Rzucone w wir kampanii. Nawrocka i Trzaskowska. Czy w ogóle potrzebujemy pierwszej damy?
- W najbliższą niedzielę 1 czerwca II tura wyborów prezydenckich; przyglądamy się żonom kandydatów: Małgorzacie Trzaskowskiej i Marcie Nawrockiej;
- Trzaskowska jest bardziej znana opinii publicznej, bo to już kolejna kampania jej męża; Nawrockiej wcześniej nie mieliśmy okazji obserwować w 'kampanijnym trybie';
- Czy w ogóle potrzebujemy jeszcze funkcji takiej jak pierwsza dama?
Często pozostają w cieniu swoich mężów, jednak ich obecność i zaangażowanie mogą znacząco wpływać na percepcję kandydata na prezydenta. Polskie społeczeństwo coraz częściej patrzy na pierwszą damę nie jako na ozdobę i element ocieplania wizerunku, ale jako osobę, która może mieć realny wpływ na sprawy społeczne i kulturalne.
Według sondażu Pollster dla "Super Expressu", 56 proc. Polaków uznaje Małgorzatę Trzaskowską za lepszą kandydatkę na pierwszą damę. Na Martę Nawrocką zagłosowało 44 proc. ankietowanych. Jednak czy w ogóle potrzebujemy jeszcze funkcji takiej jak pierwsza dama?
Małgorzata Trzaskowska. Aktywna i zaangażowana
Małgorzata Trzaskowska, żona Rafała Trzaskowskiego, jest postacią rozpoznawalną w przestrzeni publicznej. Dla jej męża nie jest to bowiem pierwsza kampania. O Trzaskowskiej było głośno już w 2018 roku, gdy polityk PO ubiegał się o fotel prezydenta Warszawy. Potem była jeszcze kampania przed wyborami na Prezydenta RP w 2020 roku i kolejna kampania samorządowa (w 2023).
Trzaskowska studiowała na Akademii Ekonomicznej w Krakowie, z wykształcenia jest ekonomistką. Pracowała m.in. w agencji reklamowej oraz w Urzędzie Miasta Stołecznego Warszawy. Otwarcie mówi o tym, że walczyła z rakiem piersi. Z Rafałem Trzaskowskim mają dwoje dzieci - starszą córkę Aleksandrę i syna Stanisława.
Kto będzie lepszą pierwszą damą? Przewaga jest większa niż w sondażach prezydenckich
Magdalena Kicińska z magazynu "Pismo" zauważa w rozmowie z tokfm.pl, że o Małgorzacie Trzaskowskiej "wiemy więcej, bo dłużej jest obecna, u boku męża, w życiu publicznym". - Ma na swoim koncie aktywność w sferze publicznej. Biorąc to pod uwagę, to Małgorzata Trzaskowska ma większą szansę zaistnieć jako zaangażowana pierwsza dama. Przy czym nie wystąpiła z jasną deklaracją, w jaki sposób, jeżeli będzie miała szansę, ma zamiar pełnić tę rolę i wykorzystywać swoją platformę wpływu - zaznacza redaktorka "Pisma".
To już druga kampania prezydencka Małgorzaty Trzaskowskiej, co daje jej przewagę w doświadczeniu nad debiutującą Martą Nawrocką.
Marta Nawrocka. "Klasyka kampanii wyborczej"
Magdalena Kicińska z magazynu "Pismo" stwierdza, że małżonka Karola Nawrockiego, mimo kilku publicznych występów, nie zapisała się mocniej w jej pamięci. - Obecność Marty Nawrockiej zarówno w kampanii, jak i w życiu publicznym była siłą rzeczy dużo mniejsza niż Małgorzaty Trzaskowskiej. Sam kandydat Nawrocki pojawił się w życiu politycznym stosunkowo niedawno, nie mieliśmy wcześniej okazji poznać jego rodziny w 'kampanijnym trybie' - podkreśla Kicińska.
Marta Nawrocka skończyła Wydział Prawa i Administracji na Uniwersytecie Gdańskim i pracuje w Krajowej Administracji Skarbowej, gdzie zwalcza nielegalny hazard. Jak sama opowiadała Danucie Holeckiej w wywiadzie dla Telewizji Republika, lubi adrenalinę związaną z nieprzewidywalnością tej pracy. Podczas tej rozmowy zadeklarowała, że "nie jest politykiem. Jeden polityk w rodzinie wystarczy", ale jednocześnie zapewniała, że "w ważnej sprawie społecznej zabrałaby głos".
