Pobite niemowlę trafiło do łódzkiego szpitala. Rodzicom postawiono zarzuty
Dziecko trafiło do Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi w niedzielę. Pobitego chłopca od razu przyjęto na oddział chirurgii. - Stan dziecka w tej chwili jest dobry, a jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo - mówi nam Adam Czerwiński, rzecznik prasowy Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi.
Dziecko trafiło do placówki z siniakami na ciele, które - jak słyszymy - najpewniej świadczą o tym, że zostało pobite. - Jest to na tyle małe dziecko, że nie potrafi się przekręcić z boku na bok. Samo mogłoby sobie co najwyżej nabić guza czy uderzyć się o ścianę łóżeczka. Wtedy jednak obrażenia nie wyglądają tak, jak w przypadku pobicia - wyjaśnia rzecznik.
I podkreśla, że zawsze, gdy lekarze zauważą ślady świadczące o tym, że mogło wydarzyć się coś niedobrego, co zostało spowodowane przez opiekunów dziecka, należy zareagować i powiadomić służby. - Lekarz może bezpośrednio zawiadomić policję lub zrobić to za pośrednictwem pracownika socjalnego. Wtedy to on powiadamia sąd rodzinny, prokuraturę, policję. Taka jest u nas procedura w szpitalu - informuje Czerwiński.
Są zarzuty dla rodziców chłopca
Rodzice dziecka zostali zatrzymani przez policję z Tomaszowa Mazowieckiego. Jak słyszymy, zarzuty znęcania się usłyszał 38-letni ojciec dziecka, a 35-letnia matka odpowie za narażenie go na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.
- W minioną niedzielę dyżurny tomaszowskiej policji otrzymał informację, iż w jednym z mieszkań w centrum Tomaszowa Mazowieckiego może dochodzić do znęcania się nad kilkumiesięcznym dzieckiem. Natychmiast na miejsce skierował patrol - informuje asp. sztab. Grzegorz Stasiak z Komendy Powiatowej Policji w Tomaszowie Mazowieckim.
Policjanci na miejscu zastali 35-letnią kobietę oraz jej dwójkę dzieci. Oprócz 9-miesięcznego chłopca w domu przebywała również 1,5-roczna dziewczynka. Mundurowi mieli zauważyć na twarzy i szyi niemowlęcia zaczerwienienia, siniaki i otarcia. - Matka nie potrafiła wskazać, kiedy dokładnie i w jaki sposób powstały wymienione obrażenia, lecz przekazała, że zauważyła je tego dnia rano. Mówiła też, że dziecko dzień wcześniej przez jakiś czas przebywało z jej konkubentem, czyli ojcem jej dzieci - relacjonuje policjant.
Na miejsce wezwano karetkę pogotowia. Lekarz zobaczył na ciele chłopca siniaki i podjął decyzje o przewiezieniu niemowlęcia do szpitala. Funkcjonariusze w tej sprawie przesłuchali członków rodziny, sąsiadów a także personel medyczny. Ostatecznie odnaleźli ojca dziecka i postawili mu zarzuty znęcania się nad nim. Grozi mu kara nawet do 8 lat więzienia.
We wtorek (16 maja) prokurator nadzorujący postępowanie wystąpił z wnioskiem do Sądu Rejonowego w Tomaszowie Mazowieckim o zastosowanie wobec mężczyzny aresztu na trzy miesiące, a wobec matki dziecka zastosował dozór policyjny. Sprawa będzie wyjaśniana przez śledczych. O dalszym losie rodziców i dzieci zadecyduje sąd.