,
Obserwuj
Małopolskie

Turyści z piekła rodem w Zakopanem. "Synek patrzył, jak ten bandyta bije mu matkę"

2 min. czytania
15.07.2024 14:33
12 lipca w Zakopanem doszło do pobicia kobiety. Sprawcą był jeden z gości, który wynajmował apartament, a ofiarą żona jego właściciela. - Jeden z przyjezdnych rwał się do bitki. Zaczął mnie gonić, zgubiłem telefon. On go podniósł i rzucił nim w moją żonę - opisywał pan Artur w rozmowie z "Tygodnikiem Podhalańskim".
|
|
fot. Marek Podmokły / Agencja Wyborcza.pl

Szokujące zdarzenie, do którego doszło 12 lipca w jednym z apartamentów w Zakopanem, opisał "Tygodnik Podhalański". Kłopoty pojawiły się wraz z przyjazdem nowych gości - turystów z Łodzi. - Już pierwszej nocy sąsiedzi skarżyli się na hałas i wulgarne piosenki pełne przekleństw i obraźliwych słów - mówił pan Artur, właściciel apartamentu.

Kolejnego dnia, pod nieobecność pana Artura i jego żony, nowi goście zaprosili do apartamentu 10 dodatkowych osób - znajomych z Nowego Targu i urządzili huczną imprezę.

- Nie dość, że już z oddali grała głośna muzyka, prawie jak na koncercie, to zamiast trzech, na parkingu mieliśmy pięć samochodów. U mnie nie wolno palić, robić imprez, ściągać ludzi z zewnątrz bez zgody właściciela obiektu. Oni w pokojach palili, balowali na całego. Złamali kolejne punkty regulaminu - opisywał mężczyzna.

Tu coraz mniej lubią turystów. Protesty na plażach i oblewanie wodą urlopowiczów

Nieprofesjonalne zachowanie policji

Najgorsze jednak wydarzyło się, gdy pan Artur zwrócił uwagę problematycznym turystom. - Jeden z przyjezdnych rwał się do bitki. Zaczął mnie gonić, zgubiłem telefon. On go podniósł i rzucił nim w moją żonę. Potem ją dopadł, powalił na ziemię i zaczął kopać. Mój mały synek patrzył, jak ten bandyta bije mu matkę - relacjonował właściciel apartamentu.

33-latka paraduje nago po Krakowie. Mieszkańcy mają dość, policja rozkłada ręce

Na miejsce przyjechała policja. Mundurowi spisali dane i zeznania gości, po czym chcieli odjechać, ale pan Artur zaprotestował. - Przecież mam dwójkę małych dzieci, a oni chcieli mnie zostawić z tymi bandytami. Nawet nie spisali moich zeznań, ani zeznań pozostałych gości, którzy stanęli w mojej obronie - mówił.

Finalnie problematyczni goście opuścili kwaterę. Pan Artur z żoną złożyli zeznania, sprawą zajmuje się policja.

Posłuchaj:

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>