,
Obserwuj
Łódzkie

"Walczymy o każdego kociaka, również tego chorego czy kalekiego". Teraz w tej walce można pomóc

Katarzyna Giedrojć
3 min. czytania
14.04.2023 07:00
- Ludzie pozbyli się tych kotów, gdy okazało się, że się "zepsuły" - mówi pani Iza, opiekunka kilku futrzaków i prowadząca w Łodzi fundację Kocia Mama. Organizacja ratuje osierocone maluchy, finansuje skomplikowane operacje i szuka nowych domów. Tym razem ze specjalną akcją wychodzi też do mieszkańców.
|
|
fot. zbiory własne Fundacji 'Kocia Mama'

Z roku na rok maleje liczba bezdomnych kotów w Łodzi. Te, które widać na ulicach, najczęściej są kotami wolno żyjącymi, doglądanymi przez mieszkańców i wolontariuszy. - Przychodzą w określone miejsca o określonych porach, bo wiedzą, kiedy dostaną jedzenie. One w ciągu dnia często śpią, a buszują nocą - opowiada Iza Milińska z fundacji Kocia Mama.

Koty są wysterylizowane, wykastrowane, zaopiekowane w razie wypadku czy leczone w razie choroby. Te, które nadają się do adopcji, są trzymane przez wolontariuszy w tzw. tymczasowych domach specjalistycznych. Jedna z wolontariuszek fundacji opiekuje się oseskami, czyli kotami, które trzeba karmić mlekiem, masować im brzuchy i opiekować niemal tak pieczołowicie jak małym dzieckiem. Kociaki zostają w domu tymczasowym, dopóki nie zaczną samodzielnie jeść. Później idą do adopcji. Są też domy tymczasowe, w których są rehabilitowane, mają np. podawane kroplówki. Są również domy psychiatryczne, do których trafiają koty po traumatycznych przeżyciach, a także domy przedszkolne - dla kocich maluchów.

W fundacji Kocia Mama - którą prowadzi Iza Milińska - jest około 200 wolontariuszy. 30 z nich prowadzi domy tymczasowe. - To jest również terapia oraz monitorowanie stanu zdrowia. Każdy wolontariusz prowadzący dom ma taką liczbę kotów, żeby był w stanie wychwycić każdy szczegół. Mamy płynność z adopcją - mówi Milińska. - Walczymy o każdego kociaka, również tego chorego czy kalekiego - podkreśla.

Tylko w ubiegłym roku dzięki fundacji adoptowano 393 czworonogi, w tym 98 pochodziło z ogarniętej wojną Ukrainy.

Koty pani Izy

Izabela Milińska kociarą była od dziecka. Już jako trzylatka 'pożyczała' koty dla członków swojej rodziny i dzięki niej te bezdomne znajdowały swoje domy. Teraz ma ich kilka. Wszystkie pochodzą z pseudohodowli. - Ludzie pozbyli się ich, gdy okazało się, że się "zepsuły" - twierdzi pani Iza.

Maine coon Zośka ma już 19 lat i przyjmuje leki na serce. Kocica miała 15 lat, gdy właściciel ją sprzedał, bo już była 'nieopłacalna'. Drugi to kot syberyjski - Iwan - koloru morelowego. Jak mówi właścicielka, jest piękny i niezwykle mądry. Ma dziewięć lat, a trafił do niej, gdy miał osiem miesięcy. Dlaczego ktoś go oddał? Bo miał krew w moczu i piasek w nerkach. Podobnie było z Lilką - brytyjką, która także miała kamienie w pęcherzu. Jest też Sońka z Ukrainy, która przyjechała w transporcie z Buczy. To niebieski szylkret. Z powodu traumy wojennej długi czas była psychicznie 'zablokowana'. Laluś to trzyletni ragdoll. Kot na jedno oko nie widzi i ma polip w nosie.

Akcja dla kociaków

Porzucone koty potrzebują pomocy. Od kilku lat Kocia Mama organizuje akcję informacyjną połączoną ze zbiórką funduszy na leczenie bezpańskich zwierzaków. Tegoroczna odbędzie się w piątek i w sobotę (14 i 15 kwietnia) w Nowej Górnej w Łodzi.

- Przez dwa dni w centrum handlowym będzie można dowiedzieć się więcej o tym, co zrobić, aby przygarnąć bezpańskiego kota, a tym samym zapewnić mu bezpieczny i przyjazny dom. Informacji o zasadach i procedurach adopcji zwierzaka, przygotowaniu domu adopcyjnego, żywieniu kociąt i dorosłych kotów udzielać będą wolontariusze Kociej Mamy - mówi Iza Milińska. Spotkamy ich w centrum handlowym w godz.10 - 18.

Kot do adopcji. Wiadomość w Fundacji 'Kocia Mama' w Łodzi
Kot do adopcji. Wiadomość w Fundacji 'Kocia Mama' w Łodzi
zbiory własne Fundacji 'Kocia Mama'.

Zwierzakom znajdującym się pod opieką fundacji będzie można pomóc także w inny sposób, wspierając ich najpilniejsze, codzienne potrzeby. Dwudniowej akcji towarzyszyć będzie zbiórka m.in. suchej i mokrej karmy dla kociąt i dorosłych kotów, środków czystości, żwirku czy podkładów higienicznych. Na rzecz podopiecznych Kociej Mamy można również przekazać 1,5 proc. podatku.

Będzie także zorganizowany kiermasz kocich gadżetów, z którego dochód przeznaczony zostanie m.in. na zakup leków dla zwierzaków. - Nie zawsze musimy przygarnąć kota, aby zapewnić mu ciepły dach nad głową czy posiłek. Opcją jest też wirtualna adopcja czy pomoc fundacji, która zajmuje się futrzakami - mówi Anna Brzozowska z centrum handlowego Nowa Górna.

Fundacja finansuje skomplikowane operacje zwierzaków i przygotowuje je do adopcji. Dzięki wolontariuszom koty w Łodzi są zaszczepione, chipowane, odrobaczone oraz wykastrowane lub wysterylizowane. Niektóre mają też specjalne styropianowe domki. Dzięki działalności fundacji ograniczono przyrost liczby bezdomniaków. Gdy zaczynali działalność osiem lat temu szukali domów adopcyjnych dla około 800 kotów rocznie. Teraz jest to 300-400 zwierzaków.