,
Obserwuj
Dolnośląskie

Znów ich zalało, a zbiorników dalej nie chcą. "Nie dajmy się oszukać"

Małgorzata Waszkiewicz, TOK FM
3 min. czytania
16.10.2024 13:36
W zalanej miesiąc temu Kotlinie Kłodzkiej coraz większe emocje wzbudzają plany ochrony przeciwpowodziowej. Wielu mieszkańców dalej sprzeciwia się budowie zbiorników retencyjnych. - Nie dajmy się oszukać - dało się słyszeć na pełnych emocji spotkaniach.
|
|
fot. Małgorzata Waszkiewicz, TOK FM

Sprawa zbiorników retencyjnych w okolicach Kłodzka to lokalnie temat dobrze znany i bardzo 'gorący'. Już pięć lat temu Wody Polskie badały możliwość ich budowy. Cel? Chronić region przed powodzią. Zbiorniki miały przyjmować nadmiar wody. Cztery były zresztą już wtedy w budowie, rozmawiano o kolejnych. Większość mieszkańców była jednak temu przeciwna. Obawiali się wysiedlenia i tego, że ich wioski przestaną istnieć. Sprawę opisywaliśmy na naszym portalu. Ostatecznie więc, po fali protestów, nowych zbiorników w planie inwestycyjnym nie zatwierdzono.

Teraz temat wrócił. W weekend w Stroniu Śląskim i Radochowie na Ziemi Kłodzkiej odbyła się seria spotkań w tej sprawie.

Dwa rozwiązania

Założenia ochrony przed powodzią przedstawiał mieszkańcom Janusz Zaleski, pomysłodawca zbiornika Racibórz, a dziś dyrektor Projektu Ochrony Przeciwpowodziowej w Dorzeczu Odry i Wisły. - Przygotowujemy nowy projekt, który będzie finansowany z pieniędzy pożyczkowych Banku Światowego, Banku Rozwoju Rady Europy, ale także z pieniędzy budżetu polskiego i Unii Europejskiej - poinformował. - To spotkanie to nie są jeszcze konsultacje społeczne. Ono ma na celu przedstawienie, co można zrobić, aby chronić przed powodziami Kotlinę Kłodzką - tłumaczył ekspert.

Kobiety 'na celowniku'. 'Pytanie nie brzmi, czy zostaniemy zgwałcone, tylko ile razy'

Podkreślił, że rozwiązania są właściwie tylko dwa. - Można albo zatrzymać wodę tam, gdzie ona spadnie, albo odsunąć ludzi od zagrożenia powodzią. I moje spotkanie z państwem - gdzie reprezentuję Wody Polskie - sprowadza się do tego, aby się zastanowić, jak te dwa zasadnicze podejścia pogodzić w coś, co jest akceptowalne społecznie - mówił Zaleski.

Ogromne emocje. 'Nie dajmy się oszukać'

Na razie o tę akceptację społeczną jest jednak bardzo trudno. W kościołach - bo tam odbywały się spotkania z mieszkańcami - emocje były ogromne. Niektórzy krzyczeli, inni wyśmiewali pomysł Wód Polskich, jeszcze inni apelowali, by - zamiast budować zbiorniki - zadbać o okolice rzek.

- Nie dajmy się oszukać! Niech przywiozą konkretne rozwiązania. Niech będą małe zbiorniki w lasach. Nie pozwolimy budować dużych zbiorników - mówiła sołtyska Goszowa Bożena Długosz-Kluza.

PiS może obalić Tuska. Ale bez nich to się nie uda. 'Kto PiS-u dotyka, ten znika'

Podobnych głosów było więcej. - Nie pozwolimy, żebyście szastali nami i naszymi uczuciami. Tu są ludzie poszkodowani, nie mają dokąd wrócić i zbliża się zima - mówiła jedna z mieszkanek. Wypomniała rządzącym, że od tzw. powodzi tysiąclecia 'nie zrobili nic'. - Mamy zarośnięte brzegi rzek, które nie były oczyszczane od 20 lat. Nie zostało zrobione nic, a dziś pan przyjeżdża ze starym projektem [budowy zbiorników - red.] i próbuje nas mamić? Nie pozwolimy na to - mówiła.

Pani Katarzyna z Radochowa niedaleko Lądka-Zdroju przyznała, iż boi się, że gdy zbiornik powstanie, to zwiększy zagrożenie, zamiast je zminimalizować.

- Stronie Śląskie zalała woda, bo pękła tama na starym zbiorniku. Gdyby szła zwykła fala, to takiej tragedii by nie było. Opad był ogromny, wał przy tamie nie wytrzymał i ogromna fala zmiotła pół miasta. Kto da gwarancję, że nowe zbiorniki wytrzymają napór wody? Kto da gwarancję, że nie będzie awarii? Kto da gwarancję, że opadów będzie tyle, że woda pomieści się w tych zbiornikach? - pytała, nie kryjąc emocji.

Dlaczego zbiorniki w Kotlinie Kłodzkiej nie powstały? Miały uchronić przed powodzią stulecia

'Władza powinna zadbać o bezpieczeństwo wszystkich'

Co ważne - nie wszyscy mieszkańcy byli na 'nie'. Pan Krzysztof ze Stronia Śląskiego twierdził, że miesiąc po tragedii, jaka spotkała jego miasto, trzeba inaczej popatrzeć na ochronę przeciwpowodziową. - Wszyscy, którzy pięć lat temu protestowali przeciwko zbiornikom, powinni siedzieć w pierwszej ławce na takich spotkaniach - punktował. - A władza powinna zadbać o bezpieczeństwo wszystkich i wywłaszczać - dla dobra ogółu - tych, którzy mieszkają w newralgicznych miejscach - skwitował.

W 2023 roku do użytku oddano (zaprojektowane wcześniej, przed 2019 rokiem) zbiorniki retencyjne w Krosnowicach, Roztokach, Boboszowie i Szalejowie. Nowy plan dotyczący ewentualnej budowy zbiorników ma być gotowy do wiosny.