,
Obserwuj
Łódzkie

Łódzkie. Na wymarzoną bieżnię czekali ponad rok. "Wielkie wydarzenie"

Katarzyna Giedrojć
3 min. czytania
16.09.2022 15:45
"To wielki krok dla naszego lokalnego sportu" - cieszą się mieszkańcy i sportowcy w Pabianicach pod Łodzią, gdzie otwarto właśnie długo oczekiwaną bieżnię. Inwestycja miała powstać w październiku rok temu. Mimo opóźnienia lokalni trenerzy wiążą z nią duże nadzieję.
|
|
fot. MOSiR Pabianice

"Wielkie wydarzenie z życia Pabianic! Otworzyliśmy wspaniały obiekt sportowy, czyli bieżnię lekkoatletyczną! Mamy piękny tartan do szybkiego biegania! Wszyscy wygraliśmy ten bieg po lepszą jakość w trenowaniu, a tym samym osiąganiu sukcesów w imię swoich pasji, w imię miasta Pabianic" - napisała w mediach społecznościowych Milena Grabska-Grzegorczyk, utytułowana ultramaratonistka z Pabianic.

O bieżni piszą również lokalni trenerzy, np. Marcin Krebs, który liczy na to, że dzięki nowej inwestycji Pabianice dorobią się większej liczby utytułowanych zawodników. "Otwarcie bieżni to wielki krok dla naszego lokalnego sportu. Mam nadzieję, że uda się na tym obiekcie wychować wielu mistrzów i nie będzie trzeba klonować Kingi Królik [mistrzyni w wielu zawodach lekkoatletycznych w Polsce i w Europie - red.]" - komentuje.

Nie wyrobili się w terminie

Budowa bieżni na terenie Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Pabianicach ruszyła w sierpniu ubiegłego roku. Obiekt stał się placem budowy. Wjechał tam ciężki sprzęt i rozpoczęły się prace rozbiórkowe. Całość miała być gotowa szybko, bo do października. Tak się jednak nie stało.

- Pojawiły się dodatkowe plany projektowe, bo dostaliśmy środki na dobudowanie skoczni do skoku w dal i trójskoku wraz z rozbiegiem. Do tego firma budująca borykała się z brakiem materiałów budowlanych na rynku. W okresie jesienno-zimowym były duże opóźnienia w dostawach towaru, z którymi mieliśmy do czynienia nie tylko my jako MOSiR Pabianice, ale również inni inwestorzy z całej Polski - wyjaśnia Piotr Adamski, dyrektor ośrodka.

Budowy, jak dodaje, nie ułatwiała też pogoda. Umowę z wykonawcą przedłużono do 13 czerwca. Nawierzchnię poliuretanową można kłaść przy minimum 7 stopniach na plusie i niskiej wilgotności powietrza. Dlatego zaczęto ją układać dopiero w maju. - Na koniec zostało nam wytyczenie, na nowej nawierzchni, punktów przez geodetę i namalowanie torów biegowych i linii startów - mówi Marcin Kulaszewicz, kierownik budowy z firmy Gardenia Sport.

Wszystko było gotowe pod koniec czerwca. Wtedy ruszyły odbiory i załatwianie formalności z dopuszczeniem bieżni do użytku. - Nie byliśmy w stanie przeskoczyć tych etapów. Wykonawca wyrobił się w nowym terminie. Długo czekaliśmy jednak na pozwolenie. Biegacze bardzo byli niespokojni i chętni do tego, żeby już testować nowy obiekt, ale nie mogliśmy ich wpuszczać, mimo że był już wykończony - tłumaczy dyrektor Adamski.

Wielkie otwarcie

Honorową rundkę po nowej bieżni zrobił prezydent Pabianic Grzegorz Mackiewicz. - Fantastycznie się biega. Pięknie to wszystko wygląda - powiedział.

Mackiewicz niejednokrotnie startował w biegach na pięć kilometrów. Do tego wydarzenia zaprosił przedstawicieli grup biegowych, których w mieście istnieje kilka. Pobiegła również wspomniana już Kinga Królik, lekkoatletka specjalizująca się w biegach krótkich, zdobywczyni medali na mistrzostwach Polski i Europy. - Moje serce się raduje jak patrzę na ten obiekt. W Pabianicach mamy teraz nowiutką, tartanową bieżnię. Już nie mogę się doczekać, jak zacznę na niej trenować - powiedziała.

Bieżnia jest ogólnodostępna - poza organizacją wydarzeń ogólnomiejskich oraz godzinami, gdy będą z niej korzystać grupy zorganizowane. Ma swój regulamin. Posiada sześć torów o długości 400 metrów oraz osiem torów sprinterskich na 100 i 110 metrów przez płotki. Nawierzchnia jest poliuretanowa. Wybudowano skocznię do skoku w dal i trójskoku wraz z rozbiegiem. Zaprojektowane i wykonane zostało również oświetlenie, które pozwala na korzystanie z bieżni po zmroku. Cała inwestycja kosztowała miasto ponad 4 mln zł.