,
Obserwuj
Małopolskie

Błąd OKE kosztował Natalię wymarzone studia. "Nie wiem, co robić dalej"

2 min. czytania
06.08.2024 11:43
Natalia z Krakowa była przekonana, że niski, 28-procentowy wynik rozszerzonej matury z biologii przekreśla jej szanse za wymarzone studia medyczne. Gdy Okręgowa Komisja Egzaminacyjna pozwoliła jej zajrzeć do swojej pracy, oniemiała. - Myślałam, że sprawdzaniem matur zajmują się profesjonaliści - komentowała niedoszła studentka w rozmowie z "Gazetą Wyborczą".
|
|
fot. Grzegorz Skowronek / Agencja Wyborcza.pl

Natalia w tym roku przystąpiła do rozszerzonego egzaminu maturalnego z biologii, by dostać się na wymarzone studia medyczne. 9 lipca - w dniu ogłoszenia wyników matur - dziewczynę spotkało duże rozczarowanie. Okazało się, że otrzymała jedynie 28 proc; (17 punktów na 60 możliwych do zdobycia), co jednoznacznie wykluczało możliwość studiowania medycyny, nawet na najmniej prestiżowej uczelni. Jedynym wyjściem była roczna przerwa w edukacji.

- Załamałam się. Zwątpiłam w swoją wiedzę, swoje możliwości i ścieżkę życia, którą chciałam podążać - mówiła Natalia w rozmowie z "GW".

Kraków. OKE dwukrotnie zaniżyła wynik matury

W międzyczasie maturzystka złożyła do Okręgowej Komisji Egzaminacyjnej w Krakowie wniosek o wgląd w swoją pracę. Po dwóch tygodniach oczekiwania dowiedziała się, że jej wynik w rzeczywistości wynosi... 72 proc.

- Odniosłam wrażenie, że nikt w OKE nie chce wziąć za to odpowiedzialności. Powiedzieli, że nie wydadzą mi dokumentu z nową punktacją, dopóki nie oddam starego. Tak jakby chcieli pozbyć się dowodu na swój błąd. Wtedy interweniowała moja mama i dostałam nowe zaświadczenie o wyniku, zachowując jednocześnie stare - relacjonowała.

Afera na UMCS. Żądają ukarania znanego profesora. O ugodzie nie chcą słyszeć

Gdyby OKE oceniło pracę Natalii prawidłowo za pierwszym razem, na drugim etapie rekrutacji na studia miałaby szansę na studia medyczne w mniejszych ośrodkach akademickich. Jednak, będąc przekonana, że nigdzie się nie dostanie, nie złożyła żadnych podań.

OKE przyznała się do 'ludzkiego błędu', ale nie przeprosiła

Od OKE w Krakowie Natalia usłyszała, że cała sytuacja to wynik "błędu ludzkiego". Jak podkreśliła, nie doczekała się ze strony Komisji przeprosin.

- Cała ta historia kosztuje mnie strasznie dużo stresu. Nie wiem, co robić dalej. Myślałam, że sprawdzaniem matur zajmują się profesjonaliści. Tyle wokół tych egzaminów szumu, procedury, galowe stroje. Tymczasem nie potrafią nawet dobrze poinformować, na ile napisałaś punktów - opowiadała niedoszła studentka w rozmowie z "Gazetą Wyborczą".

Posłuchaj:

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>