Z Karolem są małżeństwem od piętnastu lat i wspólnie wychowują troje dzieci: Antoniego, Katarzynę i Daniela. Najstarszego syna, Daniela, Marta Nawrocka urodziła, będąc jeszcze nastolatką, zanim poznała Karola Nawrockiego.
Marta Nawrocka. Kim jest żona Karola Nawrockiego? To ona została nową pierwszą damą
Marta Nawrocka rzadziej pojawia się w mediach, a jeśli już - to głównie prawicowych. Kilkukrotnie podkreślała jednak, że dawanie wsparcia mężowi w kampanii jest dla niej ważne. Z tego powodu - jak mówiła - wzięła urlop w pracy na czas kampanii. Nie pojawiła się jednak na niedzielnym marszu poparcia dla kandydata PiS.
"Marta Nawrocka wypełnia klasyczną taktykę angażowania żon, broniąc męża stawianego w świetle wypływających niekorzystnych dla niego informacji. To klasyka kampanii wyborczej, czyli żona ocieplająca wizerunek męża" - komentowała na łamach "Wysokich Obcasów" prof. Barbara Brodzińska-Mirowska, politolożka i medioznawczyni z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu.
Pierwsza dama ma wybór
- Poprzednie prezydentury pokazały nam, że funkcja pierwszej damy zależy również od charakteru, temperamentu i wizji małżonki. To od niej zależy, jak sobie wymyśli tę rolę, jakie problemy weźmie na agendę - podkreśla Magdalena Kicińska z magazynu "Pismo".
Kicińska zauważa, że oprócz Jolanty Kwaśniewskiej, "wszystkie pierwsze damy raczej w mniejszym niż w większym stopniu korzystały z tej szansy, by wypełnić tę rolę w obszarze dyplomacji kulturalnej i społecznej".
- Ale to też jest w porządku, bo to nie one, a ich mężowie wybrali sobie taki pomysł na życie, a żony prezydentów musiały się w tym odnaleźć - stwierdza redaktorka. I dodaje, że nie każda pierwsza dama musi wykorzystywać tę szansę i mocniej zaangażować się w życie publiczne.
Dziennikarka zwraca uwagę na to, jak funkcjonowały poprzednie żony prezydentów. - Pierwsze damy bardzo często nie zabierały głosu, nie prowadziły aktywnej działalności w takim stopniu jak Jolanta Kwaśniewska. Agata Kornhauser-Duda jest obecna w naszym życiu politycznym od 10 lat. Jej obecność, tudzież jej brak, nam się wybija. Byłabym jednak daleka od oceny tego, jak sprawuje rolę pierwszej damy, bo to nie Agata Kornhauser-Duda, a jej mąż pełni funkcję publiczną - podkreśla Magdalena Kicińska.
- Nie mam oczekiwań wobec tej ani innych kobiet, które znajdą się w tej sytuacji. Uważam, że, jak w każdej sprawie, wybór należy do kobiet. Sama o sobie najlepiej decyduje i wierzę, że ona świadomie takiego wyboru dokonała - komentuje redaktorka.
Pierwsza dama: w pakiecie z mężem czy osobny byt?
Kicińska stawia również pytania o zmieniające się społeczne oczekiwania. - Pytanie, czy potrzebujemy zaangażowania żony, która ociepla wizerunek męża-prezydenta. Może to znak zmiany społecznej i tego, że nasze oczekiwania wobec stereotypów płci się zmieniają. Być może już dzisiaj nie postrzegamy pary prezydenckiej jako całości. Nie bierzemy ich w pakiecie - stwierdza rozmówczyni tokfm.pl.
- Może zmienia się oczekiwanie, żeby ta para prezydencka była taką pierwszą parą w naszym kraju, będącą punktem odniesienia. Może, jak przekonywała Joanna Senyszyn, potrzebujemy dzisiaj nie pierwszej damy, a matki narodu - mówi redaktorka. To właśnie Senyszyn, która kandydowała w I turze wyborów prezydenckich, zdecydowała się na gest poparcia wobec Trzaskowskiego i przekazała swoje symboliczne czerwone korale Małgorzacie Trzaskowskiej.
Magdalena Kicińska kończy refleksją: "Czy my dzisiaj patrzymy na pierwszą damę jako część małżonka, czy w końcu jesteśmy w stanie spojrzeć na tę kobietę jako oddzielny, niezależny od męża byt, którego nie należy oceniać przez pryzmat pakietu z małżonkiem?".
Posłuchaj: