,
Obserwuj
Łódzkie

"Śmieją się z nas w całej Polsce. Mamy najwolniejszą komunikację w kraju"

Katarzyna Giedrojć
4 min. czytania
08.12.2022 15:30
Łódzki Alarm Smogowy apeluje o zwiększenie liczby kursów autobusów i tramwajów. - Tylko w ten sposób zmniejszymy ilość smogu w mieście - twierdzą społecznicy. Tymczasem w Łodzi tendencja jest odwrotna. Kursów jest coraz mniej, więc mieszkańcy chętniej przesiadają się do samochodów.
|
|
fot. Tomasz Stańczak / Agencja Wyborcza.pl

Według statystyk Wydziału Obywatelskiego i Komunikacji w łódzkim magistracie - w Łodzi jest zarejestrowanych ponad 550 tysięcy aut. Ich liczba od 2004 roku podwoiła się. Do tego należy doliczyć także pojazdy z regionu łódzkiego, samochody firmowe, służbowe, w leasingu czy te obsługujące liczne łódzkie inwestycje, które na co dzień poruszają się po Łodzi. - To wszystko sprawia, że po drogach w naszym mieście może codziennie poruszać się nawet do 700 tysięcy różnego rodzaju pojazdów - wylicza rzecznik prasowy prezydenta Łodzi Marcin Masłowski.

Ulice miasta są zakorkowane. Kierowcy niechętnie przesiadają się do komunikacji miejskiej. - Autem jest mimo wszystko szybciej. Nie widzi pani, co się tutaj dzieje. W jednym miejscu tramwaj jest, w innym go nie ma. Jakbym miał skorzystać z komunikacji miejskiej, to do pracy jechałbym chyba z półtorej godziny, a nie 40 minut - mówi nam jeden z kierowców.

W 2004 roku zarejestrowano w mieście 949 autobusów, a w tym roku - 1594. Znacznie przybyło też tirów. Ich liczba zwiększyła się z 1075 w 2004 roku do 2838 w 2022 roku. Zwykłych aut 18 lat temu było 21 143, a obecnie jest aż 49 102.

Zdaniem działaczy z Łódzkiego Alarmu Smogowego zwiększenie liczby samochodów wynika m.in. z tego, że dostępność komunikacji miejskiej w Łodzi maleje z miesiąca na miesiąc. Jeśli oferta jest niedostosowana do potrzeb, to mieszkańcy chętniej przesiadają się do aut. Zmniejszono częstotliwość kursowania, a po niektórych ulicach tramwaje nie jeżdżą w ogóle. - Kupują więc starego diesla czy benzynowca i zatruwają środowisko coraz bardziej - twierdzi Dominik Artomski z Łódzkiego Alarmu Smogowego.

Łódź. Szykuje się kolejna w tym roku podwyżka cen biletów

"Inni potrafią, u nas się nie da"

Władze Łodzi korki i kłopoty komunikacji miejskiej tłumaczą często remontami. Do społeczników takie argumenty jednak nie trafiają. - Tutaj od mniej więcej 18 lat trwają remonty i są takie tłumaczenia. Tak samo wyglądało to za poprzedniej władzy - mówi Artomski.

I przekonuje, że aktywistom nie chodzi o to, by nie naprawiać dróg czy nie budować nowych. Jak mówi, chcą, aby remonty były przemyślane i uwzględniały możliwość przemieszczania się po mieście autobusami czy tramwajami. - Cieszymy się, że coś się dzieje, że zmienia się na lepsze. Z drugiej strony nie możemy jednak cofać się do lat siedemdziesiątych czy osiemdziesiątych. Inne miasta potrafią tak robić remont, żeby kursowały tramwaje. A u nas się nie da - dziwi się nasz rozmówca.

Od półtora roku nie jeździ tramwaj po ul. Zielonej. Łódzki Alarm Smogowy - wspólnie z prof. Jackiem Wesołowskim, ekspertem w dziedzinie polityki transportowej z Politechniki Łódzkiej - pokazywali urzędnikom rozwiązania, które umożliwiłyby zachowanie komunikacji w tym miejscu. - Nawet jeśli tramwaj miałby jeździć tamtędy wahadłowo, to i tak byłoby to z korzyścią dla łodzian - twierdzi Artomski. - Tak się jednak nie stało - dodaje.

Od półtora roku tramwaje nie kursują też po ul. Kilińskiego, pomiędzy Pomorską a Narutowicza. Do tego dochodzi sama ul. Pomorska, która jest wyłączona z dostępu do tej formy komunikacji miejskiej z powodu remontu placu Wolności.

- Po co jechać tramwajem skoro albo go nie ma, albo i tak będziemy stać? - pyta Artomski. - Łódź jest dziwnym miastem, bo mimo wydania masy pieniędzy na system sterowania ruchem, który miał zapewnić tramwajom bezwzględny priorytet i względny dla autobusów, to nie działa. Na przykład na trasie północ-południe - dokładniej w ciągu ulic Piotrkowska, Kościuszki, Zachodnia - tramwaje stoją w korkach. Śmieją się z nas w całej Polsce. Jak wynika z badań, mamy najwolniejszą komunikację w całym kraju - rozkłada ręce aktywista.

Tymczasem miasto chwali się, że stawia na proekologiczny transport. Zakupiło 30 tramwajów elektrycznych. Pierwszy z nich jest już w Łodzi. Na razie przechodzi testy i szkolą się na nim motorniczowie. Ma wyjechać na ulice miasta na początku przyszłego roku.

Źle skomunikowany region?

Łódzki Alarm Smogowy apeluje również do marszałka województwa o zwiększenie taboru Łódzkiej Kolei Aglomeracyjnej, a co za tym idzie częstotliwości kursowania pociągów. To również przełoży się na zmniejszenie smogu w regionie łódzkim. - Jeśli nie jesteśmy dobrze skomunikowani z ościennymi gminami, to mieszkańcy regionu przyjeżdżają do nas autami. Gdyby była dobra oferta transportowa, połączona na przykład z koleją, to mieszkańcy Brzezin, Aleksandrowa, Andrespola czy innych miejscowości mogliby dojeżdżać do dworca i dalej przesiadać się w komunikację miejską. Oczywiście tutaj wracamy do wcześniejszego punktu, czyli braku oferty miejskiej - podsumowuje Artomski.