,
Obserwuj
Kujawsko-pomorskie

"Jakoś wielce załamany nie jestem". Wojewoda w Bydgoszczy żegna się z urzędem. Kto go zastąpi?

2 min. czytania
12.12.2023 17:16
- Przygotowywałem się do odejścia od jakiegoś czasu - mówi TOK FM Mikołaj Bogdanowicz, który żegna się z Urzędem Wojewódzkim w Bydgoszczy. Pytany o najtrudniejsze momenty podaje m.in. tragiczną nawałnicę z 2017 roku. Kto przejmie po nim stery w regionie?
|
|
fot. Maciej Wasilewski / Agencja Wyborcza.pl

Mikołaj Bogdanowicz był wojewodą w Kujawsko-Pomorskiem przez osiem lat - pełne dwie kadencje. Gdy w 2016 roku z rąk premier Beaty Szydło obejmował urząd, miał zaledwie 34 lata. Wcześniej był zastępcą burmistrza Kruszwicy. W ostatnich wyborach parlamentarnych walczył o fotel senatora. Bez sukcesu. Zdobył ponad 71 tysięcy głosów i przegrał z prezydentem Inowrocławia Ryszardem Brejzą.

- Do tego, że pożegnam się z tą funkcją, przygotowywałem się już od jakiegoś czasu. Oczywiście pokazały to wyniki wyborów, a także brak możliwości koalicyjnych - nie kryje nasz rozmówca. - Traktuję to jako sytuację naturalną i nie jestem jakoś wielce załamany. Osiem lat spędzonych tutaj to osiem wartościowych lat - ocenia.

3600 kontaktów w telefonie

Wojewoda przyznaje, że praca dla regionu była satysfakcjonująca, choć niełatwa. Pytany o najtrudniejsze momenty wspomina lato 2017 roku, gdy przez Kujawy i Pomorze przetoczyła się niszczycielska nawałnica, która spowodowała ogromne szkody w gospodarstwach i lasach. - Pamiętam, jak wieczorem zadzwonił do mnie strażak, mówiąc, że zniszczonych jest tysiąc budynków. Powiedziałem do niego: 'Chyba dziesięć... Bo przecież niemożliwe, żeby to był tysiąc'. A jednak... Widok zniszczeń był przerażający - podkreśla Bogdanowicz. - Później przyszła pandemia koronawirusa i strach, co będzie dalej, a w 2022 roku wybuchła wojna w Ukrainie - dodaje nasz rozmówca.

U wojewody lubelskiego nowe umowy i awanse. 'Ludzie są wściekli'

Wojewoda przyznaje, że brakować mu będzie współpracowników. - Uważam, że udało się stworzyć atmosferę, która przyczyniała się do tego, że ta trudna praca stawała się możliwa do zniesienia. Wszystkie kryzysy można było dzięki temu rozwiązywać - ocenia. - Przez osiem lat nawiązałem wiele znajomości, które są dla mnie bardzo cenne. W telefonie mam 3600 kontaktów - wylicza.

Kto nowym wojewodą w Bydgoszczy?

Bogdanowicz czeka już na swojego następcę, który z ramienia rządu Donalda Tuska pokieruje Urzędem Wojewódzkim w Bydgoszczy. Na razie nie wiadomo, kto to będzie. Mówi się m.in. o wiceprezydencie Bydgoszczy i szefie lokalnej Platformy Obywatelskiej Michale Sztyblu oraz o Magdalenie Łośka z Inowrocławia - byłej posłance, a także bliskiej współpracowniczce posła Krzysztofa Brejzy.

- Funkcja jest naprawdę zaszczytna. Na pewno będę gratulował i życzył tej osobie powodzenia oraz wytrwałości - mówi Bogdanowicz. - A co mogę doradzić? Na pewno bycie otwartym na ludzi i ich potrzeby. Niby z tego wysokiego stanowiska patrzymy na całe dwumilionowe województwo i nie z każdym człowiekiem można porozmawiać, ale wielu ludziom można pomóc - podsumowuje.

Bogdanowicz nie zdradza swoich planów zawodowych, ale nie wyklucza, że wystartuje w nadchodzących wyborach samorządowych. - Mam nadzieję, że w końcu będę miał więcej czasu dla żony i moich trzech synów - liczy po cichu.

Bydgoszcz ma już ponad miliard złotych długu. 'Wierz, że to ostatni taki rok'