,
Obserwuj
Dolnośląskie

Minął miesiąc, a oni wciąż czekają na pomoc. "Kto ma siłę pałować się z urzędem?"

5 min. czytania
16.10.2024 06:48
Fala powodziowa z pękniętej zapory zalała Ołdrzychowice Kłodzkie. Zniszczenia sięgały 80 proc. Minął miesiąc. I co? Mieszkańcy rozkładają ręce, bo wciąż czekają na pomoc. - Państwo nas zostawiło. Jesteśmy odstawieni na boczny tor - twierdzi pani Krystyna.
|
|
fot. Bartłomiej Kot

- Kątem mieszkam u kuzynki, a mogę tu być tylko do piątku - rozkłada ręce pani Krystyna. Jej dom został zniszczony podczas powodzi. Woda sięgała prawie dwóch metrów. - Pod sufit aż! Cegły się sypały - wspomina. Do dziś nie ma tam wstępu, a mija dokładnie miesiąc. - Państwo nas zostawiło. Jesteśmy odstawieni na boczny tor. Widzą tylko miasta, a gdzie nasze małe wioski? - pyta.

Pani Krystyna mieszka w Ołdrzychowicach Kłodzkich. To wieś w gminie Kłodzko na Dolnym Śląsku. 14 września wylała tu rzeka Biała Lądecka. Dzień później pękł wał w Stroniu Śląskim i sytuacja stała się jeszcze gorsza. Ogłoszono ewakuację. Według wstępnych szacunków zniszczone zostało około 80 proc. wioski.

Zniszczenia po powodzi okolicach Ołdrzychowic Kłodzkich
Zniszczenia po powodzi okolicach Ołdrzychowic Kłodzkich
fot. Bartłomiej Kot

Pani Krystyna już nie ma siły. - Czekam do piątku. Jak nie będzie domku, biorę śpiwór i położę się pod drzwiami wójta - zapowiada. Bo gmina, jak mówi, otrzymała od prywatnego inwestora dwa holenderskie domki dla poszkodowanych. Jeden miał trafić do naszej bohaterki i pomóc przetrwać zimę. Nie trafił. - Co tydzień obiecują, że dostaniemy klucze - słyszymy.

Gdzie obiecane pieniądze?

W podobnej sytuacji jest pani Marianna (z tej samej wsi). Też czeka. - Osuszamy mieszkanie i nic nie możemy robić. Nasz budynek jest zabytkowy, nie wolno nam nawet zbić tynków. Już tydzień czekamy na zgodę - kręci głową. Chciałaby zrobić remont. Wie, że pracy jest mnóstwo. Wymiana podłóg, malowanie, ogrzewanie do wymiany i cała łazienka do zrobienia. Liczy na pomoc państwa.

- Dostaliśmy na razie 10 tysięcy złotych - mówi. To oferowane przez rząd wsparcie dla powodzian na doraźną pomoc. Oprócz tego rząd Donalda Tuska obiecywał wsparcie do 100 tys. zł na remont mieszkania lub odbudowę pomieszczeń gospodarczych oraz do 200 tys. zł na odbudowę budynków mieszkalnych.

- Mama wypełniła wnioski o te sto-dwieście tysięcy i czekamy na decyzję. Nie wiemy, ile dostaniemy i kiedy. Tydzień temu chodzili z gminy i sprawdzali. Nie wiemy, na ile wycenili, nie dali jeszcze znać - dodaje pani Marianna.

Znów ich zalało, a zbiorników dalej nie chca. 'Nie dajmy się oszukać'

Urzędnicy działają tu inaczej

Mieszkańcom wioski pomaga fundacja Trzy Filary i duchowny ks. Bartłomiej Kot. W rozmowie z nami przyznaje, że sytuacja jest kiepska. - Mamy do czynienia ze społecznością wiejską, urzędnicy na wsi działają inaczej niż w mieście, gdzie już chyba lepiej rozumieją, że są po to, żeby pomóc. Tutaj są bezradni - stwierdza. - Ludzie czują się przez nich niesprawiedliwie potraktowani. Mówią, że po rozmowie z urzędnikami mają poczucie zbyt pobieżnej oceny strat, niezauważonych i niedoszacowanych szkód. Po spotkaniu z komisją są bardziej zdołowani niż przed - opowiada dalej.

I dodaje, że dopiero w czwartek w gminie Kłodzko zaczęły działać komisje złożone z pracownika socjalnego i specjalisty nadzoru budowlanego. Szacują straty osób, które złożyły wnioski o pomoc remontowo-budowlaną. - Do tej pory, przez cały miesiąc, ludzie nie wiedzieli, co się dzieje - mówi duchowny. Wtrąca, że w powodzi ucierpiała też jego siostra, której zalało mieszkanie na pierwszym piętrze. - Komisja nawet tam nie weszła. Odrzucili wniosek [o wsparcie - red.], siostra się odwołała od decyzji. Ale kto ma siłę, żeby się odwoływać, pałować z urzędem, kiedy stracił wszystko? - pyta retorycznie ks. Kot.

