"Nie można siedzieć i czekać. Ten projekt jest zły, podzieli środowisko". Logopedzi przed spotkaniem w ministerstwie
Małgorzata Gawryl - neurologopeda z Krakowa - stanęła na czele ogólnopolskiego protestu logopedów. Do zawodu trafiła 20 lat temu. Skończyła studia, jest też pedagogiem specjalnym, więc na początku trafiła do jednej ze szkół specjalnych w Krakowie. - Potem, przez te wszystkie lata, pracowałam w innych placówkach specjalnych, ale również w ośrodkach medycznych - opowiada. W 2012 roku otworzyła własny gabinet logopedyczny. Dziś to spora placówka, zatrudnia sześć osób. - Przeszłam przez różne miejsca. Mam doświadczenie pracy zarówno w edukacji, jak i w ochronie zdrowia - dodaje. Pracuje zarówno z dziećmi, jak i z dorosłymi pacjentami.
O kontrowersyjnym projekcie ustawy o zawodach medycznych, w której ujęto m.in. logopedów, dowiedziała się z wpisów Polskiego Związku Logopedów. Gdy jasne było, że projekt trafi pod obrady Rady Ministrów, postanowiła działać. - Uznałam, że nie można siedzieć i czekać, co się wydarzy. Wiedziałam, że ten projekt jest zły, podzieli środowisko - stwierdza.
Pojawiła się m.in. petycja w internecie, pod którą podpisało się już prawie 100 tysięcy osób. - Udostępniałam informacje w mediach społecznościowych i to się zaczęło rozprzestrzeniać bardzo szeroko. Bo to jest projekt, który budzi duże kontrowersje, ma wiele punktów spornych i wiele kwestii jest w nim niedookreślonych. Chodziło mi o to, by podjąć próbę zatrzymania tego projektu - informuje nasza rozmówczyni.
Projekt ustawy o zawodach medycznych obejmuje - oprócz logopedów - także takie zawody jak dietetyk, asystent stomatologiczny, protetyk słuchu czy terapeuta zajęciowy. Dla logopedów ustawa oznacza duże zmiany. Na co dzień pracują bowiem zarówno w szkołach i przedszkolach, jak też w szpitalach, przychodniach zdrowia i prywatnych gabinetach. Musieliby dostosować swoje miejsca pracy do wymogów gabinetów medycznych. W każdym musiałaby być umywalka, dodatkowo trzeba byłoby dostosować gabinety do potrzeb osób z niepełnosprawnościami.
- Jeśli ta ustawa weszłaby w życie w takim kształcie, oznacza to dla mnie - jako logopedy - ogromne koszty. Oczywiście one nie interesują ani pacjentów, ani moich pracowników, ale dla mnie będzie to wyczyn - ekonomiczny, ale też czasowy. Chodzi m.in. o dostosowanie się do wymogów sanitarno-epidemiologicznych. (...) Już w tym momencie wiem, że dwa gabinety w mojej okolicy nie będą w stanie technicznie dostosować się do tych wymogów - mówi Gawryl.
Dlaczego? - Bo zgodnie z nowymi przepisami, nawet łazienka będzie musiała być określonej wielkości. A wiadomo, że często są to malutkie gabinety, gdzie terapeuta wynajmuje nieduży lokal, z niedużą łazienką i przystosowanie tych warunków może być bardzo ograniczone, a w wielu przypadkach - niemożliwe - wyjaśnia.
Jeśli gabinety będą się zamykać, pacjenci będą szukać pomocy w innych miejscach. - My, mimo że jesteśmy dużą placówką - nie jesteśmy w stanie objąć wszystkich dzieci opieką. Część rodziców musiałoby szukać logopedy od nowa. A dostępność terapii po wejściu w życie tej ustawy byłaby bardzo ograniczona. Wiem, że rodzice też się tego bardzo obawiają - mówi Gawryl.
Zapowiadane rozmowy w ministerstwie
Pani Małgorzata, wspólnie z inną uczestniczką protestu logopedów, została na poniedziałek zaproszona do Ministerstwa Zdrowia na rozmowy z jednym z ministrów. Mają się odbyć późnym popołudniem. - Bardzo liczymy na to - jako Ogólnopolski Protest Logopedów - że uda nam się przekonać ministerstwo, że nasz zawód powinien być wykreślony z tej ustawy - mówi logopedka.
Jak dodaje, wniosek o wykreślenie zawodu logopedy z projektu ustawy został też już wcześniej wysłany m.in. do sejmowej komisji zdrowia. "Wniosek jest wyrazem sprzeciwu wobec restrykcyjnych i całkowicie uznaniowych rozwiązań dotyczących zawodu logopedy. Logopedzi diagnozują i prowadzą nie tylko terapię wad wymowy, lecz także opóźnionego rozwoju mowy czy zaburzeń komunikacji m.in. u dzieci rozwijających się w spektrum autyzmu, dzieci z niepełnosprawnościami, zespołami genetycznymi" - napisali logopedzi. I dodali, że "projektowane regulacje znacznie utrudnią logopedom możliwość łączenia pracy w placówkach różnego typu, co w konsekwencji spowoduje m.in. ograniczenie dostępności terapii logopedycznej dla dzieci i młodzieży".
Ogólnopolski Protest Logopedów dostał wsparcie środowiska akademickiego. Pod protestem podpisało się ponad stu wykładowców m.in. z Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie i Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie. "Społeczność akademicka widzi konieczność uchwalenia odrębnej ustawy regulującej zawód logopedy z uwzględnieniem specyfiki i interdyscyplinarności logopedii. Sprzeciwia się przepisom, które dzielą środowisko logopedyczne, odbierają wcześniej nabyte prawa oraz obniżają rangę zawodu" - napisali akademicy.