,
Obserwuj
Łódzkie

"Jesteśmy okradani przez rząd PiS". Łódzcy radni wszczynają alarm

Katarzyna Giedrojć
3 min. czytania
03.08.2023 09:57
Radni Koalicji Obywatelskiej z Łodzi wzywają premiera do przekazania pieniędzy na remonty dwóch ważnych ulic. - Istnieje ryzyko, że tych pieniędzy nie zobaczymy. Niestety, rządzący wszelkie dofinansowania przyznają uznaniowo - mówią. PiS odbija piłeczkę, rzuca liczbami z 2015 roku i mówi: "Mieszkańcom żyje się lepiej".
|
|
fot. zbiory własne łódzkich radnych

Łódź złożyła - w ramach rządowego Programu Inwestycji Strategicznych - dwa wnioski. Pierwszy dotyczył kompleksowego remontu ul. Maratońskiej, która stanowi dojazd do S14. W drugim chodziło o remont ul. Puszkina wraz z Obwodnicą Wiskitna. - Są to żywotnie istotne inwestycje dla funkcjonowania całego miasta, które mają ułatwić dojazd do ważnych dróg krajowych i miejskich - argumentuje przewodniczący Rady Miejskiej w Łodzi Marcin Gołaszewski z Nowoczesnej.

- To są drogi, które dadzą możliwość powstania nowych zakładów i inwestycji, a co za tym idzie, zwiększy się liczba miejsc pracy dla łodzian. Zgodnie z programem rząd powinien pokryć 98 procent kosztów tych inwestycji i na to liczmy. Mamy nadzieję, że radni z PiS pomogą nam zdobyć te fundusze - dodaje radny Tomasz Kacprzak z KO.

Remont ul. Maratońskiej to koszt 102 mln złotych, a ul. Puszkina i Obwodnicy Wiskitna - 255 mln złotych. Łącznie potrzeba więc 357 mln złotych. - Istnieje duże ryzyko, że tych pieniędzy nie zobaczymy. Niestety, rządzący wszelkie dofinansowania przyznają uznaniowo, ze wskazaniem na podległe im samorządy. Dlatego dzisiaj przychodzimy z pustą promesą i wierzymy, że rząd odda nam ją z oczekiwaną sumą pieniędzy. Panie premierze, pora zainwestować w Łódź - mówi Gołaszewski.

Ring wokół Łodzi w ogniu krytyki. Radni mają pretensję, że PiS nie wspomniał o Ewie Kopacz

Co na to radni PiS?

Radni Prawa i Sprawiedliwości odbijają piłeczkę i punktują Koalicję Obywatelską za szereg niedokończonych inwestycji w mieście. Chodzi o drogi, na które pieniądze Łódź już dostała z Unii Europejskiej. Gdy nie będą gotowe do końca roku, miasto może znaleźć się w trudnej sytuacji. - Tylko czy naprawdę nie ma pieniędzy? - pyta Kamil Jeziorski z PiS. - Na rok 2023 mamy ponad 600 milionów złotych do wykorzystania, a na dzień 30 czerwca wydaliśmy raptem 40 milionów złotych - wylicza. - Mamy problem z wydawaniem środków, które są terminowe i muszą zostać rozliczone - dodaje.

Jeziorski przekonuje także, że Prawo i Sprawiedliwość zawsze stoi za tym, by inwestować i rozwijać Łódź. Jako przykład podaje ulicę Szczecińską. - Już w 2017 roku 'Gazeta Wyborcza' pisała, że ta ulica nie nadaje się do użytkowania, a do zamknięcia, bo nie da się po niej jeździć. Pieniądze na nią się znalazły, było to 67 milionów złotych. Mam nadzieję, że ten remont już niedługo się rozpocznie - mówi radny PiS.

Polityczne przepychanki

Polityczne przepychanki między KO i PiS trwają w mieście od miesięcy. Radni Koalicji Obywatelskiej alarmują, że miasto nie ma pieniędzy. - W ciągu ostatnich lat, przez decyzje PiS, łódzki samorząd na wpływach z podatku PIT stracił około 500 milionów złotych. Dodatkowo dokładamy 600 milionów złotych do subwencji oświatowej. Daje to kwotę ponad miliarda złotych. Moglibyśmy te pieniądze przeznaczyć na inwestycje drogowe, ale nie możemy tego zrobić, ponieważ jesteśmy okradani z tych środków - grzmi radny Tomasz Kacprzak.

Radni PiS mają w tej kwestii zupełnie inne zdanie. - Spójrzmy na wyniki ekonomiczne i porównajmy rok 2015 z obecnym. Wtedy najniższa krajowa wynosiła 1750 złotych brutto, a teraz jest to 3600 złotych. Bezrobocie wynosiło wtedy 10,8 proc., a dzisiaj mamy 4,5 proc. Możemy więc powiedzieć śmiało, że łodzianom żyje się lepiej. Podatki z CIT w 2015 wyniosły 70 milionów, a teraz 190 milionów złotych. Jeśli chodzi o PIT, to było 800 milionów, a teraz jest to miliard 100 milionów złotych - wylicza Jeziorski.

Mimo to radni z KO uważają, że Łódź jest przez rząd pomijana z powodów politycznych. Domagają się, aby była traktowana jako miasto pierwszej kategorii. Twierdzą, że przekazanie funduszy na wymieniane na początku dwie inwestycje drogowe zaowocowałoby tym, że Łódź stałaby się jeszcze bardziej konkurencyjnym miastem w skali kraju.

Zamiast betonu zieleń i stargany. W Łodzi chcą, żeby Stary Rynek przybrał nowy blask i wrócił do łask