,
Obserwuj
Gospodarka

Jedna książka to trzy jajka. Kto zarabia na książkach, a kto tylko je pisze?

3 min. czytania
19.07.2026 10:59

Unia Literacka chce minimalnej stawki dla pisarzy. - Tutaj aż kusi, żeby autorowi nie dopłacić, bo autor to najsłabsze ogniwo. Co my możemy. I tak napisaliśmy, i tak musimy to wydać. Inna rzecz, że i tak jesteśmy postrzegani jako hobbyści, którzy robią to właściwie nie wiadomo dlaczego - mówił w TOK FM członek zarządu stowarzyszenia, powieściopisarz i prawnik. 

Księgarnia (zdjęcie ilustracyjne)
Księgarnia (zdjęcie ilustracyjne)
fot. ANDRZEJ STAWINSKI/REPORTER
  • Unia Literacka chce, by do autora książki trafiało 10 proc. ceny okładkowej;
  • Jak teraz wygląda rynek? Kto zarabia na książkach, a kto tylko je pisze?
  • O tym w TOK FM mówił członek zarządu stowarzyszenia Unia Literacka, powieściopisarz i prawnik Piotr Siemion. 

Jedna książka to równowartość trzech jajek. Dwie książki to jedna kawa espresso. Za trzy sprzedane książki można kupić pączka.  Autor w Polsce na sprzedanej książce zarabia 2,87 zł, wynika z raportu Polskiej Sieci Ekonomii. Tymczasem Unia literacka domaga się ustawowej minimalnej stawki dla pisarzy. 10 proc. - tyle ceny okładkowej miałoby trafiać do autora książki. 

Gdzie teraz znika 95 proc. ceny książki? Jak mówił w TOK FM członek zarządu stowarzyszenia Unia Literacka, powieściopisarz i prawnik Piotr Siemion "rynek ma wiele części i na każdym etapie jest ktoś, kto potrzebuje i musi zarobić". 

- Wydawca mówi: "Więcej ryzykuję od pana, bo pan już napisał. A poza tym pan pisać nie musiał, a ja muszę wydać, żeby na tym zarobić". To logika, z którą można polemizować. Ale teraz wydawca ma swoje koszty. Redaktorów, korektorów, marketing, na którym zwykle oszczędza. I druk - jest taki fetysz, że druk to dopiero kosztuje. Nie, druk to też 5 proc. kosztów; 10 proc., jeżeli wydajemy coś wspaniałego. A potem wydawca sprzedaje tę książkę z łóżka polowego jak w latach 90. lub wydrukowany nakład przekazuje dystrybutorowi, hurtownikom. A hurtownik mówi: "Dobrze, ale tutaj cena okładkowa to 50 zł, a potrzebują upustu. Zapłacę połowę z tego, bo muszę zarobić. Mam swoje koszty". Dalej są księgarnie, które też muszą zarobić itd. - tłumaczył w TOK FM cały mechanizm. 

Jak dodał, skutki są takie, że wydawcy oszczędzają na promocji, hurtownicy lubią mieć swoje sklepy, bo wtedy marże zostawiają sobie. - A autorzy dostają jakieś groszaki bo nie da inaczej, tak słyszą. Poza tym jest w tym też trochę moralnego hazardu, jak mówią ekonomiści. Tutaj aż kusi, żeby autorowi nie dopłacić, bo autor to najsłabsze ogniwo. Co my możemy. I tak napisaliśmy, i tak musimy to wydać. Inna rzecz, że i tak jesteśmy postrzegani jako hobbyści, którzy robią to właściwie nie wiadomo dlaczego - dodał w rozmowie z Michałem Tomasikiem. 

Quiz: Polityczne wydarzenia w Polsce i na świecie. Uwaga, 10 trudnych pytań! [QUIZ TOK FM]

Ukończ quiz i odbierz nagrodę do -40% na TOK FM Premium!

Zniżka zależy od uzyskanego wyniku.

Poprawnych odpowiedzi Zniżka
  • 100% -40%
  • 81-99% -30%
  • 61-80% -25%
  • 41-60% -20%
  • 0-40% -10%
  • Promocje nie łączą się.

    Progi nagród Strzałka rozwiń
    1/10 We wtorek nad Bałtykiem doszło do przechwycenia rosyjskiego samolotu przez polską parę dyżurnych samolotów. Ił-20 to samolot...

    "Na każdym etapie kasują swoje marże" 

    Raport pokazał też, że cztery największe firmy dystrybucyjne kontrolują około 80 proc. rynku. Piotr Siemion zwrócił w tym kontekście uwagę, że w tej grupie są też hurtownicy, którzy jednocześnie mają swoje wydawnictwa, własny hurt, własne sieci księgarskie oraz własne media społecznościowe i reklamowe. - To quasi monopole zintegrowane wertykalnie. Po prostu biorą książkę i na każdym etapie kasują swoje marże - dopowiedział. 

    Zastrzegł, że choć to mechanizm legalny, to "niewątpliwie szkodliwy". - Pozwala, by rynek się konsolidował, a autorzy byli niedopłacani -  podkreślił. 

    Inna rzecz, dodał na koniec gość TOK FM, że debiutanci często przyjmują pierwszą ofertę wydawcy, a ta wcale nie musi być dla nich optymalna. - Potem bardzo się dziwią: Dlaczego w ogóle zgodziłem na takie warunki?! Dlatego, że nastąpiło zjawisko asymetrii informacyjnej:  wydawca wiedział wszystko, debiutant nic - skwitował w TOK FM. 

    Źródło: TOK FM 

    Redakcja poleca