,
Obserwuj
Małopolskie

Fala chemikaliów z pożaru płynęła Wisłą. Aktywiści biją na alarm. "Nieodpowiedzialne"

Szymon Kępka
4 min. czytania
15.05.2024 12:53
Fala toksycznych ścieków po pożarze w Siemianowicach Śląskich wpłynęła do Wisły. Służby twierdzą, że nie ma zagrożenia, ale aktywiści są innego zdania. Według nich strażacy zatrzymali tylko część chemikaliów, które w połączeniu z wodami pogaśniczymi na długie miesiące pozostaną w Wiśle.
|
|
fot. tokfm.pl

W wyniku pożaru składowiska odpadów niebezpiecznych w Siemianowicach Śląskich, do lokalnych wód na Śląsku i w Małopolsce dostały się wody pogaśnicze. To mieszanka wody służącej do chłodzenia pojemników z chemikaliami i substancji, które rozkładały się w wyniku pożaru. To najczęściej związki wysokotoksyczne i rakotwórcze.

Pierwsze sygnały o tym, że wody pochodzące z pożaru dostały się do środowiska notowaliśmy w ostatni weekend, ale nie było jasne, czy woda ta dostała się do rzek. - Nie zawsze ma się komfort, tak jak strażacy w akcji przy Marywilskiej w Warszawie. Tam podłoże było betonowe, a wodę pożarową można było zbierać, analizować i badać, czy jest niebezpieczna dla środowiska. Natomiast w przypadku składowisk odpadów, one są często sytuowane na terenach nieutwardzonych. Siłą rzeczy woda gaśnicza miesza się z produktami pożaru i to jest jeden z największych problemów, nie licząc lotnych związków, które uwalniają się w trakcie spalania - tłumaczy nadbryg. Ryszard Grosset, ekspert ds. pożarnictwa.

Drogą wodną ścieków z Siemianowic dostały się rzeki Brynica, Czarna Przemsza i Przemsza, ta ostatnia jest bezpośrednim dopływem Wisły już w Małopolsce. Tak wyglądała Brynica, którą płynęły ścieki w ostatni weekend:

Fala siemianowickiej chemii

Jak udało nam się ustalić, pierwsze oznaki tego, że do Wisły dopływają ścieki z Siemianowic, było widać już w niedzielę, a więc niecałe dwie doby po pożarze. Na stopniu wodnym Dwory, czyli już bezpośrednio na Wiśle, widoczne były kłęby piany, brudnej mętnej wody.

Ścieki w rzece
Ścieki w rzece
tokfm.pl

W tym czasie Wody Polskie informowały o aktualnej sytuacji i prowadzonych działaniach. Pisano, by nie przebywać nad rzeką Brynicą (poniżej wylotu z Rowu Michałowickiego do ujścia) i Czarną Przemszą (od ujścia rz. Brynicy), nie wchodzić do nich oraz nie korzystać z ich wód.  Monitoringiem była objęta także Wisła, ale tu alertów nie wydano. Jak czytamy w przesłanym nam oświadczeniu - kontrolerzy Wód Polskich nie zaobserwowali śnięcia ryb.

Tymczasem, zdaniem aktywistów niebezpieczeństwo zostało przeoczone właśnie w przypadku Wisły, bo wskaźniki dotyczące jakości wody były alarmujące. Chodzi o jej zasolenie, przewodność i poziom tlenu, niezbędnego do przeżycia ryb.

Dane dotyczące skażenia
Dane dotyczące skażenia
tokfm.pl

Według danych GIOŚ ze stacji pomiarowej Dwory, od świtu 12 maja wskaźniki pokazują spadający poziom tlenu i wzrost zasolenia. To ma wskazywać, że właśnie wtedy przez Wisłę-Dwory przepływała fala toksycznych chemikaliów. Te wyniki badań są powszechnie dostępne w sieci. - Narażone były osoby postronne, które z ciekawości wyszły na rzeki, które korzystały w trakcie spływu tej chemii czyli kajakarzy, wędkarzy, turystów na łódkach. To nieodpowiedzialne, by bez żadnych szczegółowych wyników badań mówić, że jest bezpiecznie - mówi nam Strażnik rzek WWF Paweł Chodkiewicz.

Snopki siana do filtrowania ścieków

Jak relacjonuje Chodkiewicz, strażacy w czasie akcji gaśniczej w Siemianowicach używali snopków siana, które trafiały do okolicznych rowów i odpływów, by filtrować ze spływającej wody ścieki i chemikalia uwolnione do środowiska z powodu pożaru. Użycie tej techniki potwierdzają także Wody Polskie. - Powinny zostać zamknięte wszelkie możliwe przelewy burzowe, studzienki, którymi ta chemia mogła dostać się do rowu, a potem do Brynicy. Ustawienie snopów siana wydaje się być niewystarczające, bo powinien zostać usypany wał i potem tę wodę należało odpompować - twierdzi Paweł Chodkiewicz z WWF Polska.

Według Wód Polskich stosowane były też rękawy na rzekach, które miały wyłapywać nieczystości i groźne chemikalia - tak czytamy w komunikatach Wód Polskich i w odpowiedzi na nasze pytania o zanieczyszczenie Wisły. To jednak, zdaniem aktywistów, działanie niewystarczające. - Przez te ustawione zapory bez problemu przepływała czerwona ciecz. Trzeba pamiętać, że chemia, która spływała rzekami, osadzała się w tzw. osadach dennych. To oznacza, że skutki zanieczyszczenia będzie można obserwować przez następne miesiące, a nawet lata - dodaje aktywista WWF.

Zdaniem Wód Polskich i GIOŚ w Krakowie sytuacja jest stabilna, poddana monitoringowi w terenie, a docelowo ma dochodzić do rozpuszczenia się ścieków w płynącej Wiśle i innych rzekach. Wciąż nie wiadomo, jakie substancje dostały się do środowiska. Badania zapowiedziała Wojewódzka Inspekcja Ochrony Środowiska, miały być prowadzone na przestrzeni ostatnich dni. Dotąd wyników nie opublikowano. 

Zrzut ścieków do Wisły? Kolejne pytania 

We wtorek 14 maja zgłosili się do nas aktywiści, którzy twierdzą, że zaobserwowali potężny zrzut ścieków do Wisły z przelewu burzowego wodociągów krakowskich, poniżej stopnia Dąbie w Krakowie, pomimo braku opadów deszczu. Pisali nam, że 1/3 koryta Wisły na wysokości Krakowa płynie surowy ściek.

Ścieki w Wiśle
Ścieki w Wiśle
Aktywiści

Na miejscu pracowali strażacy. W tym zakresie nie było jednak żadnych ostrzeżeń dla mieszkańców ze strony Wód Polskich czy regionalnego ośrodka Inspekcji Ochrony Środowiska. O całą sprawę pytaliśmy zarówno Ministerstwo Infrastruktury, które zajmuje się rzekami w Polsce, ale też Ministerstwo Klimatu i Środowiska. Jak dotąd żadna z tych instytucji nie odpowiedziała na pytania.