Nowa lawina spada na sądy rodzinne. "Jest dramat"
- Nie mam wątpliwości, że na dziś najtrudniejsza sytuacja - w tym sytuacja kadrowa - jest w sądach w wydziałach rodzinnych - mówi w TOK FM Marta Kożuchowska-Warywoda, dyrektor Departamentu Kadr i Organizacji Sądów Powszechnych i Wojskowych w Ministerstwie Sprawiedliwości. Jak tłumaczy, napływ spraw w tych wydziałach jest coraz większy, a jednocześnie brakuje orzeczników.
Powrót asesorów
O ile do wydziałów cywilnych i karnych w ostatnich latach trafiali asesorzy, o tyle do wydziałów rodzinnych już nie. - Ustawodawca uznał, że asesorzy nie mogą orzekać w wydziałach rodzinnych, ponieważ są za młodzi i nie mają wystarczającego doświadczenia, w tym doświadczenia życiowego. Dziś ministerstwo ma inne podejście. Chcemy, by asesorzy mogli wrócić do wydziałów rodzinnych. Ale nie stanie się to z dnia na dzień - mówi sędzia Dorota Łopalewska, przez kilkanaście lat pracująca w wydziale rodzinnym w Łodzi, a dziś - dyrektor ministerialnego Departamentu Spraw Rodzinnych i Nieletnich.
- Jest dramat - przyznają sędziowie z sądów w regionie łódzkim. Dla przykładu, w Sądzie Rejonowym dla Łodzi-Widzewa czas oczekiwania na wyznaczenie terminu rozprawy od daty wpływu sprawy wynosi obecnie nawet sześć miesięcy. Podobnie jest w sądzie w Pabianicach, Zgierzu czy w Kutnie.
Coraz więcej, coraz dłużej...
W sądzie Łódź-Widzew w 2020 roku było 4782 spraw rozpoznawczych i 5363 spraw wykonawczych. W roku 2024 (do 27 listopada) wpływ spraw wynosi 5221 w sprawach rozpoznawczych i 6016 spraw wykonawczych. W sądzie w Skierniewicach nie odnotowano co prawda znaczącego wzrostu nowych spraw, ale te, które są, niejednokrotnie trwają dłużej. - W związku ze zmianą przepisów istnieje obecnie obowiązek wysłuchiwania małoletnich dzieci we wszystkich sprawach dotyczących ich osoby i majątku, zwiększyło się także wykonanie w związku ze zmianą przepisów dotyczących reprezentanta małoletnich oraz w związku ze sprawami obywateli ukraińskich - wskazuje nam sędzia Monika Pawłowska-Radzimierska, rzecznik prasowy do spraw cywilnych Sądu Okręgowego w Łodzi.
Dodatkowo, na co zwraca uwagę prezes Sądu Rejonowego w Kutnie, na skutek zmiany prawa, sąd rodzinny ma obowiązek wysłuchania osób z niepełnosprawnościami przed ustanowieniem dla nich kurateli. To z kolei spowodowało, że wzrosła liczba czynności wykonywanych przez sędziów poza siedzibą sądu, czyli m.in. w domach pomocy społecznej, hospicjach, szpitalach czy zakładach opiekuńczo-leczniczych. - Dodatkowo wzrosła liczba spraw, w których obligatoryjne jest wysłuchanie małoletnich w tzw. niebieskim pokoju, które to czynności muszą być przeprowadzane poza terminem rozprawy - wskazuje sędzia Pawłowska-Radzimierska.
Sprawy ukraińskie, czyli jakie?
Sądy rodzinne są zalane sprawami dotyczącymi rodzin z Ukrainy, które w obliczu wojny znalazły się w Polsce. Są to po pierwsze sprawy dotyczące ustanowienia opiekunów tymczasowych. Chodzi m.in. o nastolatków, którzy znaleźli się w Polsce sami i ktoś musiał zostać ich opiekunem prawnym. Takich problemów najwięcej było na początku wojny. Teraz sądy obserwują ich zwiększony wpływ okresowo - głównie przy rozpoczęciu roku szkolnego.
Przybywa również spraw dotyczących władzy rodzicielskiej wszczynanych z urzędu na skutek zawiadomień policji lub innych służb o stosowaniu przemocy w rodzinie. W rodzinach, w których rodzice lub jedno z nich pochodzi z Ukrainy czasami pojawiają się alkohol i przemoc, często w stosunku do dzieci. Interweniują służby, a potem sąd. Są także pojedyncze sprawy dotyczące umieszczania dzieci w pieczy zastępczej.
Sąd Rejonowy w Zgierzu informuje, że w ciągu dwóch lat toczyło się kilka postępowań, w których dzieci z Ukrainy były umieszczane w pieczy zastępczej - w większości przypadków u krewnych. Nie było natomiast - w tym sądzie - przypadku umieszczenia nieletnich z Ukrainy w młodzieżowych ośrodkach wychowawczych. W innych sądach takie historie się zdarzają. Sąd Rejonowy w Kutnie informuje z kolei, że coraz częściej wpływają do niego sprawy dotyczące ustalenia pochodzenia dziecka i o alimenty.
Kolejna niemała grupa spraw dotyczy demoralizacji nastolatków z Ukrainy i czynów karalnych. Sądy przekazują, że najczęściej tego typu sprawy dotyczą spożywania alkoholu, sprzeczek i przepychanek z rówieśnikami oraz drobnych czynów karalnych, w szczególności kradzieży. Na to, że będzie do tego dochodzić, od początku kryzysu związanego z wojną zwracały uwagę organizacje pozarządowe. Gdy nie było obowiązku szkolnego, nastolatki bardzo często nie chodziły do szkół, za to wędrowały po mieście, często bez celu, niejednokrotnie wpadając w złe towarzystwo. - Jeśli my się tymi dziećmi nie zaopiekujemy, to będą robiły wszystko na własną rękę. I najłatwiejszą metodą będzie przestępczość albo używki - mówiła Agnieszka Kosowicz z Polskiego Forum Migracyjnego. Pisaliśmy o tym wiele miesięcy temu. Dziś to, przed czym ostrzegano, widać w sądowych statystykach.
Bodnar przygotowuje nowe przepisy ws. neosędziów. 'Musimy do tego doprowadzić'
Do tego dochodzi coś jeszcze - coraz częściej kobiety z Ukrainy decydują się, że zostaną w Polsce już na stałe (mężczyźni podejmują takie decyzje rzadziej). Bywa, że poznają partnera, z którym chcą spędzić resztę życia i zawrzeć związek małżeński. I właśnie sądy rodzinne rozpoznają wnioski "o zwolnienie od obowiązku przedstawienia kierownikowi urzędu stanu cywilnego dokumentu potrzebnego do zawarcia związku małżeńskiego". Cała rzecz w tym, że w Ukrainie urzędy takich dokumentów dziś w czasie wojny nie wydają, dlatego o tym, że nie ma przeciwwskazań do zawarcia ślubu muszą się wypowiadać polskie sądy. - To nie są trudne sprawy, ale jednak ich przybywa. A to też wpływa na ogólną liczbę spraw do rozpoznania - mówi w rozmowie z nami sędzia Dorota Łopalewska z Ministerstwa Sprawiedliwości.
Nowi orzecznicy "na już"
Sytuacja nie jest jednak prosta, bo w związku z upolitycznieniem Krajowej Rady Sądownictwa konkursy na stanowiska sędziowskie są na razie wstrzymane przez ministra sprawiedliwości. A potrzeby w wydziałach rodzinnych są ogromne.
Dla przykładu, jak przekazała nam rzecznik Sądu Okręgowego w Łodzi, w Sądzie Rejonowym dla Łodzi-Śródmieścia - uwzględniając ewentualny awans sędziów do sądu wyższej instancji - potrzeba dwóch sędziów i ewentualnie jednego referendarza. Bardzo trudna sytuacja jest też w Sądzie Rejonowym Łódź-Widzew, gdzie też "na już" przydaliby się nowi orzecznicy i asystenci sędziego. "Narastające problemy kadrowe i obciążenie sędziów rodzinnych licznymi dodatkowymi obowiązkami, powodują, że sędziowie orzekający w innych wydziałach sądu nie chcą się przenosić do wydziałów rodzinnych" - słyszymy w tym sądzie.
Jednego sędziego i dodatkowych pracowników sekretariatu zatrudniłby od razu Sąd Rejonowy w Łowiczu i w Skierniewicach. Z kolei w Sądzie Rejonowym w Pabianicach w III Wydziale Rodzinnym i Nieletnich orzeka trzech sędziów. Jak słyszymy, niezbędne byłoby przydzielenie dodatkowego etatu orzeczniczego. Trudna sytuacja jest też w sądzie w Zgierzu. W Wydziale Rodzinnym orzeka obecnie czterech sędziów, w tym sędzia, która jest jednocześnie przewodniczącą i wiceprezesem sądu. Referaty sędziów liniowych sięgają 300 spraw. - W ocenie kierownictwa sądu, przydział dodatkowego sędziego (asesora) do wydziału usprawniłby pracę, poprawił wydajność i komfort orzekania - informuje sędzia Monika Pawłowska-Radzimierska.
Łatanie dziur
W Sądzie Rejonowym dla Łodzi-Widzewa jedną z pierwszych czynności powołanego we wrześniu nowego prezesa było przeniesienie się do Wydziału Rodzinnego. Z jednej strony miało to na celu zwiększyć pulę sędziów tego wydziału, z drugiej - pomóc ocenić sposób funkcjonowania wydziału i uczestnictwo w rozwiązywaniu problemów. - Następnie udało się do wydziału rodzinnego przenieść sędzię z wydziału cywilnego. Jednak w ocenie kierownictwa Sądu Rejonowego dla Łodzi-Widzewa, nie wszystkie kwestie kadrowe dają się załatwić na poziomie sądu rejonowego. Sąd wystąpił do Ministerstwa Sprawiedliwości o zmianę podziału etatów i przesunięcie jednego wolnego etatu z części karnej sądu do części cywilnej. W przypadku pozytywnego załatwienia tej sprawy kierownictwo sądu podejmie próbę przeniesienia na to stanowisko sędziego z innej części Polski - z dużą szansą powodzenia - informuje sędzia Pawłowska-Radzimierska.
Z kolei w sądzie w Pabianicach w celu rozwiązania istniejących problemów do III Wydziału Rodzinnego i Nieletnich Sądu Rejonowego przeniesiono jednego orzecznika z II Wydziału Karnego w pełnym zakresie oraz na 1/2 etatu jednego sędziego z I Wydziału Cywilnego.
Inne rozwiązanie przyjął Sąd Rejonowy w Skierniewicach, gdzie w związku z dużą liczbą spraw zwiększono liczbę sesji. Przewodnicząca Wydziału Rodzinnego ma trzy sesje w tygodniu, zaś sędzia liniowy - cztery. Jest to jednak rozwiązanie "na krótką metę". W związku ze zbyt małą liczbą pracowników sekretariatu sąd nie może w ten sposób funkcjonować należycie w dłuższym okresie. Dodatkowe sesje wyznaczane są także w Wydziałach Rodzinnych i Nieletnich Sądu Rejonowego dla Łodzi-Śródmieścia w Łodzi oraz Sądu Rejonowego w Brzezinach. Sądy próbują "łatać dziury", ale tylko doraźnie. Czekają na rozwiązania systemowe.