Czerwona rzeka postawiła na nogi mieszkańców. "Ktoś zrzucił nieznaną substancję"
O nietypowym wyglądzie rzeki Augustówki (która jest dopływem Olechówki) mieszkańcy poinformowali Zakład Wodociągów i Kanalizacji. Zaniepokoiło ich, że woda przybrała w niektórych miejscach czerwoną barwę. - To jest efekt Odry - twierdzi Miłosz Wika, rzecznik prasowy łódzkiego ZWiK-u. - Po tym, co się wydarzyło w Odrze, ludzie dokładnie przyglądają się łódzkim rzekom. Wręcz opiekują się nimi - dodaje.
Na miejsce udali się pracownicy Pogotowia Kanalizacyjnego ZWiK, którzy potwierdzili zgłoszenie. Zanieczyszczona była Augustówka i Olechówka. - Sprawdziliśmy też jakość wody w zbiornikach na Olechówce. Nie widzieliśmy tam zaniku życia biologicznego, śniętych ryb, ale woda była zabarwiona na dość intensywny czerwony kolor - opisuje nasz rozmówca.
Pracownicy ZWIK szybko wykryli miejsce zrzutu ścieków do rzeki. Wytypowali firmę, z terenu której mogło dojść do odprowadzenia zanieczyszczeń. - W tym przypadku ktoś zrzucił nieznaną substancję do kanalizacji i myślał, że wszystko popłynie do oczyszczalni ścieków. Tymczasem zanieczyszczenia trafiły kanałem deszczowym wprost do rzeki Augustówki i dalej do Olechówki - opisuje Wika.
Pojechali na miejsce
W poniedziałek pracownicy ZWiK i strażnicy miejscy z ekopatrolu weszli na teren firmy podejrzewanej o dokonanie zrzutu ścieków. Odnaleziono źródło zanieczyszczeń. Pobrano też próbki do badań laboratoryjnych. - Ścieki są obecnie badane. Próbki pobraliśmy w trzech miejscach: z rzeki, z wylotu kanału deszczowego i ze studni rewizyjnej na terenie zakładu - informuje rzecznik. I dodaje, że kara, jaką poniesie właściciel firmy, zależeć będzie od wyników badań.
Informuj służby!
Łodzianie, którzy są świadkami nielegalnego odprowadzania ścieków - na przykład do kanału deszczowego, wpustu ulicznego, bezpośrednio do rzek czy rowów melioracyjnych - albo spotykają się z następstwami takiego postępowania, powinni zawiadomić ekopatrol straży miejskiej, Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska, Centrum Zarządzania Kryzysowego lub ZWiK.
- Apelujemy do mieszkańców również, żeby nie publikowali w mediach społecznościowych zdjęć miejsc zrzutu ścieków. Bardzo nam to utrudnia złapanie sprawców. Chodzi o to, żeby nie zorientowali się przed nami, że ich działania są widoczne. My musimy złapać sprawcę na gorącym uczynku. Zdjęcia najpierw wyślijmy do służb, złapmy truciciela i dopiero wrzućmy swoje fotki do sieci - apeluje rzecznik łódzkiego ZWiK-u.