,
Obserwuj
Małopolskie

Burza w środowisku alpinistycznym. Instruktor bez uprawnień po "samowolce" w TPN

oprac. Katarzyna Rogowska tokfm.pl, PAP
2 min. czytania
03.12.2025 15:32

Samowolne usunięcie stałych punktów asekuracyjnych z trzech dróg wspinaczkowych na Zadnim Kościelcu w Tatrach wywołało poważny konflikt w środowisku alpinistycznym. Polski Związek Alpinizmu (PZA) odebrał uprawnienia jednemu z instruktorów alpinizmu i trenerowi wspinaczki sportowej - poinformowano w komunikacie Związku.

fot. Maciek Jonek-REPORTER/Facebook.com/Polski Związek Alpinizmu
  • Tatrzański Park Narodowy potwierdził, że usunięcie kotew odbyło się bez wymaganych wniosków i zezwoleń;
  • Wspinacze tłumaczyli, że działali zgodnie z duchem Porozumienia Tatrzańskiego z 2004 r. i na prośbę instruktora, co wywołało silną reakcję środowiska;
  • PZA po analizie materiałów i wyjaśnień odebrał instruktorowi uprawnienia, a klub Sakwa odciął się od akcji i zawiesił jej uczestników.

Według PZA usunięcie ringów asekuracyjnych na Zadnim Kościelcu przeprowadzono bez konsultacji ze środowiskiem wspinaczkowym i bez zgody Tatrzańskiego Parku Narodowego. Według ustaleń Związku usunięcie stałych punktów asekuracyjnych zostało przeprowadzone samowolnie, a w ocenie Zarządu PZA były to działania nielicujące z etyką taternicką - podano.

Tatrzański Park Narodowy (TPN) poinformował PAP, że do dyrekcji nie wpłynął żaden formalny wniosek dotyczący usunięcia stałych punktów asekuracyjnych z dróg na Zadnim Kościelcu, co potwierdza, że działania przeprowadzono samowolnie. Zgodnie z przepisami obowiązującymi w parku zarówno likwidacja, jak i wytyczanie nowych dróg wspinaczkowych wymagają wcześniejszej zgody TPN. Jak podaje Park, dotąd nie zgłoszono również żadnego wniosku o ponowne odtworzenie kotew asekuracyjnych na tym rejonie.

Decyzję o cofnięciu uprawnień instruktorskich i trenerskich poprzedziło przeanalizowanie materiałów opublikowanych w mediach społecznościowych oraz wyjaśnień złożonych przez samego alpinistę, który miał wyciąć kotwy asekuracyjne ze swoimi kursantami. Od decyzji PZA przysługuje od odwołanie do Walnego Zgromadzenia Delegatów Związku.

Porozumienie Tatrzańskie w centrum sporu

Na przełomie października i listopada, trzyosobowy zespół wspinaczy zlikwidował stałe punkty asekuracyjne na drogach wspinaczkowych o nazwach: "Zakaz stękania", "Gamma" i "Dwaj panowie B.". Informacje o akcji ujawniono pod koniec listopada, gdy dwaj kursanci opublikowali wpis dokumentujący prace i podkreślili, że - w ich ocenie - działali "zgodnie z Porozumieniem Tatrzańskim z 2004 r." oraz że te drogi odtąd wymagają asekuracji tradycyjnej.

Porozumienie Tatrzańskie z 2004 r. to uzgodniony w środowisku wspinaczkowym kompromis dotyczący zasad używania stałych punktów asekuracyjnych w Tatrach. Dokument wskazuje rejony dopuszczone do stylu sportowego m.in. zachodnią ścianę Kościelca, Zamarłą Turnię i rejon Mnicha, a poza nimi zaleca ograniczenie liczby stałych punktów do minimum. Porozumienie podkreśla też konieczność poszanowania charakteru istniejących dróg oraz ochrony przyrody.

Wspinacze: Nawet nie przyszło nam do głowy

Publikacja wywołała gwałtowną reakcję środowiska wspinaczkowego. Klub Wysokogórski Sakwa, do którego należą alpiniści, potępił te działania, określając je jako "samowolkę" i informując o ich zawieszeniu do czasu wyjaśnienia sprawy. "Akcja ta nie była w żaden sposób związana ani konsultowana z klubem" - zaznaczono.

W obszernym oświadczeniu wspinacze wskazali, że działali na prośbę instruktora, który był ich autorytetem. "Nawet nie przyszło nam do głowy, by poddawać w wątpliwość słuszność naszych wspólnych działań" - napisali w wyjaśnieniach.

Posłuchaj:

Źródło: PAP