,
Obserwuj
Polityka

Łukasz Piebiak nie straci immunitetu. W tle spór o jedno słowo z założycielem KOD

4 min. czytania
07.08.2025 10:17
Sąd Najwyższy odmówił zezwolenia na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej b. wiceszefa MS, sędziego Łukasza Piebiaka za nazwanie w mediach społecznościowych b. przewodniczącego KOD Mateusza Kijowskiego przestępcą - brzmi środowa decyzja jednoosobowego składu Izby Odpowiedzialności Zawodowej SN.
|
|
fot. East News/REPORTER/Tomasz Jastrzębowski, Marek Maliszewski
  • Sąd Najwyższy uznał, że choć użycie przez Łukasza Piebiaka słowa "przestępca" wobec Mateusza Kijowskiego było nieodpowiednie, to mieści się ono w granicach języka potocznego i nie może stanowić podstawy do uchylenia immunitetu;
  • Kluczowe znaczenie miało to, że w momencie rozpatrywania sprawy Kijowski był już prawomocnie skazany, co - zdaniem sądu - wykluczało naruszenie zasady domniemania niewinności;
  • Pełnomocnicy Kijowskiego ostrzegali przed niebezpiecznym precedensem i wpływem słów sędziego na opinię publiczną i sądy, podczas gdy obrona Piebiaka podkreślała jego prawo do oceny i wolności wypowiedzi.

Uzasadniając tę decyzję, sędzia sprawozdawca Zbigniew Korzeniowski wskazywał, że wniosek o uchylenie immunitetu sędziemu Sądu Rejonowego w Warszawie Łukaszowi Piebiakowi dotyczył czynu sprzed uprawomocnienia się wyroku sądu skazującego Kijowskiego w sprawie tzw. "afery fakturowej" w KOD.

Mianowicie, sąd uznał Kijowskiego winnym poświadczenia nieprawdy w siedmiu fakturach za obsługę informatyczną Komitetu. Wyrok w I instancji wydał w lipcu 2023 roku Sąd Rejonowy w Pruszkowie. Wyrok prawomocny w sprawie zapadł w czerwcu ubiegłego roku w warszawskim sądzie okręgowym.

Piebiak nazwał Kijowskiego "przestępcą". Sąd: Taki jest urok życia społecznego

Z kolei sprawa wniosku o zgodę na pociągnięcie Piebiaka do odpowiedzialności karnej sięga stycznia 2024 roku, kiedy to były wiceminister sprawiedliwości odpowiedział w mediach społecznościowych na wpis Kijowskiego na platformie X. Wtedy to b. przewodniczący KOD opublikował swoje zdjęcie w siedzibie Prokuratury Krajowej, na którym trzyma baner z napisem: „#Wolna Prokuratura". Napisał także: "Warto było. To zdjęcie z 6 maja 2019 roku. Prokuratura Krajowa była jeszcze przy ul. Rakowieckiej ze Święczkowskim na czele. Dzisiaj jest wolna".

'To mógł być błąd Nawrockiego'. Były szef BOR ostrzega

Na ten właśnie wpis odpowiedział sędzia Łukasz Piebiak: "Zgodnie z przewidywaniami: z bezprawnego przejęcia Prokuratury Krajowej najbardziej cieszą się przestępcy. Tu pierwszy z nich. Brawo Adam Bodnar i Donald Tusk".

Mateusz Kijowski wniósł więc prywatny akt oskarżenia przeciwko Piebiakowi, który - zdaniem Kijowskiego - go znieważył.

Sędzia Korzeniowski podkreślił w środę, że sąd orzeka, biorąc pod uwagę stan rzeczy na chwilę orzekania. W związku z tym, jak mówił, "nie można zatrzymać się na tym, na czym zatrzymał się wniosek" w sprawie immunitetu. - Na chwilę orzekania pan Mateusz Kijowski został, można powiedzieć odpowiedzialnie, skazany prawomocnym wyrokiem - powiedział sprawozdawca.

Wskazał ponadto, że sędzia Piebiak nie powinien był użyć słowa "przestępca". Przychylił się jednak do stanowiska sędziego, który powiedział w trakcie dyskusji poprzedzającej uchwałę, że słowa tego użył "w odruchu" i "bezrefleksyjnie", jednak nie miał na celu znieważenia Kijowskiego.

