proc. Nawrocki odwrotnie, słabo zaczyna, ale lepiej kończy niż były minister edukacji narodowej - mówił dziennikarz. Gierszewski podkreślił też, że takimi ruchami Jarosław Kaczyński po prostu "rozegrał wszystkie frakcje w partii".
Nawrocki "mówi jak biskup"
Dominika Wielowieyska zwracała uwagę, jaki cel może przyświecać PiS przy takiej kandydaturze. - Kluczowe jest słowo "niezależny". On nie jest związany z rządem PiS, więc ma dużo większe szanse na przyciągnięcie elektoratu Konfederacji (ta partia wystawiła już Sławomira Mentzena - red.). Wolnościowcy, czyli część Konfederacji, wciąż przeżywają lockdown pandemiczny, jako zbrodnie na narodzie polskim, a to kojarzy im się z PiS - wyjaśniała dziennikarka TOK FM i "Gazety Wyborczej".
PiS przyspiesza w sprawie wyborów. Złe wieści dla Kaczyńskiego
Andrzej Bobiński i Wojciech Szacki z Polityki Insight zwracali też uwagę, że mimo wszystko Nawrocki to "nie format prezydencki". - Był taki wywiad szefa IPN w radiu u Roberta Mazurka i wtedy - w ciągu pierwszych siedmiu minut - z Nawrockiego wyszły wszystkie najgorsze cechy, które może mieć kandydat. Patos, brak dystansu do siebie, niechęć do opowiadania własnych poglądów. Wypadł koszmarnie. Jeden z polityków PiS powiedział mi, że owszem, potrzebujemy kogoś twardego i patriotycznego, ale niech on nie mówi jak biskup - cytował Wojciech Szacki.
Z kolei Gierszewski opowiadał o tym, jak miała wyglądać decyzja ws. startu Nawrockiego. - Żadne argumenty do Kaczyńskiego nie trafiały. On podjął sam tę decyzję. Argumentował, że Tobiasz Bocheński źle wypada na wiecach i jest wielkomiejski. A Nawrocki to sportowiec i sprosta trudom kampanii - wskazał dziennikarz śledczy Radia Zet.
Zaskoczyła wszystkich Dominika Wielowieyska, proponując mały eksperyment. - Porównajcie sobie wystąpienia Andrzeja Dudy i kazania Jana Pawła II. Podobieństwo jest niezwykłe i myślę, że celowo obliczone na działania podprogowe - podsumowała dziennikarka.