Kto może zostać zakonnikiem? "Możesz mieć osobowość socjopatyczną, ale nie daj Bóg, żebyś utykał"
Dla Damiana Jankowskiego jego lekka niepełnosprawność nigdy nie stanowiła problemu. Przełożeni zakonów dominikanów i redemptorystów uważali inaczej. - Pytał (...) czy dam radę nieść wazy z zupą w habicie - wspominał w podcaście "Tajemnice Kościoła" dziennikarz, autor książek i zastępca redaktora naczelnego portalu więź.pl.
Z tego artykułu dowiesz się:
- jakie kroki poprzedzają wstąpienie do zakonu;
- co - jak wynika z doświadczenia gościa "Tajemnic Kościoła" - dyskwalifikuje do zostania zakonnikiem lub księdzem;
- w czym - jak wskazał rozmówca Marty Zdanowskiej - przejawia się hipokryzja Kościoła w podejściu do osób z niepełnosprawnościami.
Jako młody mężczyzna pełen ideałów Damian Jankowski postanowił wstąpić do zakonu. Sądził, że wystarczy chcieć i w klasie maturalnej postanowił, że zostanie duchownym. Nie kwestionowano jego potencjału intelektualnego czy duchowego zaangażowania. Jednak - po rocznym okresie prenowicjatu - usłyszał od dominikanów, że nie przyjmą go do zakonu z powodu "niepewnego stanu zdrowia".
Jak tłumaczył w podcaście "Tajemnice Kościoła" Damian Jankowski, chodzi o dziecięce porażenie mózgowe. - Objawia się tym, że chodzę trochę inaczej i nie mogę jeździć na rowerze. To chyba przez coś z błędnikiem, z wyczuciem równowagi. Ale jako dziecko jeździłem na trzykołowym rowerze przez całe lata. (...) Dla mnie ta niepełnosprawność nigdy nie była problemem - tłumaczył w tokfm.pl dziennikarz, autor książek i zastępca redaktora naczelnego portalu więź.pl.
Przełożony miał jednak duże wątpliwości, czy Damian poradzi sobie w klasztorze. - Pytał: "Czy ty się nie wywrócisz w habicie na schodach?", pytał też, czy dam radę nieść wazy z zupą w habicie. Zabawne, bo gdy byłem ministrantem, nosiłem komżę, a potem długą albę i tylko raz zdarzyło mi się potknąć, a i tak się nie wywrócić - podkreślał dziennikarz.
"Świat mi się załamał"
Jankowski przyznał, że decyzję dominikanów o nieprzyjęciu go do zakonu przyjął z "bólem". Lekka niepełnosprawność okazała się przeszkodą po raz pierwszy w jego życiu. - Moi rodzice dbali o to, bym nie traktował tego jako chorobę. Nigdy nie chodziłem do szkoły integracyjnej - zaznaczył.
Mimo niepowodzenia, po jakimś czasie, Jankowski znów spróbował wstąpić do zakonu, tym razem redemptorystów. Mieszkał u nich rok, ale również go odrzucili. "Super sobie poradziłeś, ale nie wiemy, czy ta choroba się nie rozwinie" - usłyszał. - Trochę świat mi się załamał. (...) Uporanie się z tym zajęło mi rok, dwa. Po latach uświadomiłem sobie, że to był epizod depresyjny (...) - mówił gość tokfm.pl.
Socjopaci w zakonach. "To nie był zły wyznacznik"
Jak się w międzyczasie okazało, na zostanie księdzem też nie miałby dużych szans. - Pojechaliśmy w rodzinne strony na jakieś uroczystości. Był tam przełożony rektor olsztyńskiego seminarium. Mówił mi, że ksiądz musi być bardzo sprawny, bo na przykład musi wchodzić na drabinę. Sam był olbrzymi i ledwo się poruszał. Stał nade mną i mówił: "Pamiętaj, księża muszą być sprawni, muszą być okazami zdrowia". Słuchałem tego i myślałem "Boże, Damian, tylko się teraz nie zaśmiej" - wspominał Jankowski.
Quiz: Polityczne wydarzenia w Polsce i na świecie. Uwaga, 10 trudnych pytań! [QUIZ TOK FM]
Ukończ quiz i odbierz nagrodę do -40% na TOK FM Premium!
Zniżka zależy od uzyskanego wyniku.
Promocje nie łączą się.
A co z predyspozycjami psychologicznymi do zostania zakonnikiem? Damian Jankowski w trakcie pobytu w klasztorze zaobserwował coś interesującego - Wśród tych 15 osób miałem kolegów, po których było widać rys socjopatyczny - nie znosili ludzi lub traktowali ich jak pionki na szachownicy. Takie osoby ten system wchłonął, dobrze się w nim odnalazły. Okazuje się, że to nie był żaden zły wyznacznik. Możesz mieć osobowość socjopatyczną, ale nie daj Bóg, żebyś utykał, bo będziesz miał problem. (...) W świecie się to nazywa dyskryminacją, a w Kościele - wolą Bożą, co jest jednak trochę przykre - zauważył gość "Tajemnic Kościoła".
Źródło: tokfm.pl