Gibała dostał wsparcie PiS, a i tak przegrał. "Poszła dyrektywa"
Stankiewicz w studiu wyborczym Onetu i "Faktu" przyznał, że tuż po pierwszej turze i Gibała, i Miszalski wiedzieli, że na fotelu prezydenta Krakowa zasiądzie ten z nich, który zdoła przekonać do siebie wyborców PiS. Problem w tym, że pierwszy z nich był posłem lewicowo-liberalnego Ruchu Palikota, a jest politykiem Koalicji Obywatelskiej.
Wybory na prezydenta Krakowa
Dziennikarz Onetu zauważył, że do wyborczej walki w stolicy Małopolski włączyło się także Prawo i Sprawiedliwość. Politycy z Nowogrodzkiej nie chcieli, by prezydentem Krakowa został Miszalski z KO, w związku z tym nie zamierzali, by ich elektorat samemu opowiedział się za którymś z kandydatów. Według Stankiewicza nie tylko lokalni działacze PiS postanowili aktywnie wspierać Łukasza Gibałę.
- Poszła dyrektywa ze strony polityków krakowskich, ale też ogólnopolskich, także od Beaty Szydło, żeby nie głosować na kandydata Platformy, co było wsparciem dla Gibały - przyznał redaktor.
Jednocześnie Stankiewcz przypomniał, że Małgorzata Wassermann, niezwykle ważna postać PiS w Małopolsce wprost przyznała, że nie zagłosuje na Łukasza Gibałę. "Obaj kandydaci to osoby, do których wyborów politycznych jest mi bardzo daleko, stąd też nie kieruję się w tej decyzji barwami politycznymi" napisała na platformie X (d. Twitter).
"Biorąc pod uwagę osobiste cechy każdego z kandydatów i ich postawę wobec spraw ważnych dla każdego przyzwoitego człowieka, nie wyobrażam sobie, abym mogła oddać swój głos na Łukasza Gibałę, którego pomysł na Kraków opiera się jedynie na kwestionowaniu wszystkiego wokół" - przekazała Wassermann, czym wywołała niemałe poruszenie w strukturach PiS.
Jak wyjaśnił Stankiewicz, zaskakujący komunikat posłanki Prawa i Sprawiedliwości mógł wpłynąć na to, że Gibała musiał uznać wyższość Miszalskiego w walce o prezydenturę w Krakowie. - Oświadczenie Małgorzaty Wasserman mogło zmienić wynik tych wyborów - przyznał dziennikarz Onetu.
Gibała przegrał, Miszalski prezydentem Krakowa
W drugiej turze Aleksander Miszalski zdobył 133 tys. 703 głosy. Z kolei Gibałę wybrało 128 tys. 269 krakowian i krakowianek. Jak informowaliśmy już wcześniej, w niedziele wieczorem sondaże late poll dawały nieznaczną przewagę kandydatowi KO, podobnie jak cząstkowe wyniki z Państwowej Komisji Wyborczej.
Z kolei z badania IPSOS dla TVN24 wynikało, że w dogrywce górą jest Gibała.
Ostatecznie o zwycięstwie Miszalskiego dowiedzieliśmy się o godzinnie 1:00 w poniedziałek, kiedy PKW podała wyniki z 98 procent obwodów. Jego przewaga nad Gibałą stała była już na tyle duża, że poseł Koalicji Obywatelskiej mógł oficjalnie świętować wygraną w wyścigu o fotel prezydenta Krakowa.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>