,
Obserwuj
Polityka

Sąd nad prokuratorem od "zamachu stanu". "To się po prostu nie mieściło w głowie"

Łukasz Konarski, TOK FM
3 min. czytania
12.02.2025 09:52
- Kolega koledze gdzieś pod stołem przekazuje lewe zawiadomienie w sprawie jakiegoś wydumanego przestępstwa tylko po to, żeby funkcjonariusze jeszcze do niedawna PiS-owskiej telewizji mogli wykorzystać to do przesłaniania ważnych spraw albo tego, że przychodzą rozliczenia - mówiła w TOK FM Kamila Gasiuk-Pihowicz.
|
|
fot. Adam Burakowski/ East News
  • Zamieszanie z zamachem stanu to 'brak powagi i patriotyzmu' ze strony PiS - uważa Kamila Gasiuk-Pihowicz;
  • W jej opinii prokurator Michał Ostrowski ani nie miał prawa sam sobie przydzielać tej sprawy, ani nie dotrzymał zasad obiektywizmu i bezstronności;
  • Ta sprawa jasno pokazuje, kto traktuje państwo poważnie, a kto "robi sobie cyrk" - oceniła gościni TOK FM.

W wtorek Prokuratura Krajowa poinformowała, że p rokurator generalny Adam Bodnar zawiesił w czynnościach swojego zastępcę prok. Michała Ostrowskiego na sześć miesięcy. To efekt działań Ostrowskiego z zeszłego tygodnia, kiedy to, jak twierdzi, wszczął śledztwo ws. podejrzenia popełnienia przestępstwa zamachu stanu przez m.in. premiera Donalda Tuska, marszałka Sejmu i Senatu czy szefa RCL. Zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa złożył do sekretariatu prok. Ostrowskiego prezes Trybunału Konstytucyjnego Bogdan Święczkowski - przez swojego urzędnika. 

- To, co rzuca się najbardziej w oczy w całej tej sprawie, to taki brak powagi i patriotyzmu w działaniach PiS-u - oceniła gościni "Poranka Radia TOK FM" Kamila Gasiuk-Pihowicz, europosłanka Koalicji Obywatelskiej. Podkreśliła, że mówi to zwłaszcza w kontekście aktualnych prac parlamentu europejskiego, gdzie w tej chwili dominują takie tematy jak "finansowanie przemysłu zbrojeniowego w Europie" czy szukanie "racjonalnej odpowiedzi na cła, które zostały nałożone na Unię Europejską".

"Zamach stanu". To nie teatr, to cyrk

Z perspektywy Gasiuk-Pihowicz cała sprawa "zamachu stanu" wygląda groteskowo. - Kolega koledze gdzieś pod stołem przekazuje lewe zawiadomienie w sprawie jakiegoś wydumanego przestępstwa tylko po to, żeby funkcjonariusze jeszcze do niedawna PiS-owskiej telewizji mogli wykorzystać to do przesłaniania ważnych spraw albo do przesłaniania tego, że przychodzą rozliczenia. Także na kolegę pana Ostrowskiego, jego przełożonego, czyli Ziobrę - tłumaczyła gościni Macieja Głogowskiego. 

- W mojej ocenie naprawdę bardzo dobrze się stało, że jeden z tych kolesi został właśnie zawieszony. To się po prostu nie mieściło w głowie, że pan Ostrowski mógł w tak ostentacyjny sposób działać na polityczne zlecenie - stwierdziła.

- Po pierwsze, pan Ostrowski nie miał prawa przydzielić sobie sam tej sprawy poza dekretacją, poza strukturą prokuratury i należy to, w mojej ocenie, interpretować jako rażącą obrazę przepisów prawa - tłumaczyła. Drugą równie ważną kwestią jest - jej zdaniem - złamanie przez Ostrowskiego "zasady obiektywizmu i po prostu bezstronności".

- Przecież on przyjął zawiadomienie ukradkiem, od kolegi, w jakichś dziwnych okolicznościach. Pierwszych świadków przesłuchał nie wiadomo gdzie, ale na pewno nie w Prokuraturze Krajowej - wyliczała, ironizując, że może teraz wszczynać postępowania będziemy w parkach i kawiarniach, "bo się cieplej zrobi".

Gościni TOK FM przyznała, że cieszy się że "z zawiadomienia ministra sprawiedliwości Adama Bodnara zostało wszczęte postępowanie karne". - Teraz panu Ostrowskiemu będzie groziła kara za przekroczenie uprawnień. My traktujemy państwo poważnie, a pan Ostrowski, Święczkowski, Ziobro robią sobie nawet nie teatr, bo to za poważne słowo - robią cyrk z państwa, w który nawet sami nie są w stanie wierzyć - stwierdziła.

Jej zdanie "ta ekipa na pewno w tym momencie czuje strach". - Strach, że niedługo Rafał Trzaskowski będzie prezydentem i nie będą już mogli liczyć na prezydencki azyl w Pałacu Prezydenckim. Ich marzenie o uniknięciu kary właśnie umiera - spuentowała.