Byliśmy w Zgorzelcu. Mieszkańcy boją się migrantów? "To tylko propaganda w tej głupiej telewizji"
- W zachodniej Polsce od drugiej połowy czerwca działają tzw. obywatelskie patrole graniczne;
- Mieszkańcy przygranicznego Zgorzelca na Dolnym Śląsku - jak deklarują - nie czują się zagrożeni; 'My tu nic nie widzimy, jest spokojnie' - mówią;
- Inaczej sytuację oceniają działacze Ruchu Obrony Granic. Przekonują, że Polski trzeba "pilnować";
- Premier Donald Tusk poinformował we wtorek o przywróceniu czasowej kontroli na granicy z Niemcami i z Litwą
W zachodniej Polsce od drugiej połowy czerwca organizowane są tzw. obywatelskie patrole. Ich uczestnicy twierdzą, że "pilnują" polskiej granicy i protestują przeciw "celowemu podrzucaniu" migrantów z Niemiec do Polski.
W akcję z "pilnowaniem" granic włączają się skrajnie prawicowi działacze, jak Robert Bąkiewicz, ale również politycy PiS. Publikują w internecie informacje o przebywających w Polsce migrantach, którzy - według nich - są przewożeni z Niemiec niezgodnie z procedurami.
Czy mieszkańcy przygranicznych terenów rzeczywiście mają powody do obaw? W Zgorzelcu na Dolnym Śląsku jest spokojnie - większość mieszkańców zapewnia, że czują się bezpiecznie w swoim mieście. Mimo to przy moście, czyli polsko-niemieckiej granicy, stoi namiot, a w nim są działacze Ruchu Obrony Granic. We wtorek rano było ich dwóch. Na namiocie jest napis "STOP imigracji".
Chwila prawdy o rencie wdowiej. Seniorzy zniecierpliwieni: Nie mogli tego powiedzieć od razu?
Jak przekonywał w rozmowie z reporterką TOK FM Małgorzatą Waszkiewicz jeden z działaczy, pan Jerzy, miasta "trzeba pilnować". - Dosyć tego, żeby obcy kulturowo ludzie nas tutaj w końcu nakryli czapkami, co nie? - mówił.
Na uwagę dziennikarki, że nie spotkała w mieście ani jednego migranta, pan Jerzy odpowiedział: "Jeżeli pani chodzi kanałami, to pani nie spotka".
Transport z migrantami - według działacza ROG - miał opuścić Zgorzelec w nocy i udać się w kierunku naszych zachodnich sąsiadów. - Mikrobus Straży Granicznej o godz. 1:35 wjechał do Niemiec i już nie wyjechał. Czyli zabrał emigrantów i pojechał inną trasą, bo my tu stoimy, obserwujemy. Całą dobę, nie tylko w nocy - podkreślił pan Jerzy.
"Tylko propaganda w telewizji"
Wszyscy pozostali mieszkańcy przekonywali, że nic niepokojącego się nie dzieje. - Ja sobie tu żyję, pracuję. Czuję się bezpieczna i spokojna - powiedziała jedna z pań, którą nasza reporterka spotkała w mieście. I dodała: "Ja się nie pytam ludzi, skąd oni są. Ale żeby były jakieś problemy z migrantami? Ja nie mam żadnych".
Mieszkanka zaznaczyła, że wokół sprawy robi się "wielki polityczny szum, który jest niepotrzebny". Takich głosów było zresztą więcej. - My tu nic nie widzimy. Tylko propaganda jest w tej głupiej telewizji - skwitował jeden z mężczyzn.
- Tu jest więcej Ukraińców niż Syryjczyków czy kogoś innego - zauważyła jeszcze inna z mieszkanek. - Ja nigdy nie miałam żadnych problemów - dodała.
Incydent po 'obywatelskim patrolu' przy granicy z Niemcami. Policja wszczęła czynności
Premier Tusk: przywracamy czasową kontrolę na granicy z Niemcami i z Litwą
We wtorek premier Donald Tusk poinformował o przywróceniu czasowej kontroli na granicy z Niemcami i z Litwą. Decyzja wejdzie w życie w poniedziałek 7 lipca. - Na wniosek Straży Granicznej odpowiednie rozporządzenie przygotowuje Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji - zaznaczył szef rządu.
- Podjęliśmy decyzję, że przywracamy czasową kontrolę na granicy Polski z Niemcami i Polski z Litwą. Decyzja zapadła dziś. Wejdzie w życie ze względów organizacyjnych w poniedziałek 7 lipca. Do tego czasu odpowiednie służby, w tym przede wszystkim Straż Graniczna zostały zobowiązane do logistycznego przygotowania tej operacji - powiedział Tusk.
Posłuchaj: