Niecała minuta na jeden protest? "Tak traktuje obywateli Izba Kontroli Nadzwyczajnej Sądu Najwyższego"
- We wtorek 1 lipca Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego zdecyduje o ważności wyborów prezydenckich;
- Wątpliwości co do tego, jakie rozstrzygnięcie zapadnie nie ma senator Polski 2050 Jacek Trela;
- Zdaniem byłego prezesa Naczelnej Rady Adwokackiej obsadzona neosędziami Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych rozpatrzyła protesty nierzetelnie.
Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego od godz. 13 zajmuje się kwestią ważności wyborów prezydenta RP z 18 maja i 1 czerwca bieżącego roku. W posiedzeniu całej IKNiSP biorą udział m.in. Prokurator Generalny Adam Bodnar i przewodniczący Państwowej Komisji Wyborczej Sylwester Marciniak.
Senator Polski 2050 Jacek Trela nie ma jednak wątpliwości, jakie orzeczenie zapadnie. - To jest oczywiste dla mnie. Myślę, że dla większości Polek i Polaków, w szczególności po tym anonsie sprzed 2 dni pani Manowskiej, kiedy powiedziała, że przecież sobie chyba nie wyobrażamy, że ona byłaby zainteresowana rozstrzygnięciem o nieważności wyborów - mówił w "Wywiadzie politycznym" w TOK FM były prezes Naczelnej Rady Adwokackiej.
Przypomnijmy, że I prezes SN Małgorzata Manowska m.in. na naszej antenie mówiła, że nie jest zainteresowana prezydentem, który kwestionuje status neosędziów (do których sama należy). - To zresztą ją kompromituje, bo pokazuje, jakim sędzią jest. Nie jest właściwie predestynowana do pełnienia tej funkcji. Więc stanowisko będzie na pewno takie, że sąd uznaje ważność wyborów - ocenił Trela.
Ponowne liczenie głosów? Sędzia Sądu Najwyższego nie ma wątpliwości
Niecała minuta na rozpatrzenie jednego protestu? "Dobrze byłoby, żeby obywatele wiedzieli"
Zwrócił przy tym uwagę na szybkie tempo rozpatrzenia protestów wyborczych przez SN. I to pomimo tego, że wpłynęło ich ponad 50 tysięcy. - Rozpatrzono je całkowicie nierzetelnie. Ale też nie spodziewałem się niczego innego. Ta izba Kontroli Nadzwyczajnej nie jest sądem. Więc zajęli się tak, jak potrafili, albo jak chcieli - wskazał rozmówca Karoliny Lewickiej.
Polityk Polski 2050 przywołał przy tym opracowanie sędziego Stanisława Zabłockiego opublikowane na łamach "Gazety Wyborczej". Sędzia SN w stanie spoczynku wyliczył, ile czasu przypadło na rozpoznanie jednego protestu.
- I to jest mniej niż minuta. A nie można powiedzieć z góry, że coś jest tożsame z innym wnioskiem, trzeba przejrzeć jeden i drugi wniosek. I nawet jeżeli one mają po jednej stronie czy po dwie strony, to musi to zająć więcej niż minutę. Więc dobrze byłoby, żeby Polki i Polacy wiedzieli, jak traktuje ich Izba Kontroli Nadzwyczajnej w tym składzie i ich prawo do kontroli wyborów - podsumował były prezes Naczelnej Rady Adwokackiej.
Chcesz posłuchać całej rozmowy? Włącz podcast!