,
Obserwuj
Polska

Klęska rządu to wina Episkopatu? "Możemy sobie tu ściemniać"

Koprz
3 min. czytania
09.10.2025 15:21

- To jest klęska rządu, porażka i przegrana na całej linii - mówiła w TOK FM Aleksandra Pezda z "Newsweeka". Komentowała w ten sposób najnowsze dane pokazujące, jak wielu uczniów wypisało się z edukacji zdrowotnej w szkołach.

fot. Tomasz Jastrzebowski/REPORTER

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie są najnowsze dane pokazujące, jak wielu uczniów wypisało się z edukacji zdrowotnej w szkołach;
  • Dlaczego edukacja zdrowotna nie wypaliła;
  • Czy słusznie ministra Barbara Nowacka zrzuca winę na Episkopat.

Do 25 września rodzice i uczniowie mieli czas na podjęcie decyzji ws. edukacji zdrowotnej. To nowy przedmiot, który do szkół wprowadziło Ministerstwo Edukacji Barbary Nowackiej. 10 października resort ogłosi, ilu uczniów wypisało się z tych lekcji, ale już teraz Polska Agencja Prasowa zebrała dane z niektórych miast.

I tak, np. w Krakowie z edukacji zdrowotnej wypisanych zostało dwie trzecie uczniów, w Rzeszowie zrezygnowało 81 proc., a w Warszawie zrobiło to ponad 86 proc. (szkoły ponadpodstawowe). Są placówki, w których na lekcje z nowego przedmiotu nie ma chętnych, ale są też takie, gdzie obłożenie wyniesie 100 proc. Tak czy owak, te dane nie są dobrą wiadomością dla MEN.

- Ministerstwo, czy raczej rząd, sam sobie zgotował ten los. Trzeba to nazwać otwarcie: to jest klęska, porażka i przegrana na całej linii. Uśmiechy ani żadne czarowanie tego nie zakryją - komentowała w TOK FM Aleksandra Pezda z "Newsweeka".

Barbara Nowacka w czwartek tłumaczyła ten stan rzeczy "burzą polityczną, która została rozpętana przez Episkopat i polityków prawicy". W konsekwencji - jak stwierdziła ministra - edukacja zdrowotna została wprowadzona do szkół jako przedmiot nieobowiązkowy. A to z kolei skończyło się nikłą frekwencją na tych zajęciach.

- Aż nie wiem, od czego zacząć - westchnęła gościni TOK FM. - Episkopat jakoś nie przeszkodził ministrze Nowackiej w zlikwidowaniu jednej lekcji religii w szkołach. To jakoś udało się zrobić, a wymagało więcej samozaparcia. Więc możemy sobie tu ściemniać, ale to nie jest Episkopatu wina, tylko rządu, który wystraszył się przed wyborami prezydenckimi, że Karol Nawrocki zbierze za dużo głosów na proteście przeciwko - nazywam to kpiarsko - "seksualizacji dzieci". Rząd wycofał się na własną zgubę - podkreśliła Aleksandra Pezda.

Barbara Nowacka "zmarnowała szansę"

Dziennikarka "Newsweeka" przypomniała też słowa ministry edukacji, która stwierdziła, że to bardzo potrzebny przedmiot. - Jak taki potrzebny, to dlaczego nie jest obowiązkowy? Po prostu nie da się z tego wytłumaczyć. Mamy kolejną wojenkę, która odwraca naszą uwagę od rzeczywistych problemów uczniów, nauczycieli, szkoły - oceniła.

Redakcja poleca

Jak dodała, teraz będzie trudniej przekształcić edukację zdrowotną w przedmiot obowiązkowy, bo powyższe dane będą interpretowane jako dowód na jego zbędność. - To była pierwsza od kilkudziesięciu lat szansa na wprowadzenie obowiązkowej edukacji seksualnej. Ale jak widać, nie możemy przeskoczyć tego oporu – stwierdziła.

Jej zdaniem szkoły będą miały teraz problem, by wypełnić tę lukę i zapraszać edukatorów seksualnych. - Nie wiem, czy się na to odważą, skoro rodzice "zagłosowali" przeciwko nowemu przedmiotowi. Nie wydaje mi się, żeby szkoły teraz radośnie postawiły na współpracę z edukatorami seksualnymi. Zostawiamy tę dziedzinę poza zasięgiem szkoły, jak to robiliśmy przez ostatnie kilkadziesiąt lat - podsumowała gościni TOK FM.

Źródło: TOK FM