Zanieczyszczenia w małopolskich rzekach. To pokłosie pożaru w Siemianowicach Śląskich
W komunikacie biura prasowego Małopolskiego Urzędu Wojewódzkiego poinformowano, że po otrzymaniu tej informacji wojewoda małopolski Krzysztof Jan Klęczar niezwłocznie polecił komendantowi wojewódzkiemu Państwowej Straży Pożarnej w Krakowie i Wojewódzkiemu Inspektoratowi Ochrony Środowiska w Krakowie podjęcie natychmiastowych działań i monitorowanie sytuacji.
Pożar w Siemianowicach Śląskich. Zanieczyszczona rzeka Brynica
Rzeka Brynica została zanieczyszczona chemikaliami po gaszeniu pożaru składowiska odpadów w Siemianowicach Śląskich – przekazał w piątek burmistrz Czeladzi Zbigniew Szaleniec. Jak zapewnił, nie stanowi to zagrożenia dla podziemnych źródeł wody pitnej.
Ogromny pożar w Siemianowicach Śląskich. Słup dymu widać z okolicznych miast
Zdjęcia i filmiki Brynicy, która przybrała brązowo-czerwoną barwę pojawiły się m.in. w mediach społecznościowych. Mieszkańcy uskarżają się także na odór chemikaliów.
Szaleniec napisał na Facebooku, że władze Czeladzi są w związku z pożarem w stałym kontakcie z wojewódzkim sztabem kryzysowym i na bieżąco zgodnie z ich zaleceniami reaguje na zagrożenia.
"Jednym z takich aktualnych zagrożeń, jest spływająca Brynicą zanieczyszczona chemikaliami woda z gaszonego pożaru. Uspokajam jednak nie stwarza to zagrożenia dla znajdujących się 70 m pod ziemią naszych źródeł wody pitnej. Mimo wszystko będziemy stale monitorować jej jakość pod kątem ewentualnych zanieczyszczeń" - zaznaczył.
"Dodam też, że zasuwy wodne zablokowały dopływ wody z Brynicy, do naszego zbiornika na Grabku, więc nie grozi nam skażenie tego stawu. O ewentualnych nowych zagrożeniach będziemy informować na stronie miasta" - poinformował.
Jakie substancje trafiły do rzeki
W rozmowie z „Gazetę Wyborczą" rzeczniczka Wód Polskich - Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Gliwicach Linda Hofman przekazała, że zanieczyszczona woda w Brynicy to pokłosie pożaru, który wybuchł w Siemianowicach Śląskich.
Jak opisywała, w wyniku akcji pożarniczej substancje gaśnicze oraz rozpuszczone chemikalia trafiły do kanału Michałkowickiego, a ten wpada do Brynicy na wysokości Bańgowa. Badanie pobranych próbek wody ma dać odpowiedź na pytanie jakiego rodzaju jest to skażenie i w jakim stężeniu.
Pożar składowiska z niebezpiecznymi substancjami
Pożar wybuchł ok. godziny 9 przy ul. Wyzwolenia 2 w dzielnicy Michałkowice. Jego powierzchnia objęła całe składowisko, ok. 5,5 tys. metrów kwadratowych. Kłęby czarnego dymu były widoczne z wielu kilometrów. Jak zapewnił wojewoda śląski Marek Wójcik, dane z monitoringu powietrza nie wskazywały przekroczenia stężeń niebezpiecznych substancji.
Według szacunków władz Siemianowic Śląskich na składowisku zmagazynowano nielegalnie w różnych pojemnikach około 5 tys. ton różnych substancji, a także podobne ilości odpadów plastikowych. Jak wynika z informacji Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Katowicach, składowisko początkowo działało legalnie – zarządzający nim podmiot miał uprawnienia do zbierania odpadów, również niebezpiecznych, jednak kilka lat temu jego działalność została wstrzymana ze względu na naruszenia warunków decyzji i przepisów.