,
Obserwuj
Dolnośląskie

Co zmieniła "ustawa Kamilka"? Ekspert zwraca uwagę na ważny punkt. "Wzrost niemal dwukrotny"

Małgorzata Waszkiewicz, TOK FM
3 min. czytania
05.11.2024 17:06
Blisko dwukrotnie wzrosła liczba zgłoszeń o krzywdzeniu dzieci w ramach procedury "Niebieskiej Karty". Jak dowiedziała się reporterka TOK FM, to efekt wejścia w życie tzw. ustawy Kamilka. Organizacje społeczne szacują, że co roku w wyniku krzywdzenia umiera w Polsce 30 dzieci.
|
|
fot. Wojciech Strozyk/REPORTER / WOJCIECH STROZYK/REPORTER

- Po wejściu w życie "ustawy Kamilka" zwiększyła się świadomość i już samo to przyniosło bardzo pozytywny efekt - mówi nam Grzegorz Wrona, adwokat, specjalista z zakresu przeciwdziałania przemocy w rodzinie. I podkreśla, że działanie nowych przepisów widać między innymi w szkołach i przedszkolach. - Pracownicy oświaty są bardziej uważni na krzywdę dzieci. Zdecydowanie częściej tę przemoc zgłaszają - wyjaśnia prawnik.

Więcej, jak dodaje, jest też zgłoszeń w ramach procedury tzw. Niebieskiej Karty. Wrona informuje, że po wejściu w życie "ustawy Kamilka" ten wzrost jest niemalże dwukrotny.

Efekty "ustawy Kamilka" i specjalny zespół

Przypomnijmy krótko, "ustawa Kamilka" weszła w życie w lutym tego roku - ponad dziewięć miesięcy po śmierci 8-letniego Kamila z Częstochowy. Nowe przepisy wprowadziły rozwiązania, które mają poprawić ochronę dzieci przed przemocą i zapewnić im kompleksową pomoc w przypadku skrzywdzenia. To m.in. standardy ochrony dzieci w szkołach, przedszkolach czy klubach sportowych.

'Tu rozegrał się dramat Kamilka. Co się zmieniło? 'Ustawa nie jest lekarstwem na całe zło'

Po wejściu ustawy w życie powołano też specjalny zespół, który analizuje ciężkie przypadki krzywdzenia dzieci. Działa on na wzór procedury Serious Case Reviews obowiązującej w Wielkiej Brytanii. Chodzi o urzędową analizę tego, co nie zadziałało w systemie w konkretnym przypadku. Na czele tego zespołu stoi mec. Grzegorz Wrona.

Obecnie zespół analizuje trzy przypadki krzywdzenia dzieci. Jednym z nich jest sprawa Kamilka z Częstochowy. Chłopiec był wielokrotnie maltretowany przez ojczyma. Mężczyzna znęcał się nad dzieckiem ze szczególnym okrucieństwem, m.in. sadzając go na rozgrzanym piecu, przypalając papierosami, polewając wrzątkiem. Ośmiolatek zmarł 8 maja 2023 roku. W ramach pracy eksperci z zespołu sprawdzą, co nie zadziałało i dlaczego dziecko doświadczyło tej tragedii.

- Dwa pozostałe przypadki dotyczą młodszych dzieci. Bo takim głównym zaniedbaniem systemowym jest ochrona dzieci właśnie do lat trzech. One często nie są jeszcze w żłobkach, są poza instytucjami, więc są niewidoczne - wyjaśnia mec. Wrona.

Analiza każdego przypadku ma się kończyć rekomendacjami: jak łatać systemowe dziury i co należy zmienić w prawie, żeby dzieci były lepiej chronione. - Są to przypadki, w których będzie można bardzo precyzyjnie powiedzieć, na przykład tak: brakuje nam przepisu, zgodnie z którym pracownicy żłobka są zobligowani do wypełniania procedury Niebieskiej Karty - tłumaczy ekspert.

'Mamy dziadków legitymować'. Ustawa Kamilka i niespodziewany problem

Analiza pierwszego przypadku ma się skończyć jeszcze w listopadzie. Do dokumentu będą musiały się odnieść instytucje zaangażowane w daną sprawę, więc opinia publiczna rekomendacje ma poznać na początku przyszłego roku.

13 pytań o przemoc

Rząd szykuje jeszcze jedną zmianę dotyczącą ochrony dzieci. Jak mówiła kilka dni temu PAP ministra do spraw równości Katarzyna Kotula, w listopadzie powinno ukazać się rozporządzenie o kwestionariuszu szacowania ryzyka zagrożenia dla zdrowia lub życia dziecka.

W praktyce ma to działać następująco: pracownicy socjalni, przedstawiciele ochrony zdrowia i policji będą musieli zaznaczyć czynniki ryzyka - odpowiadając na 13 pytań o formy przemocy wobec dziecka, jego stan psychiczny czy o sytuacje kryzysowe w środowisku domowym i postawić znak X w kratce kwestionariusza, jeśli takie czynniki występują.

Z wypełnionego kwestionariusza będzie wynikała konieczność zapewnienia dziecku ochrony lub jej rozważenie.

Zaświadczenia o niekaralności

Po wejściu w życie "ustawy Kamilka" sporo kontrowersji wzbudziła sprawa zaświadczeń o niekaralności, które muszą posiadać wszystkie osoby mające w swojej pracy kontakt z nieletnimi - także rodzice, którzy np. jadą na szkolną wycieczkę, żeby pomóc wychowawcy w opiece nad uczniami.

Część ekspertów zwracała uwagę, że lepszą opcją będzie rozpatrywanie poszczególnych przypadków indywidualnie. - Jeżeli mamy do czynienia z wizytą na basenie, to tę karalność należy zweryfikować, ale jeśli rodzic po prostu jedzie autobusem z tymi dziećmi i pomaga nauczycielom, żeby dzieci się na przykład nie rozpierzchły, to - w naszej opinii - wystarczy, aby taki rodzic zapoznał się z zasadami bezpiecznej relacji - mówiła kilka miesięcy temu w TOK FM Agata Sotomska z Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę.

Ministerstwo Sprawiedliwości zapowiedziało, że niedługo zostaną doprecyzowane przepisy dotyczące kwestii zaświadczeń o niekaralności.