Nowacka: To są dzieci w traumie i kryzysie. W poniedziałek pierwsza grupa młodych powodzian wyruszy na zieloną szkołę
Dzieci z terenów zalanych przez wielką wodę znalazły się w bardzo trudnej sytuacji. Część szkół nie działa, nie ma lekcji, nie ma kontaktu z kolegami i koleżankami. Wiadomo, że do szkół, zalanych przez powódź, uczniowie szybko nie wrócą - potrzebne będzie osuszanie, a potem remonty. Dlatego Ministerstwo Edukacji chce wysłać przynajmniej część dzieci do innych części Polski, na zielone szkoły. - Taka zielona szkoła potrwa 7-14 dni, w zależności od potrzeb. Kluczowe jest dla nas bezpieczeństwo dzieci - mówi TOK FM ministra edukacji, Barbara Nowacka. Pierwsze dzieci - sześćdziesięcioro - jadą już w poniedziałek do Sopotu.
Wsparcie dla dzieci
Jak wskazuje ministra Barbara Nowacka, ofert wsparcia od przedsiębiorców i samorządowców z całego kraju jest bardzo dużo, ale każda musi być sprawdzona. Zajmują się tym kuratorzy oświaty i ich współpracownicy. - Przepisy wymagają zapewnienia bezpieczeństwa każdemu dziecku. I nie chodzi o miłość do samych przepisów, tylko o gwarancję, że dziecko jest bezpieczne i zaopiekowane. Kurator - w każdym miejscu, gdzie dziecko jest - ma tego świadomość, może tam pojechać i sprawdzić warunki. Musimy mieć też pewność, że dziecko jest pod nadzorem pedagogicznym - mówi pani ministra.
Szczegóły programu zostały już opublikowane na stronie Ministerstwa Edukacji Narodowej. Resort uruchomił specjalny system, który umożliwi organizację wyjazdów poprzez sprawną współpracę różnego typu podmiotów.
Ile dzieci pojedzie na zielone szkoły? - Tyle, ile będzie potrzeba. Zakładamy dużą elastyczność, jak długo te zielone szkoły będą funkcjonowały. Wszystko zależy od potrzeb - dodaje Barbara Nowacka. Co ważne, dzieci zostaną przewiezione za darmo - m.in. pociągani Intercity, bo kolej też w ten sposób włącza się w pomaganie.
Nasza rozmówczyni tłumaczy, że w części zalanych miejsc społeczności nie są jeszcze na tyle zorganizowane, by wysyłać klasy do innych części Polski. - W różnych miejscach sytuacje są różne. Do wyjazdu trzeba się przygotować, również emocjonalnie. Na pewno mamy dużo zgłoszeń i chcemy m.in. w ten sposób tym dzieciom pomóc. By mogły odetchnąć choć przez jakiś czas - mówi ministra edukacji.
Zawieszone zajęcia
Ministerstwo Edukacji na dziś nie wie jeszcze, do ilu szkół - zalanych przez wodę - młodzież przez dłuższy czas nie powróci. - Ta inwentaryzacja trwa - słyszymy. Część szkół, w których w ostatnich dniach nie było lekcji, wróci do nauczania już w przyszłym tygodniu. To placówki, w których np. mieściły się sztaby kryzysowe czy do których odbywała się ewakuacja mieszkańców. - Są też szkoły, które są zalane w stopniu nieznacznym. Trwa już osuszanie, sprzątanie, ale są i takie, które są kompletnie zdewastowane, więc sytuacja jest bardzo różna. Czy będzie nauczanie online? W wielu miejscach nie ma dostępu do sieci, dlatego nie będziemy oczekiwać rzeczy nierealnych - mówi w TOK FM Barbara Nowacka.
Na piątek 20 września 2024 roku, w trzech województwach (dolnośląskim, opolskim i lubuskim), z powodu powodzi zajęcia zawieszono w 431 przedszkolach, szkołach i placówkach, w tym w województwie dolnośląskim - 222, w województwie opolskim - 180 i w województwie lubuskim - 29.
Ministra mówi w TOK FM, że czasami trzeba też dostosować przepisy do nadzwyczajnej sytuacji, z jaką mamy do czynienia. Tak było w zalanych Głuchołazach, gdzie powódź zerwała most. Przed powodzią dzieci z jednej strony rzeki chodziły do szkoły po drugiej stronie i odwrotnie. Teraz to niemożliwe. Dzięki działaniom ministerstwa, lekcje zorganizowano tam, gdzie dzieci mieszkają. - Uczą ci nauczyciele, którzy pracowali w szkole po drugiej stronie mostu. Chodziło o to, by to umożliwić i uelastycznić - tłumaczy ministra. - Zależało nam na tym, by dzieci były zaopiekowane, to priorytet. Pamiętajmy, że to są dzieci w traumie i kryzysie - dlatego potrzeba było wykładni prawnej, z których przepisów powinni skorzystać dyrektorzy szkół, organizując pracę w takich przypadkach - dodaje ministra Barbara Nowacka.