"Wojewoda rzuca nam kłody pod nogi". W Łodzi spór o fotowoltaikę na szkołach
Pod koniec ubiegłego roku zainstalowano pierwsze panele fotowoltaiczne na budynkach miejskich w Łodzi. Pieniądze na ten cel przeznaczono z własnego budżetu, bo nie udało się wtedy uzyskać dofinansowania z zewnątrz, o czym pisaliśmy na naszym portalu. Miasto starało się o około 1 miliard 400 tysięcy złotych z Wojewódzkiego Funduszu Środowiska i Gospodarki Wodnej w Łodzi.
Mimo to lokalne władze zdecydowały się zainwestować w nowe źródła energii odnawialnej. W marcu tego roku panele pojawiły się m.in. na żłobku nr 7 przy ul. Szpitalnej 11, żłobku nr 22 przy Lelewela 11, Domu Pomocy Społecznej przy Rudzkiej 56, 5. Domu Pomocy Społecznej przy Podgórnej 2/4 oraz w DPS "Dom Kombatanta" przy Przyrodniczej 24. Później instalowano je na kolejnych budynkach, które wytypowano do programu. Łącznie było to 59 instytucji. - Realizacja całego programu przyniesie ponad milion złotych oszczędności rocznie. To pozwoli odczuwalnie zmniejszyć rachunki za energię elektryczną - mówił wiceprezydent miasta Adam Pustelnik.
'Jesteśmy okradani przez rząd PiS'. Łódzcy radni wszczynają alarm
Paneli coraz więcej
W maju tego roku panele fotowoltaiczne zamontowane zostały na kolejnych budynkach. Były to między innymi: Dom Pomocy Społecznej przy Krzemienieckiej 7/9, kilka żłobków, Zespół Szkolno-Przedszkolny nr 7 przy Kusocińskiego 100 oraz szkoły podstawowe nr 169, 71, 41, 138 i 143. - W tym roku zaplanowano wydać na ten cel 10 milionów złotych. Te instalacje będą się zwracać szczególnie w tego typu budynkach, bo one pracują w ciągu dnia, a wtedy jest najwięcej słońca - powiedział Paweł Śpiechowicz z biura prasowego Urzędu Miasta Łodzi.
Zaznaczał, że urzędnicy cały czas starali się dostać dodatkowe środki i wreszcie się udało. Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej przyznał Łodzi 300 tys. złotych. Ruszyły procedury formalne i przy nich - jak słyszymy - pojawiły się schody.
- Wykonawca, zbierając potrzebne zgody, zderzył się ze ścianą. Służby wojewody uznały, że na wielu obiektach montaż fotowoltaiki jest niemożliwy w związku z tym, że budynki są wpisane w obszar zabytkowy. Jesteśmy w szoku - mówi miejska radna Karolina Kępka z Koalicji Obywatelskiej.
Zagrywka polityczna?
Radni z Łodzi uważają, że wojewoda łódzki Karol Młynarczyk celowo "blokuje rozpoczęcie inwestycji". - Rząd cały czas apeluje do samorządów, aby oszczędzały energię i poszukiwały jej alternatywnych źródeł. Wiemy, jak ważna jest niezależność energetyczna, dlatego chcemy instalować fotowoltaikę. Niestety, wojewoda z jakichś względów rzuca nam kłody pod nogi. Jest to dla nas bardzo przykre, że nie dba o tanią energię dla łodzian - mówi radna Agnieszka Wieteska z Nowej Lewicy.
Radni wyliczają, że wojewoda zablokował instalację paneli na 11 budynkach. Wśród nich jest m.in. Zespół Szkół Gastronomicznych przy Sienkiewicza 88. Władze Łodzi chciały na tym budynku zamontować dużą instalację fotowoltaiczną o mocy 90 KW. - Niestety wojewoda ma zastrzeżenia i według jego zaleceń ogniwa fotowoltaiczne powinny być w odległości od skraju dachu. Będzie miało to znaczący wpływ na jakość i wydajność paneli. Energia pozyskiwana z fotowoltaiki spadnie o 59 procent - twierdzi radny (KO). - Pod znakiem zapytania stoi więc opłacalność inwestycji, która po zmianach wojewody nie wyczerpie zapotrzebowania szkoły na energię elektryczną - dodaje.
Radni boją się też, że po zmianie parametrów pieniądze, które dostali z funduszu, zostaną im odebrane. W Szkole Podstawowej nr 70, jak mówią, sytuacja jest podobna. - Apelujemy do wojewody, żeby zakończył gierki polityczne i razem z samorządem wspólnie działał dla dobra łodzian - mówi radna Wieteska.
Wysłaliśmy do urzędu wojewody pytania. Na odpowiedź wciąż czekamy.