Proboszcz z Grojca "zgodził się opuścić parafię". Biskup nie chce zdradzić, co zrobił. "Może sam poinformować"
Biskup bielsko-żywiecki Roman Pindel oświadczył po spotkaniu z odwołanym z funkcji proboszcza w Grojcu ks. Józefem Zborkiem, że zgodził się on podporządkować i opuści parafię. Dodał, że duchowny dopuścił się "poważnego przestępstwa kanonicznego".
Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego odwołano księdza z funkcji proboszcza;
- Jakie były reakcje społeczności Grojca na odwołanie;
- Które instytucje kościelne zbadały sprawę proboszcza;
- Co ujawniono na zebraniach z parafianami w Grojcu.
Sprawa odwołania duchownego zelektryzowała mieszkańców podoświęcimskiego Grojca. Ordynariusz bielsko-żywiecki w oświadczeniu opublikowanym na portalu X oznajmił, że odwołał księdza z urzędu proboszcza "w związku z bardzo poważnymi nadużyciami w wypełnianiu tej funkcji".
"Szczegółów nie mogę powiedzieć ze względu na ochronę prywatności ks. Józefa. On sam może poinformować" - powiedział.
Dodał, że jego werdykt zbadały i potwierdziły watykańska Dekasteria ds. Duchowieństwa oraz Najwyższy Trybunał Sygnatury Apostolskiej.
Co dalej z proboszczem z Grojca?
Biskup poinformował, że w poniedziałek spotkał się z ks. Zborkiem. "Odbyliśmy długą rozmowę. Ks. Józef przyznał, że popełnił poważne przestępstwo kanoniczne, przyjął decyzję Trybunału Kościoła i zgodził się na opuszczenie parafii. Prosił o uspokojenie nastrojów, a także o odpoczynek dla siebie od tego czasu, który był dla niego trudny" - powiedział.
Hierarcha, ze względu na duże napięcia społeczne, zaapelował "o zaprzestanie przemocy, słownej i fizycznej".
Sprawa dotyczy dotychczasowego proboszcza parafii św. Wawrzyńca w Grojcu koło Oświęcimia. Został odwołany przez biskupa - jak podała diecezja -" z powodu stwierdzonych i udowodnionych poważnych nieprawidłowości w wypełnianiu tego urzędu". Wzbudziło to duże emocje w lokalnej społeczności.
W niedzielę wieczorem biskup przyjechał do Grojca. Wokół świątyni zgromadziły się setki osób domagających się pozostawienia proboszcza. Po północy duchowny w asyście policji opuścił parafię.
"Totalna porażka Kościoła"
- Gdy się wsłuchać w nagrania z przebiegu tego gorącego spotkania, przedstawiciel rady parafialnej, z którą biskup się spotkał, ujawnił, że biskup zobowiązał ich, żeby nie podawali powodu. Musieli przysiąc na Biblię. To akt sakralny w prawie kanonicznym. Jest jednak w tej sytuacji zdumiewający, bo jeżeli biskup wychodzi i mówi zgromadzonym parafianom, że ksiądz proboszcz został uznany za winnego przestępstwa według prawa kanonicznego (...), to parafianie mają prawo wiedzieć, o co chodzi - skomentował w TOK FM Artur Sporniak z "Tygodnika Powszechnego".
Źródło: TOK FM/PAP