Jest decyzja sądu w sprawie pobitego Nikodema. Niemowlę trafi do rodziny zastępczej
- Sąd wydał postanowienie o umieszczeniu dzieci w rodzinie zastępczej. W następnej kolejności sąd podejmie decyzję w sprawie odebrania praw rodzicielskich Sebastianowi W. - poinformował prezes Sądu Rejonowego w Tomaszowie Mazowieckim Jacek Gmaj.
- Rodzina będzie monitorowana przez pracownika socjalnego tutejszego ośrodka - podała nam Jolanta Szustorowska, dyrektorka Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Tomaszowie Mazowieckim.
O historii małego Nikodema informujemy od kilku dni. 9-miesięczny chłopiec trafił w niedzielę do szpitala Matki Polki w Łodzi z siniakami na ciele. Ojcu niemowlaka - Sebastianowi W. - postawiono zarzut znęcania się nad dzieckiem i, decyzją sądu, aresztowano go na trzy miesiące. Matkę chłopca objęto dozorem policyjnym. W rodzinie zastępczej umieszczona ma być także 1,5-roczna siostra chłopca.
'Uderzał, ściskał i potrząsał'. Nowe informacje w sprawie pobitego Nikodema
Dyrektorka MOPS - pytana, co dalej może wydarzyć się w sprawie - wskazuje, że pracownicy socjalni uzależniają swoje działania od postanowień sądu. - W przypadku przywrócenia dzieci do rodziny biologicznej zostanie ona objęta wsparciem Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Tomaszowie Mazowieckim w formie asystenta rodziny i opieki psychologa. Kontynuowana będzie również współpraca z podmiotami wyznaczonymi do nadzoru rodziny, w tym z policją i kuratorem. Jeżeli sąd zdecyduje o pozostawieniu dzieci w pieczy zastępczej, sytuacja będzie monitorowana przez Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie w Tomaszowie Mazowieckim - wyjaśnia Szustorowska.
- Poza Nikodemem i jego siostrą kobieta miała sześcioro dzieci. Od 2019 roku czworo przebywa w spokrewnionej rodzinie zastępczej, dwoje u ojca biologicznego - dodaje dyrektorka MOPS-u.
Kilkanaście przypadków rocznie
Pytany o to, jak często do placówki trafiają dzieci będące ofiarą przemocy, mówi, że jest to kilkanaście przypadków rocznie. W 2022 było to jedenaścioro dzieci. W tym roku odnotowano cztery takie przypadki. Jak precyzuje Czerwiński, dzieci są w różnym wieku. W ubiegłym roku najstarszy taki pacjent miał 12 lat, w tym roku to 15-latek.
Te najmniejsze dzieci (czyli niemowlęta i maluchy do 3. roku życia), jak mówi rzecznik, są najczęściej potrząsane. - Kiedy się myśli o potrząśnięciu dziecka, to nie brzmi to groźnie, ale to może mieć bardzo poważne skutki. Małe dziecko ma dużą głowę w stosunku do reszty ciała. Nie ma też jeszcze dobrze wykształconych mięśni szyi. Gdy będziemy je potrząsać, jego głowa gwałtownie zacznie się ruszać i mózg może obijać się o ściany czaszki, co jest bardzo niebezpieczne - wyjaśnia Czerwiński.
Skutkiem potrząsania jest często utrata przytomności. Dzieci potrząsane trafiają na oddział neurochirurgii. Lekarze ze szpitala Matki Polki dysponują danymi, które mówią o tym, że w 60 procentach przypadków potrząsanie niemowlęcia kończy się śmiercią. - To są poważne obrażenia, które często wiążą się z nieodwracalnymi skutkami. Często potrzebna jest operacja - dodaje nasz rozmówca.
Do szpitala często trafiają też dzieci, które są bite - ręką lub różnymi przedmiotami. - Jedno było uderzone puszką piwa. (...) Mieliśmy też pacjenta duszonego przez matkę - wspomina Czerwiński. Dzieci bite najczęściej trafiają do Kliniki Chirurgii.