Izabela Bodnar ostro o Jacku Sutryku. "Niczym bolszewik"
- Muszę przyznać, że jestem zaskoczona, że ten wynik jest aż tak wysoki. Spodziewałam się dobrego wyniku, ponieważ odbyłam setki rozmów z mieszkańcami i widziałam tę potrzebę zmiany we Wrocławiu. Czułam, że jest duża szansa, że wejdę do drugiej tury, ale naprawdę nie spodziewałam się, że dostanę 31 proc. prowadząc tak krótką kampanię - powiedziała w specjalnym, powyborczym "Poranku Radia TOK FM" Izabela Bodnar.
'Gigantyczny sukces' Izabeli Bodnar we Wrocławiu. 'Wywindowała ją słabość PiS'
Gościni Dominiki Wielowieyskiej wskazała także, co jest jej największym zarzutem do kontrkandydata. Mówiła o "hipokryzji" Jacka Sutryka. - Z jednej strony prowadzi równoległą rzeczywistość w swoich mediach społecznościowych, pokazując się jako osoba blisko ludzi, a tak naprawdę jest osobą, która zamknęła się kompletnie przed mieszkańcami, ekspertami, inwestorami - wymieniała. Według niej prezydent Wrocławia poodsuwał najbardziej kompetentnych ekspertów. - Niczym bolszewik wszedł po prostu i stwierdził: "Teraz rządzimy my". Także jest dużo do zrobienia w naszym mieście, musimy przywrócić jego rangę, jego prestiż. Musimy przestać dawać powód do śmiechu, a zacząć pokazywać się jako dumne miasto, wspaniałe miasto, z ogromnym dziedzictwem - podkreśliła Bodnar.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Wrocław. Druga tura upłynie pod znakiem zarzutów wobec męża Izabeli Bodnar?
Jak zauważyła jednak Dominika Wielowieyska, kampania przed drugą turą może być jednak ciężka dla kandydatki Trzeciej Drogi. Upłynie prawdopodobnie pod znakiem zarzutów w kierunku jej męża, który jest przedsiębiorcą z branży śmieciowej. - To są kompletne bzdury, ja się spodziewam, że kampania w drugiej turze będzie jeszcze ostrzejsza wobec mnie - oceniła Bodnar.
Zapewniała, że nie ma tu konfliktu interesów, bo jej mąż od 20 lat ma firmę odpadową, ale nie działa i nie zamierza działać we Wrocławiu. A jego kłopoty w prokuraturze to ma być efekt "represyjnego aparatu państwa PiS". - Mój mąż jest ofiarą PiS-u, który niszczył przedsiębiorców w Polsce. (...). Od 2018 roku nagle stał się ofiarą zmasowanych kontroli skarbowych - mówiła. Jak przekonywała, nic one nie wykazały, więc nasłano na niego "ziobrowską prokuraturę". - Nasi prawnicy twierdzą, że te zarzuty są zupełnie kuriozalne - mówiła.
Kandydatka Trzeciej Drogi na prezydentkę Wrocławia zaprzeczyła też zarzutom o finansowanie jej kampanii przez firmę związaną z branżą śmieciową i jej mężem. - Moja kampania była finansowana przez osoby prywatne - przez mojego męża, który owszem ma firmę odpadową i przez mojego wieloletniego przyjaciela Beniamina Nogę, który jest akurat prezesem - stwierdziła Izabela Bodnar.
Druga tura wyborów samorządowych odbędzie się 21 kwietnia.