,
Obserwuj
Lubelskie

Posłanka Lewicy pozwała księdza za skandaliczną grafikę. Zaskakująca decyzja sądu

3 min. czytania
26.10.2023 17:44
Sąd Rejonowy Lublin Zachód umorzył sprawę, jaką wytoczyła posłanka Katarzyna Kotula jednemu z lubelskich księdzy. Chodzi o duchownego, znanego z homofobicznych wypowiedzi i procesji po mieście w czasie pandemii, ale też z udziału w projekcie Willa Plus - jego fundacja dostala milion zł. W sprawie karnej miał odpowiadać za zamieszczenie na swoim profilu na Facebooku pewnej grafiki.
|
|
fot. Jakub Orzechowski / Agencja Wyborcza.pl

Posłanka Lewicy, Katarzyna Kotula, tak jak wiele innych Polek protestowała wraz ze Strajkiem Kobiet przeciwko decyzji Trybunału Konstytucyjnego Julii Przyłębskiej. Chodzi o 'wyrok' z 22 października 2020 roku w sprawie aborcji. TK uznał wtedy, że przepis dopuszczający aborcję w przypadku ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu, jest niekonstytucyjny.  Decyzja TK ucieszyła środowiska pro life. Jednym z jego przedstawicieli jest lubelski ksiądz Mirosław Matuszny. Duchowny znany jest z homofobicznych wypowiedzi.  Marsz Równości nazywał "sodomickim terrorem"; pisał również o tym, że 'ludzie, którzy uwierzyli, że jest kilkadziesiąt płci, dziecko przed narodzeniem to nie człowiek, a dewiacja to normalność, której nie wolno krytykować, uwierzą we wszystko oprócz Boga prawdziwego'. Ksiądz zasłynął również tym, że w czasie pandemii COVID-19 w centrum miasta organizował procesje i modlił się o "oddalenie zarazy oraz niebezpieczeństwa utraty wiary".

Ksiądz Matuszny, kilka dni po 'wyroku' Trybunału, zamieścił na swoim profilu na Facebooku wpis z grafiką, pokazującą posłankę Katarzynę Kotulę w maseczce z czerwoną błyskawicą (symbolem Strajku Kobiet - przyp. red.). Twarz posłanki została zestawiona z nastolatkami z hitlerowskiej organizacji i napisem "Faszyzm, wczoraj i dziś". Posłanka uznała, że granica wolności słowa została przekroczona i dlatego wysłała do sądu akt oskarżenia przeciwko duchownemu. 

- Akt oskarżenia obejmuje zarzut dotyczący artykułu 212 paragraf 2 Kodeksu Karnego, czyli znieważenie osoby za pomocą środków masowego przekazu. W tym wypadku dotyczy to grafiki zamieszczonej przez oskarżonego na portalu Facebook - mówiła mecenas Katarzyna Kaleta, pełnomocniczka Katarzyny Kotuli. 

Ksiądz złożył wniosek o umorzenie postępowania. Sąd zajął się nim w czwartek i przychylił się do wniosku Mirosława Matusznego. Nie znamy podstaw tej decyzji, bo wcześniej zdecydowano, że cała sprawa ma się toczyć z wyłączeniem jawności, bez udziału mediów. - Sąd zdecydował o umorzeniu postępowania. Nie mogę podać, z jakich powodów, bo obowiązuje wyłączenie jawności - przekazał nam mecenas Mateusz Sarnat, reprezentujący oskarżonego. 

- Będziemy składać zażalenie. Domagamy się ukarania oskarżonego za popełniony czyn. Nie zgadzamy się z wnioskiem złożonym przez jego obrońcę o umorzenie postępowania z uwagi na to, że czyn ten nie wypełnia znamion czynu zabronionego. W naszej opinii, wypełnia - powiedziała pełnomocniczka pani poseł. 

Ksiądz jeszcze przed rozprawą  wziął udział w pikiecie przed budynkiem Sądu Rejonowego Lublin Zachód. Był pytany m.in., czy żałuje swojego wpisu na Facebooku. - Trudno mi mówić o wyrażaniu żalu za udostępnienie grafiki, kiedy naokoło wzywa się do ponownej legalizacji zabijania dzieci nienarodzonych, kiedy tylu ludzi bardzo wulgarnie i źle wypowiada się na temat wartości, które kryją się za ochroną życia. Przyznam się państwu, że to nie jest moja grafika - ja ją tylko udostępniłem - powiedział dziennikarzom. 

Nawiązał też wprost do Ewangelii. - Pan Jezus stanął przed Piłatem i powiedział, że na to się narodził,  aby dać świadectwo prawdzie. I on wtedy wzruszył ramionami i zapytał "Cóż to jest prawda? - wzgardził prawdą. Wcześniej zbawiciel mówił nam, że dla jego imienia będziemy stawać i przed synanogą, i przed sądem i nie trzeba się o to martwić - trzeba odważnie dać świadectwo. Jestem tutaj, by dać świadectwo - powiedział ksiądz. 

W ostatnich miesiącach o duchownym z Lublina było głośno, za sprawą programu ministra Przemysława Czarnka #WillaPlus. Fundacja pod Damaszkiem, za którą stoi kontrowersyjny ksiądz, dostała z ministerialnego programu milion zł. Dla fundacji przewidziano - z ministerialnych środków - pieniądze na zakup lokalu na stworzenie "Akademii Prawdy, Dobra i Piękna".