,
Obserwuj
Łódzkie

"Na tułowiu ofiary było ponad 30 ran, później zwłoki podpalono". Śledczy wyjaśniają sprawę zabójstwa w Łodzi

Katarzyna Giedrojć
2 min. czytania
04.01.2023 10:42
Trwa wyjaśnianie okoliczności zabójstwa, do którego doszło w Nowy Rok na łódzkich Bałutach. Strażacy - po ugaszeniu pożaru w jednej z kamienic - znaleźli zwęglone zwłoki 50-letniego mężczyzny. Jak podają śledczy, do zabójstwa przyznał się 29-letni mężczyzna.
|
|
fot. Marcin Stępień / Agencja Wyborcza.pl

50-letni mężczyzna mieszkał sam, w kamienicy przy ul. Wojska Polskiego. Niedawno wprowadził się do niego 29-latek. - Ofiara opowiadała swoim bliskim, że przygarnęła bezdomnego, chcąc mu pomóc. Sylwestra mężczyźni spędzali wspólnie, pijąc szampana i piwa. Jak wynika z wyjaśnień podejrzanego, on sam wypił niewielką ilość alkoholu. Około pierwszej w nocy, z soboty na niedzielę, zaatakował 50-latka w czasie, gdy ten spokojnie siedział na łóżku - opowiada rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi Krzysztof Kopania.

Mężczyzna nie wie, dlaczego to zrobił. Z relacji złożonej podczas przesłuchania w prokuraturze wynika, że na początku dusił swoją ofiarę, a następnie zadał rany butelką i nożem. Sprawca bardzo szczegółowo opisuje przebieg zdarzeń. - Na tułowiu ofiary było ponad 30 ran, później zwłoki podpalono - potwierdza prokurator.

Z ustaleń śledczych wynika, że zabójca kilka godzin spędził przy zwłokach, a wieczorem 1 stycznia opuścił mieszkanie swojej ofiary, wcześniej podpalając ciało. Miał użyć do tego łatwopalnej substancji i świeczek. Następnie schował się w pustostanie.

Zarzuty dla 29-latka

Podejrzany o morderstwo na łódzkich Bałutach usłyszał zarzuty. Przyznał się do zabicia 50-latka, który gościł go w swoim mieszkaniu. Grozi mu kara nawet dożywotniego pozbawienia wolności, przy czym w wymiarze nie niższym niż 12 lat.

Podejrzany mężczyzna był już wcześniej karany m.in. za atak na kontrolera MPK Łódź. - Twierdzi, że jest uzależniony od internetu - mówi Kopnia. - W śledztwie planowane jest poddanie podejrzanego badaniom sądowo-psychiatrycznym - dodaje.

Pożar wybuchł w Nowy Rok

Straż pożarna otrzymała zgłoszenie w niedzielę (1 stycznia) o godz. 19.13. Pięć osób ewakuowało się jeszcze przed przybyciem strażaków. Na miejsce pojechało pięć zastępów. Ogień dość szybko opanowano. Na miejscu strażacy odkryli zwęglone ciało. Przesłuchano świadków.

- Policjanci przeprowadzili szczegółowe oględziny, zabezpieczyli ślady kryminalistyczne, przesłuchali potencjalnych świadków i mieszkańców domu. Jednocześnie prowadzili poszukiwania mężczyzny, który - jak ustalili - od kilku dni zamieszkiwał z denatem. Tej samej nocy podejrzewany 29-latek został zatrzymany - informuje Katarzyna Zdanowska z zespołu prasowo-informacyjnego Komendy Miejskiej Policji w Łodzi.

Podczas oględzin zwłok okazało się, że na jego ciele znajdują się rany cięte.