Śmieci po powodzi w Ołdrzychowicach Kłodzkich
Śmieci po powodzi w Ołdrzychowicach Kłodzkich
fot. Bartłomiej Kot

Inna sprawa, że wielu mieszkańców nie wie, czy w ogóle odbudowywać swoje domy, czy przenosić się do innego miejsca. Podkreślają, że to nie pierwsza ich powódź, choć przyznają, że najtragiczniejsza w skutkach. Niektórzy żyją w strachu, że będą kolejne. Dodatkowo wraca do łask zarzucona w 2019 roku idea budowy zbiorników retencyjnych m.in. w rejonie Kłodzka. To oznaczałoby wysiedlenia. - Stoją więc w rozkroku. Inwestować w remont? Jak za dwa lata mają ich przesiedlać? - pyta retorycznie Kot.

Góry śmieci i gruzu

Inny problem to góry śmieci i gruzu, które leżą w okolicy. Ks. Kot ma wrażenie, że one się nie kończą. - To są niewyobrażalne ilości. Jedne się posprząta, to pojawiają się nowe. Ciągłe prace, remonty. Ludzie wyrzucają kolejne rzeczy, stare ubrania i tym podobne - opisuje. - [Z gminy] wycofały się firmy, które wywożą śmieci, bo nie stać ich było, żeby pracować za darmo - dodaje nasz rozmówca. Pomagają więc społecznicy, lokalni i spoza regionu, wolontariusze.

Burmistrz Kłodzka Michał Piszko w rozmowie z PAP mówił niedawno, że z samego miasta trzeba wywieźć 10 tys. śmieci - ponad trzy razy więcej niż pierwotnie szacowano.

- [Miejscowi] na pewno mają poczucie, że są osamotnieni. Choć gminy są w pewnym sensie usprawiedliwione: od razu wydały wszystkie pieniądze i nie dostały nic więcej, bo skąd? Nie wiem, jak państwo funkcjonuje, ale powinny być rezerwy budżetowe na stan klęski żywiołowej. Powinny być od razu wypłacane pieniądze, żeby móc się uporać chociaż z tymi grubymi problemami, jak wywóz śmieci - przekonuje ks. Kot.

Ołdrzychowice Kłodzkie miesiąc po przejściu fali powodziowej
Ołdrzychowice Kłodzkie miesiąc po przejściu fali powodziowej
fot. Bartłomiej Kot

W poniedziałek Radio Wrocław podało, że Kłodzko otrzymało 29,6 mln zł z rezerwy budżetowej na usuwanie skutków powodzi - to pełna kwota, o jaką wnioskowało miasto. Pieniądze mają iść m.in. na usuwanie odpadów.

Domki podłączane, śmieci sprzątane, wnioski rozpatrywane

Spytaliśmy Urząd Gminy w Kłodzku o sytuację z domem holenderskim dla mieszkanki Ołdrzychowic i co władze planują zrobić wiosną z ludźmi, którym powódź doszczętnie zniszczyła mieszkania. Spytaliśmy także o problem śmieci oraz odsetek odrzucanych przez urzędników wniosków o pomoc.

Patrycja Tomaka, p.o. Kierownika Referatu Gospodarki Komunalnej i Inwestycji przekazała nam, że gmina podjęła wszelkie czynności związane z podłączeniem domków do sieci elektroenergetycznej i wodno-kanalizacyjnej. "Domki zostały dostarczone do ich docelowej lokalizacji w dwóch terminach - 28.09 i 04.10.2024 (...). W następnej kolejności dzięki współpracy z Tauron Dystrybucja i firmie instalatorskiej działającej na zlecenie Gminy Kłodzko wykonane zostało przyłącze energetyczne. Proces przyłączenia domków trwał 7 dni - w normalnym trybie około 12 miesięcy. Na terenie działki w ciągu kilku dni wykonano również przyłącze wodno-kanalizacyjne. W dniu dzisiejszym (piątek 18 października - red.) przekazano do użytkowania pierwszy domek jednemu z powodzian" - poinformowała.

"W dniach 10,11,12,14 października 2024 na terenie Gminy Kłodzko pracownicy socjalni wspólnie z inżynierami z Polskiej Izby Inżynierów Budownictwa pracowali w terenie i robili szacowanie strat na budynkach mieszkalnych i gospodarczych dla osób prywatnych, które złożyły wnioski o pomoc remontowo-budowlaną. Oszacowania zostało zrobione w 750 budynkach, żaden z wniosków nie został jeszcze rozpatrzony, nie została wydana jeszcze żadna decyzja, ani żaden wniosek nie został odrzucony" - przekazała nam zaś Magdalena Tondytko, kierowniczka Referatu Rozwoju Lokalnego.

"Przygotowywana jest kolejna partia wniosków do sporządzenia szacowania start w terenie dla osób, które nie mogły być obecna w czasie szacowania oraz dla nowo złożonych wniosków. Na dzień 18.10.2024 jest to 160 wniosków do oszacowania. Wszystkie wnioski są przyjmowane i będą rozpatrywane" - podkreśliła urzędniczka.

Gmina zaznacza też, że zajmuje się wywozem śmieci. "Gmina Kłodzko przystąpiła do wywozu odpadów popowodziowych w przeciągu kilku dni od ustąpienia wody po powodzi. Zostały zabezpieczone odpowiednie środki finansowe na ten cel. Prace te trwają bez przerwy i są bardzo zaawansowane. Odpady zostały w dużym stopniu uprzątnięte z ulic oraz terenów prywatnych, więc problem zalegających śmieci jest skutecznie niwelowany" - napisała Tondytko.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Chcesz zgłosić temat, opowiedzieć swoją historię? Napisz do autora: jacek.stawiany@tok.fm