Kiedy dochodzi do powodzi, liczba samobójstw spada. Problemy pojawiają się później
Mieszkańcy Stronia Śląskiego, Lądka Zdroju, Lewina Brzeskiego i wielu innych wsi, miast i miasteczek, odczuli skutki tego, co wydarzyło się w ostatnim tygodniu. Żywioł niszczył wszystko, co spotkał na swojej drodze: mosty, ulice, domy, samochody. Dziś w wielu z tych miejsc trwa wielkie sprzątanie i odbudowywanie tego, co było.
Pomoc dla powodzian
Do powodzian płynie ogromna pomoc nie tylko z całej Polski, ale i z zagranicy. Żywność, woda do picia, plecaki dla dzieci. Potrzebne są łopaty, gumowe rękawice, szczotki, środki czystości. Pracy jest bardzo dużo. - Ci ludzie na razie żyją na adrenalinie - mówi TOK FM dr Halszka Witkowska, suicydolożka oraz pomysłodawczyni i koordynatorka inicjatywy ''Życie warte jest rozmowy'' - portalu stworzonego z myślą o osobach, które borykają się z myślami samobójczymi, mają za sobą próby samobójcze lub straciły kogoś w wyniku samobójstwa.
- Pamiętajmy, że w momencie kiedy dochodzi do powodzi - tak samo jak w chwili wybuchu wojny - liczba samobójstw spada. Bo wtedy ludzie łączą się, muszą walczyć z zewnętrznymi czynnikami, które zagrażają ich życiu, następuje duża ludzka solidarność i przewartościowanie życia. Natomiast problemy pojawiają się później, gdy emocje opadną, gdy widzimy skalę zniszczenia, gdy dochodzi do nas, że odbudowa może zająć lata - mówi nasza rozmówczyni.
Jak dodaje, na dziś najwięcej zgłoszeń, pytań i próśb o wsparcie pochodzi od osób w żałobie. - Bo w trakcie powodzi uaktywniły się u nich pewne lęki, w związku z tym, co się wydarzyło. Jak mówi dr Witkowska, oprócz wsparcia doraźnego i pragmatycznego - na dziś - należy też udzielać wsparcia na przyszłość. - By ci ludzie wiedzieli, że my ich nie zostawimy samych, że nawet jak powódź zniknie z czołówek gazet czy dzienników telewizyjnych, oni nie będą pozostawieni sami sobie - tłumaczy.
Serwis "Życie warte jest rozmowy" uruchamia właśnie specjalny telefon pomocowy dla powodzian, ze wsparciem psychologicznym - psycholodzy będą dyżurować od poniedziałku do piątku w godz. 18.00-22.00 pod numerem telefonu 22 266 01 00.
'Bieg na długim dystansie'
Państwo zapewnia, że pomocy dla powodzian nie zabraknie. Premier powołał nawet specjalnego pełnomocnika do spraw związanych z tematem powodzi, został nim Marcin Kierwiński. Nie zmienia to jednak faktu, że część ludzi boi się, co z nimi będzie, czy dla nich pomocy nie zabraknie, czy poradzą sobie przed zimą, czy będą mieli gdzie mieszkać.
Jak mówi w TOK FM Draginja Nadażdin, szefowa Lekarzy bez Granic, pomoc przy klęskach żywiołowych to "bieg na długim dystansie".
- Cechą polskiego społeczeństwa jest gotowość do mobilizacji i udzielenia wsparcia ludziom w potrzebie, szczególnie wtedy, gdy widzimy dramat innych na własne oczy. Towarzyszy nam bardzo mocny impuls zwykłej, ludzkiej solidarności. Ale ważne jest też to, że przy kryzysach pomoc jest potrzebna również wtedy, gdy historie znikną z mediów, gdy woda wycofa się z zalanych terenów. Chodzi o pomoc psychologiczną, pomoc w odbudowie, jak i po prostu takie okazywanie zainteresowania i chęci wspierania tych ludzi - dodaje Draginja Nadażdin.
Jak wskazuje, wsparcie dla powodzian musi być zaplanowane długoterminowo. - I dotyczy to nie tylko odtwarzana infrastruktury - dróg, mostów czy domów, ale też - zagwarantowania tym ludziom poczucia bezpieczeństwa. To dla nich niezwykle ważne przy tej traumie, którą przeżywają.
Specjalne rozwiązania ustawowe
Premier Donald Tusk - w kwestii pomocy osobom, które doświadczyły powodzi - zapowiedział specjalne rozwiązania ustawowe. Rząd ma się nimi zająć we wtorek. - Tam jest dużo roboty, żeby to było wszystko lege artis i zgodne z prawem. Sytuacja jest nadzwyczajna, wymaga w niektórych aspektach nadzwyczajnych regulacji. Chcę, żebyśmy na wtorek na posiedzenie rządu, mieli właściwie wszystko już przygotowane i uruchomili najszybszą możliwą ścieżkę - powiedział Donald Tusk.