Wyzysk cudzoziemców w Polsce. 'Pani Basia zabierała im dokumenty, by nie uciekli'

Jak jednak wskazał, "pan Mateusz Kijowski popełnił przestępstwo, a w języku potocznym nie można ludziom zakazać mówienia, że ktoś jest przestępcą". - Wtedy doszlibyśmy do pewnej normy, która nie jest przestrzegana społecznie - ocenił Korzeniowski.

Ponadto zaznaczył, że obie strony - Kijowski i Piebiak - są osobami znanymi. - Taki jest urok życia społecznego osób, które angażują się w działalność polityczną czy publiczną, że w cudzysłowie "należy mieć grubszą skórę" - mówił sprawozdawca.

Uchwałę poprzedziło blisko trzygodzinne posiedzenie, na którym strony przedstawiały swoje stanowiska w sprawie.

"Fatalny precedens"

Jeden z pełnomocników Kijowskiego, adw. Michał Zacharski, wskazywał, że "byłoby fatalnym precedensem, gdyby okazało się, że można naruszać zasadę domniemania niewinności". Ponadto sygnalizował ewentualną możliwość wywarcia wpływu wypowiedzi Piebiaka na opinię publiczną i na wyobrażenie sądu II instancji o sprawie b. przewodniczącego KOD.

- Jeśli jest tak, że w postępowaniu międzyinstancyjnym słowa pana sędziego Łukasza Piebiaka ukształtowały opinię publiczną i sędziego orzekającego w sprawie w postępowaniu odwoławczym w jakimkolwiek zakresie, to mamy do czynienia nie tylko z niedopuszczalnym przełamaniem zasady domniemania niewinności, ale z realnym wpływem na to, jak sprawa Mateusza Kijowskiego się zakończyła - mówił pełnomocnik.

Dzwon Zygmunt milczał w dniu zaprzysiężenia Nawrockiego. Dzwonnicy zbojkotowali wezwanie Jędraszewskiego

Podobne zdanie wyrażał sam Kijowski, który ocenił, że cały proces w sprawie tzw. "afery fakturowej" odbywał się "na podstawie pomówień w mediach". Kijowski dodał, że słowa Piebiaka o przestępcy padły, gdy w świetle prawa był on niewinny ze względu na brak prawomocnego wyroku. - Pan Łukasz Piebiak obrzucił mnie epitetem, który jednoznacznie określa, że jestem przestępcą (…). Urzędnik, który z mocy prawa wydaje wyroki, tutaj rozszerzając swoje prawa z sali sądowej, postanowił w mediach społecznościowych wydać na mnie wyrok - dodał.

Z kolei pełnomocnik Piebiaka, adw. Michał Skwarzyński, mówił, że są inne ścieżki rozwiązywania konfliktu społecznego niż odpowiedzialność karna. Nakreślił również, że Kijowski w swoim wpisie "chwalił nielegalne, jego zdaniem, działanie prokuratury", natomiast b. wiceszef MS komentując ten wpis, "działał w ramach swoich kompetencji".

Ponadto wskazywał, że Kijowski ostatecznie został prawomocnie skazany. - Mówienie prawdy nie podlega odpowiedzialności karnej - mówił. - Nie możemy doprowadzać do takiej sytuacji, w której sędziowie będą skazywani (…) za to, że mówili prawdę. Czasem kogoś dotknie prawda, ale to nie jest droga normalnego państwa, żeby w ten sposób realizować odpowiedzialność - dodał.

Drugie dno sporu o Dino na Wilanowie. 'Już raz to widzieliśmy'

Sędzia Łukasz Piebiak podkreślił natomiast, że ma prawo do swojej oceny. - Pan Kijowski publicznie cieszył się z tego, że doszło w Polsce do nielegalnego przejęcia prokuratury (…). Poza tym jest osobą prawomocnie skazaną - dodał.

Zaznaczył, że po jego stronie nie było zamiaru popełnienia przestępstwa. Jak mówił, przed napisaniem odpowiedzi nie zweryfikował, czy wyrok w sprawie jest prawomocny, czy nie. - Nie miałem zamiaru obrażenia kogokolwiek (…), tylko użyłem potocznego określenia "przestępca" - mówił. Dodał ponadto, że w polskim prawie karnym "przestępca" nie równa się pojęciu "skazany".

Posłuchaj: