,
Obserwuj
Małopolskie

Koń upadł w drodze na Morskie Oko. Nagranie obiegło sieć. Jest reakcja ministerstwa

KW
2 min. czytania
06.05.2024 09:57
Ministerstwo Klimatu ma pracować razem z Tatrzańskim Parkiem Narodowym nad raportem dotyczącym pracy koni nad Morskim Okiem. To efekt sytuacji z minionego weekendu. W mediach społecznościowych pojawiły się nagrania, na których widać przewrócone i bite zwierzę.
|
|
fot. Facebook.com/ratujkonie.pl, Fundacja Viva!

W weekend w mediach społecznościowych pojawiły się filmy, na których widać leżącego na asfalcie konia. Zwierzę było zaprzęgnięte do wozu z turystami na trasie do Morskiego Oka. Według medialnych informacji koń najpierw się potknął, a potem przewrócił. Na nagraniu - udostępnionym m.in. przez Fundację Viva! - widać jak woźnica uderza zwierzę w pysk, po czym koń wstaje. Do zdarzenia miało dojść w piątek 3 maja.

Filmy wywołały szeroką dyskusję w mediach społecznościowych dotyczącą zasadności pracy koni w tak trudnych warunkach. 'Dramat!', 'Stop znęcaniu się nad zwierzętami!', 'Temat wraca co rok i nic się nadal nie zadziało w tej sprawie' - pisali internauci.

Jest reakcja ministerstwa

'Dobrostan zwierząt to kompetencja Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi, ale w poniedziałek przedstawiciele Ministerstwa Klimatu i Środowiska będą pracować z Tatrzańskim Parkiem Narodowym, bo taki scenariusz jak z tego filmu, to nie jest odosobniony przypadek' - poinformowało ministerstwo na portalu X.

Resort klimatu zapowiedział też, że w najbliższym czasie przekaże opinii publicznej raport z wnioskami w tej sprawie.

W poniedziałek (6 maja) do sprawy odniósł się również minister rolnictwa Czesław Siekierski. W Radiowej Jedynce powiedział, że zlecił służbom weterynaryjnym oraz innym, które odpowiadają za nadzór nad dobrostanem zwierząt, przyjrzenie się tej kwestii. - Nie wiemy, jaka była kondycja konia. Czy były spełnione wszystkie warunki dobrostanu, jeśli chodzi o dostęp do wody. Sprawdzimy, czy było dopuszczalne obciążenie konia w stosunku do jego możliwości - zapowiadał.

'Emocje wzięły górę'

Przewodnik tatrzański Przemysław Sobczyk przestrzegał w TOK FM przed przedwczesnym wydawaniem wyroków. Chociaż zastrzegał, że sam nie jest zwolennikiem końskich zaprzęgów wożących turystów nad Morskie Oko. - Wyjątkiem: okazjonalny transport osób z niepełnosprawnościami - powiedział.

- Nie znam szczegółów tej sprawy, ale znam zachowanie koni. Wiem, że niektóre konie - w panice, kiedy się przewrócą - leżą. Trzeba je uszczypnąć w zad i koń wstaje. (...) Myślę, że emocje wzięły górę - komentował.

Przewodnik tatrzański podkreślał, że podobne przypadki zdarzają się incydentalnie. - Odkąd prowadzone są badania, te zwierzęta są pod stałą opieką. Nie mówi nikt o tym głośno, że one mogą tylko dwa razy jechać tym wozem. Oczywiście, jeśli są przeciążone, to skróćmy jeszcze wozy. Wprowadźmy czwórki. Jeśli kogoś stać, niech płaci - mówił dalej Sobczyk.

Praca koni na trasie do Morskiego Oka

Fundacja Viva! od lat walczy z wykorzystywaniem koni do przewożenia turystów nad Morskim Okiem i domaga się likwidacji transportu dorożkarskiego. Ostatni raport organizacji poświęcony tej sprawie został opublikowany jesienią 2023 roku. Wynikało z niego, że konie dźwigają o około tonę więcej niż mogą. - Do rzeźni trafiło 61 proc. koni wycofanych z pracy na trasie. 433 zwierzęta w 10 lat - alarmowała Anna Plaszczyk z fundacji.