Łódź. Radni nie zgadzają się na odstrzał dzików. "To niehumanitarne. Trzeba sprawę rozwiązać inaczej"
Liczba zgłoszeń dotycząca dzików w Łódzkiem z roku na rok jest coraz większa. Jak podają radni, w 2018 roku było ich około 30, a obecnie jest nawet 600. - Pojawiają się na wielu osiedlach Łodzi. Takie przypadki były na Retkini, Janowie i na Teofilowie. Te dziki wcześniej były odławiane przy pomocy odłowni, czyli specjalnej pułapki, i transportowane do Lasu Łagiewnickiego. Potem były przewożone dalej - mówi radny Mateusz Walasek z Koalicji Obywatelskiej. - To było dość skuteczne - twierdzi. I przypomina, że rekordem było odłowienie 32 dzików jednego dnia. Miasto ma 12 odłowni, w tym pięć stałych i siedem przewoźnych.
Czy trzeba do nich strzelać?
Po zmianie przepisów, w 2017 roku, zabroniono przewozu dzików do innych województw ze względu na ASF. Zwierzęta te mają być albo odstrzeliwane podczas polowań, albo też uśmiercone od razu, w miejscu odłowienia. - Wiadomo, że polowania w warunkach miejskich nie wchodzą w rachubę. To jest niebezpieczne dla ludzi. Odławianie dzików z natychmiastowym uśmierceniem też jest bardzo niedogodne i my jako radni się temu przeciwstawiamy - mówi Walasek. - Raz ze względu na niehumanitarność rozwiązania, a dwa, że nie możemy sobie pozwolić, żeby urządzać coś, co myśliwi nazywają pokotem, pomiędzy naszymi domami - dodaje.
Radni przekonują też, że "dziki, które łapano w Łodzi, były badane pod kątem ASF od 2014 roku i ani razu nie stwierdzono tej choroby". - Zatem jest to obawa nieco na wyrost - twierdzi radny Krzysztof Makowski z Nowej Lewicy.
Rozwiążmy problem humanitarnie
Przez wiele lat dziki odławiane w Łodzi były wywożone do województwa pomorskiego, czyli zdecydowanie bardziej zalesionego niż województwo łódzkie. To jest - według radnych - dobre rozwiązanie. Samorządowcy postulują, by stworzyć projekt zmian przepisów tak, żeby znowu można było wywozić dziki poza rejon miasta. - Trudno sobie wyobrazić myśliwych biegających z dubeltówkami po osiedlach i strzelających do dzików. Raz, że to jest niebezpieczne. Dwa, że jest to niehumanitarne i dzieje się na oczach mieszkańców - mówi Makowski.
Radni chcą wystąpić z apelem do władz gmin ościennych, aby wspólnie przygotować rozwiązania, które pozwolą wrócić do - ich zdaniem - sprawdzonych sposobów. - Również mam nadzieję, że zainteresujemy tym rozwiązaniem naszych parlamentarzystów, ponieważ są tu potrzebne zmiany ustawowe i legislacyjne, aby w sposób cywilizowany i humanitarny można było dziki wywozić z okolic Łodzi do ich naturalnego środowiska. Przypomnę, że przyrost populacji dzików jest przewidywany z 2,5 tysiąca teraz do 3,5 tysiąca na koniec tego roku - podaje Makowski.
Ocenia społeczniczka
Zdaniem społeczników wywożenie dzików do innych części Polski to działanie doraźne i potrzebna jest gruntowna zmiana prawa łowieckiego. - Autorzy ustawy chcieli eksterminacji tego gatunku. Zaapelowaliśmy do prezydent Hanny Zdanowskiej, aby teren gminy Łódź wyłączono z polowań i to się udało. Wydaje nam się, że wywożenie dzików poza rejon miasta nie jest dobre. Stanowi jedynie doraźne rozwiązanie problemu. Tu jest potrzebna zmiana legislacyjna prawa łowieckiego, które obecnie pozwala na dokarmianie dzików przez myśliwych przez cały rok. To sprzyja temu, że dziki szybciej rosną i mają o wiele większe mioty - twierdzi Magdalena Gałkiewicz z Partii Zieloni w Łodzi.