Najpierw afera z niewidomym koniem, teraz ważny zakaz. Będzie przełom nad Morskim Okiem?
- Naszym celem jest powolne wygaszanie tego transportu. To wyjście naprzeciw oczekiwaniom społeczeństwa - powiedziała ministra klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska. Resort zawiesił wydawanie nowych licencji dla podhalańskich fiakrów na trasie do Morskiego Oka. Teraz turystów wozi 60 fiakrów. Nowe licencje wydawane były, gdy zwalniało się miejsce.
- Najwyższa pora na zmiany - komentowała Anna Plaszczyk z fundacji Viva!. - Jesteśmy pewni, że to początek końca tego transportu. Nie rezygnujemy z tego postulatu. Podkreślamy, że konie pracują w przeciążeniu. Ta trasa nie jest dla nich i należy to natychmiast zlikwidować - dodawała.
Niewidomy koń na trasie do Morskiego Oka
Konny transport turystów do i z Morskiego Oka od dawna wywołuje kontrowersje. O jego natychmiastowe zakończenie od lat apeluje wspomniana Fundacja Viva!. W ocenie aktywistów 90 procent koni pracujących na tej trasie w ogóle się do tego nie nadaje.
Co innego pokazały badania przeprowadzone niedawno przez komisję weterynaryjną. - Tylko 1 z 275 koni nie został dopuszczony do przewozu turystów do Morskiego Oka po badaniach weterynaryjnych, w tym ortopedycznych. Pozostałe zwierzęta są w doskonałej formie - mówił kilka dni temu PAP weterynarz dr Marek Tischner. Zwierzęta badało trzech lekarzy weterynarii (jeden wskazany przez aktywistów z Fundacji Viva!) oraz dwóch hipologów. Poza komisją w badaniach brała udział trójka wspomagających lekarzy weterynarii.
Koniec testów e-busa na Morskie Oko. Kierowca mówi o 'mankamencie'. 'Czasami trzeba krzyknąć'
- Jeśli chodzi o badania, których pierwsza tura właśnie się zakończyła, wszyscy popełniamy jeden podstawowy błąd: powtarzamy tezę o świetnej kondycji koni z Morskiego Oka, którą lansuje lekarz weterynarii - reprezentujący fiakrów i przez nich opłacany. To on oraz dwóch członków komisji reprezentujących TPN decydują większością głosów za dopuszczaniem tych zwierząt do pracy - mówiła w TOK FM Anna Plaszczyk z Fundacji Viva!. - Park zarabia na tym transporcie milion złotych. Czy to pozwala ufać temu, że będzie obiektywny w swoich ocenach? - pytała retorycznie aktywistka.
Jako przykład nietrafionych decyzji komisji podała głośny przypadek konia Linera, który - choć niewidomy - został dopuszczony do pracy. - To jest absolutny skandal - oceniła Plaszczyk w rozmowie z Adamem Ozgą. Ostatecznie Liner ma przejść na emeryturę - po medialnej burzy i interwencji Ministerstwa Klimatu i Środowiska.
Skarga do ministerstwa ws. koni z Morskiego Oka
Plaszczyk podała, że aktywiści z Fundacji Viva! już wcześniej zgłaszali Ministerstwu Środowiska i Klimatu, że komisja badająca konie jest - w ich opinii - nieobiektywna. - Napisaliśmy obszerną skargę w tej sprawie - podkreśliła gościni TOK FM.
Skarga, jak mówiła, liczy ponad sześć stron. Mowa jest w niej nie tylko o zachowaniu członków komisji, ale też np. dopuszczeniu do pracy zwierząt z kulawiznami czy zwyrodnieniem stawów. - Dotyczy ona też np. niedokładnych badań i braku wpisania do książeczek zdrowotnych wszystkich uwag. Nie znaleźliśmy żadnej o tym, że koń jest niewidomy, ma szpat [zwyrodnienie - red.]. Podobnie nie wpisuje się do książeczek fatalnie kutych kopyt - wyliczała.
Szczegółowe badania koni
Zdaniem gościni "TOK360" konie pracujące na trasie do Morskiego Oka powinny przechodzić nie tylko badania weterynaryjne, ale i regularne badanie przeciążeń, którym są podawane, gdy wożą turystów. - U naszej pani doktor na stanowisku spoczynkowym wszystkie badane parametry pokazały, że konie pracują w przeciążeniu - mówiła Plaszczyk. Po czym przytoczyła szczegółowe wyniki zeszłorocznych badań, z których wynika, że 99 proc. koni miało przekroczone normy oddechu, a u 50 proc. zwierząt także tętno nie wracało do normy.
Plaszczyk zastrzegła przy tym, że tegorocznych danych jeszcze nie ma - mają być wykonane jeszcze w wakacje, o ile uda się dopełnić formalności.
Zdaniem przedstawicielki Fundacji Viva! potrzebne jest większe zaangażowanie Ministerstwa Klimatu i Środowiska. Tym bardziej, że w maju odbyło się już spotkanie przedstawicieli wozaków i organizacji prozwierzęcych z ministrą Pauliną Hennig-Kloską. Zawarto wówczas porozumienie zakładające m.in. zmniejszenie osób na wozie z 12 do 10 osób. Rozpoczęto też testy elektrycznego busa, który mógłby wozić turystów.
Posłuchaj: