Posłanka Lewicy pozwała księdza za skandaliczną grafikę. Zaskakująca decyzja sądu
Posłanka Lewicy, Katarzyna Kotula, tak jak wiele innych Polek protestowała wraz ze Strajkiem Kobiet przeciwko decyzji Trybunału Konstytucyjnego Julii Przyłębskiej. Chodzi o 'wyrok' z 22 października 2020 roku w sprawie aborcji. TK uznał wtedy, że przepis dopuszczający aborcję w przypadku ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu, jest niekonstytucyjny. Decyzja TK ucieszyła środowiska pro life. Jednym z jego przedstawicieli jest lubelski ksiądz Mirosław Matuszny. Duchowny znany jest z homofobicznych wypowiedzi. Marsz Równości nazywał "sodomickim terrorem"; pisał również o tym, że 'ludzie, którzy uwierzyli, że jest kilkadziesiąt płci, dziecko przed narodzeniem to nie człowiek, a dewiacja to normalność, której nie wolno krytykować, uwierzą we wszystko oprócz Boga prawdziwego'. Ksiądz zasłynął również tym, że w czasie pandemii COVID-19 w centrum miasta organizował procesje i modlił się o "oddalenie zarazy oraz niebezpieczeństwa utraty wiary".
Ksiądz Matuszny, kilka dni po 'wyroku' Trybunału, zamieścił na swoim profilu na Facebooku wpis z grafiką, pokazującą posłankę Katarzynę Kotulę w maseczce z czerwoną błyskawicą (symbolem Strajku Kobiet - przyp. red.). Twarz posłanki została zestawiona z nastolatkami z hitlerowskiej organizacji i napisem "Faszyzm, wczoraj i dziś". Posłanka uznała, że granica wolności słowa została przekroczona i dlatego wysłała do sądu akt oskarżenia przeciwko duchownemu.
- Akt oskarżenia obejmuje zarzut dotyczący artykułu 212 paragraf 2 Kodeksu Karnego, czyli znieważenie osoby za pomocą środków masowego przekazu. W tym wypadku dotyczy to grafiki zamieszczonej przez oskarżonego na portalu Facebook - mówiła mecenas Katarzyna Kaleta, pełnomocniczka Katarzyny Kotuli.
Ksiądz złożył wniosek o umorzenie postępowania. Sąd zajął się nim w czwartek i przychylił się do wniosku Mirosława Matusznego. Nie znamy podstaw tej decyzji, bo wcześniej zdecydowano, że cała sprawa ma się toczyć z wyłączeniem jawności, bez udziału mediów. - Sąd zdecydował o umorzeniu postępowania. Nie mogę podać, z jakich powodów, bo obowiązuje wyłączenie jawności - przekazał nam mecenas Mateusz Sarnat, reprezentujący oskarżonego.
- Będziemy składać zażalenie. Domagamy się ukarania oskarżonego za popełniony czyn. Nie zgadzamy się z wnioskiem złożonym przez jego obrońcę o umorzenie postępowania z uwagi na to, że czyn ten nie wypełnia znamion czynu zabronionego. W naszej opinii, wypełnia - powiedziała pełnomocniczka pani poseł.
Ksiądz jeszcze przed rozprawą wziął udział w pikiecie przed budynkiem Sądu Rejonowego Lublin Zachód. Był pytany m.in., czy żałuje swojego wpisu na Facebooku. - Trudno mi mówić o wyrażaniu żalu za udostępnienie grafiki, kiedy naokoło wzywa się do ponownej legalizacji zabijania dzieci nienarodzonych, kiedy tylu ludzi bardzo wulgarnie i źle wypowiada się na temat wartości, które kryją się za ochroną życia. Przyznam się państwu, że to nie jest moja grafika - ja ją tylko udostępniłem - powiedział dziennikarzom.
Nawiązał też wprost do Ewangelii. - Pan Jezus stanął przed Piłatem i powiedział, że na to się narodził, aby dać świadectwo prawdzie. I on wtedy wzruszył ramionami i zapytał "Cóż to jest prawda? - wzgardził prawdą. Wcześniej zbawiciel mówił nam, że dla jego imienia będziemy stawać i przed synanogą, i przed sądem i nie trzeba się o to martwić - trzeba odważnie dać świadectwo. Jestem tutaj, by dać świadectwo - powiedział ksiądz.
W ostatnich miesiącach o duchownym z Lublina było głośno, za sprawą programu ministra Przemysława Czarnka #WillaPlus. Fundacja pod Damaszkiem, za którą stoi kontrowersyjny ksiądz, dostała z ministerialnego programu milion zł. Dla fundacji przewidziano - z ministerialnych środków - pieniądze na zakup lokalu na stworzenie "Akademii Prawdy, Dobra i Piękna".