Referendum ws. cudzoziemców w Piotrkowie Trybunalskim nie będzie. Zabrakło jednego wyrazu
W kwietniu sprawa Centrum Integracji Cudzoziemców w Piotrkowie Trybunalskim stała się przedmiotem awantury, za sprawą m.in. Roberta Bąkiewicza i polityków PiS, którzy zakłócili sesję Rady Miejskiej. Otwarcie CIC w mieście miało być przedmiotem referendum, do którego jednak nie dojdzie. Jak ustaliła "Gazeta Wyborcza", winny był brak jednego wyrazu w pytaniu referendalnym.
- Uchwała referendalna została unieważniona, ponieważ pytanie o "imigrantów" różniło się od wcześniejszych zapisów mówiących o "nielegalnych imigrantach";
- Wojewoda wskazała również, że polityka migracyjna nie leży w kompetencjach rady miasta i nie może być przedmiotem lokalnego referendum;
- Inicjatywa Beaty Dróżdż spotkała się z krytyką przeciwników, którzy ocenili ją jako akcję polityczną PiS, podczas gdy marszałek Joanna Skrzydlewska przypomniała, że to właśnie rząd PiS tworzył Centra Integracji Cudzoziemców.
Zaplanowane na 21 września referendum w sprawie imigrantów i Centrum Integracji Cudzoziemców w Piotrkowie Trybunalskim (woj. łódzkie) się nie odbędzie. Wojewoda Dorota Ryl uchyliła uchwałę rady miasta z 8 sierpnia, uznając ją za nieważną. - Wniosek o przeprowadzenie referendum zawierał inne pytania niż te, o których byli informowani mieszkańcy na wcześniejszych etapach procedury referendalnej - wyjaśnił rzecznik urzędu wojewódzkiego Tobiasz Puchalski, cytowany przez "Gazetę Wyborczą".
Jak się okazało, w pytaniu referendalnym pominięto przymiotnik "nielegalni". W pierwotnych materiałach komitetu "Piotrkowianie przeciw Centrum Integracji Cudzoziemców" zapisano sprzeciw wobec "relokacji nielegalnych imigrantów", natomiast w uchwale rady znalazło się pytanie o "relokację imigrantów", a to - zdaniem urzędu wojewódzkiego - zmieniło sens całego zdania.
Drugim powodem uchylenia uchwały były ograniczone kompetencje rady miasta. - Rada gminy może zdecydować o przeprowadzeniu referendum w sprawach dotyczących społecznych, gospodarczych lub kulturowych więzi łączących tę wspólnotę. W dyspozycji tego przepisu nie mieści się natomiast podejmowanie referendum w sprawach dotyczących polityki migracyjnej - wskazał Puchalski.
Odwołane referendum ws. CIC. Radna PiS: Decyzja iście polityczna
Inicjatywie przewodzi Beata Dróżdż. Jak stwierdziła radna PiS we wpisie w mediach społecznościowych, decyzja wojewody to "decyzja iście polityczna". "Czy mieszkańcy rzeczywiście mają ograniczenia co do zakresu referendum i czy rzeczywiście przepisy ustawy, czy Konstytucji w jakikolwiek sposób zamykają drogę do referendum lokalnego w przedmiocie imigracji, który dotyka kultury, tożsamości i bezpieczeństwa?" - pytała
Na polityczny charakter sprawy, choć z innych powodów, wskazała radna Platformy Obywatelskiej Marlena Wężyk-Głowacka. - Dla mnie była to wyłącznie akcja wizerunkowa Prawa i Sprawiedliwości. Bicie piany. (...) uważam, że PiS chciało podbić swoją popularność w Piotrkowie. Jest zamieszanie dotyczące imigrantów, oni podsycili nastroje. A głębszy sens dotyczył chyba tylko próby odwołania rady miasta i prezydenta miasta - powiedziała.
Marszałek województwa Joanna Skrzydlewska (KO) przypomniała natomiast, że Centra Integracji Cudzoziemców były uruchamiane przez poprzedni rząd PiS. - A potem nagle się okazało, że nie przyznają się do projektu, który sami stworzyli. Bo uznali, że mogą na tym zbudować kapitał polityczny. Kosztem ludzi - dodała.
Jak podkreśliła Skrzydlewska, placówki CIC to punkty informacyjne dla osób legalnie przebywających w Polsce. - Pamiętajmy, że te centra są adresowane do osób legalnie przebywających na terenie kraju, które chcą tu pracować, albo szukają wsparcia dla niepełnosprawnych dzieci, albo pytają, gdzie mogą się nauczyć języka polskiego - wskazała.
Awantura na sesji rady miasta w Piotrkowie Trybunalskim
W kwietniu 2025 roku Piotrków Trybunalski trafił na łamy ogólnopolskich mediów za sprawą burzliwych wydarzeń podczas sesji rady miejskiej. W programie obrad znalazł się wniosek jednego z radnych PiS o przyjęcie stanowiska sprzeciwiającego się powstaniu CIC w mieście. Zamiast spokojnego głosowania doszło jednak do ostrej kłótni, w którą zaangażowali się zarówno mieszkańcy Piotrkowa, jak i Robert Bąkiewicz - działacz narodowy związany ostatnio z Ruchem Obrony Granic.
Równie niespokojnie było w kolejnym miesiącu. 13 maja komitet referendalny zgłosił zamiar poddania pod głosowanie mieszkańców kwestii związanych z migrantami. Kilka dni później, 21 maja, portal naszemiasto.pl informował o spotkaniu w tej sprawie, które odbyło się w jednej z piotrkowskich sal bankietowych. Pojawili się na nim m.in. Robert Bąkiewicz oraz posłowie PiS, w tym Antoni Macierewicz. Następnego dnia szerokim echem odbiły się w kraju nagrania z sesji sejmiku województwa łódzkiego, na którą Bąkiewicz wraz z działaczami Ruchu Obrony Granic próbował, bezskutecznie, wejść.
Posłuchaj:
Źródła: Gazeta Wyborcza/ Katarzyna Rogowska - tokfm.pl.