,
Obserwuj
Małopolskie

Detektywi śledzili każdy krok radnego KO z Krakowa. "Nie było jeszcze takiego przypadku"

3 min. czytania
24.07.2025 14:54
Bartłomiej Kocurek, radny miasta Krakowa z ramienia Koalicji Obywatelskiej, był przez niemal trzy miesiące śledzony przez prywatnych detektywów wynajętych przez Wojciecha Jakubowskiego - dziennikarza i radnego dzielnicowego z Dzielnicy I Stare Miasto - poinfomowała "Gazeta Wyborcza".
|
|
fot. Jakub Włodek / Agencja Wyborcza.pl
  • Wojciech Jakubowski, dziennikarz i radny dzielnicowy, zlecił śledzenie radnego KO Bartłomieja Kocurka prywatnym detektywom, by udowodnić, że radny nie mieszka w Krakowie, co mogłoby skutkować wygaszeniem jego mandatu;
  • Detektywi obserwowali życie prywatne Kocurka i jego żony, dokumentując m.in. ich codzienne aktywności. Jak podała 'Gazeta Wyborcza', raport liczy ponad 80 stron i zawiera liczne zdjęcia;
  • Według niektórych radnych działania Jakubowskiego to polityczny atak na otoczenie prezydenta Krakowa Aleksandra Miszalskiego i zapowiedź referendum ws. jego odwołania.

 

Celem "dziennikarskiego śledztwa" Wojciecha Jakubowskiego miało być udowodnienie, że Bartłomiej Kocurek nie mieszka w Krakowie, co zgodnie z przepisami mogłoby skutkować utratą mandatu

Gdzie mieszka radny Kocurek? Inny radny wynajął detektywów, by to sprawdzić

Jakubowski, były dziennikarz Radia Kraków, obecnie związany z portalem naszemiejsce.krakow.pl, zwołał konferencję prasową, na której przedstawił raport przygotowany przez agencję detektywistyczną GROT. Raport liczy ponad 80 stron i zawiera m.in. zdjęcia radnego Kocurka w czasie codziennych aktywności - oczekującego na pociąg, wracającego z wycieczki rowerowej czy rozmawiającego przez telefon przed domem. Dokumentacja zawiera również fotografie żony radnego "w prywatnych sytuacjach".

"Na podstawie czynności detektywistycznych (...) potwierdzono, iż Figurant co dzień przyjeżdża do Krakowa pociągiem relacji Ostrowiec Świętokrzyski - Kraków Dworzec Główny, po czym przemieszcza się do miejsca pracy tramwajem" - można przeczytać w raporcie.

Nawrocki spotkał się z Hołownią. Teraz kolej na Tuska? 'Wcale się nie spieszę'

Obserwacje trwały od 30 maja do 7 lipca. Jak wynika z analizy stawek biur detektywistycznych, koszt akcji mógł wynieść od 15 do 20 tys. złotych, choć Jakubowski nie ujawnił dokładnej kwoty. Dziennikarz przyznał, że podobne działania były prowadzone wobec innych radnych. "Nasze ustalenia były prowadzone w stosunku do wielu osób już od lutego ubiegłego roku. W przypadku ośmiu potwierdziło się, że zamieszkują poza Krakowem" - powiedział, cytowany przez "Gazetę Wyborczą".

Jak przekonywał Jakubowski, działał "w interesie publicznym". "Nie może być tak, że radni, którzy nawet nie mieszkają w Krakowie, decydują o sprawach miasta" - podkreślił

Wniosek o wygaszenie mandatu radnego Kocurka. "Podłość pseudodziennikarza"

Do Rady Miasta Krakowa złożony został wniosek o wygaszenie mandatu Bartłomieja Kocurka. Sprawą ma zająć się komisja dyscyplinarna. Jeśli Rada nie podejmie decyzji w ciągu 30 dni, interwencję może podjąć wojewoda małopolski Krzysztof Klęczar.

Radny Kocurek odpiera zarzuty i zapowiada kroki prawne wobec dziennikarza i agencji detektywistycznej. "Dotyczy to zwłaszcza mojej żony, która nie jest osobą publiczną, a została skrzywdzona przez działanie tych osób" - wskazał i zapewnił, że "jest zameldowany w Krakowie, tutaj mieszka, nocuje, płaci podatki, głosuje i pracuje."

Nowa ministra miała wystraszyć swoją rywalkę. 'Wywalisz się na pierwszym zakręcie'

Według Jakubowskiego, Kocurek wynajmuje swoje mieszkanie innym osobom. Kocurek odpowiedział, że obecnie mieszka z rodzicami. "Podłość pseudodziennikarza może doprowadzić do nagabywania moich rodziców, co byłoby przekroczeniem kolejnych granic" - skomentował.

Sprawa Kocurka "wstępem" do odwołania prezydenta miasta?

Sprawa budzi kontrowersje także wśród innych radnych. "Na miejscu żony radnego Kocurka poszłabym z tym do sądu i próbowała doprowadzić do pozbawienia licencji agencję detektywistyczną" - powiedziała radna PO Alicja Szczepańska.

Właściciel agencji GROT odmówił komentarza, zasłaniając się tajemnicą zawodową.

Według radnego PiS Michała Drewnickiego "w Polsce nie było chyba jeszcze takiego przypadku". "Jako politycy jesteśmy osobami publicznymi i musimy być odporni na tego typu rzeczy" - stwierdził i dodał, że jeżeli zarzuty się potwierdzą, mandat Kocurka powinien zostać wygaszony.

Wśród radnych pojawiły się spekulacje, że za akcją może stać ktoś inny. Pada nazwisko Łukasza Gibały, który przegrał walkę o prezydenturę Krakowa. Ten jednak stanowczo zaprzeczył. "Ani ja, ani żadna związana ze mną instytucja nie finansujemy działań Wojciecha Jakubowskiego" - zaznaczył Gibała.

Dla radnej Szczepańskiej sprawa jest element większej gry politycznej. "To jest wstęp do przygotowywanego referendum, mającego doprowadzić do odwołania Aleksandra Miszalskiego" - oceniła w rozmowie z "GW".

Posłuchaj: