,
Obserwuj
Polska

Tak rozwodzą się Polacy. "Zabiorę ci wszystko, nawet chęć do życia"

oprac. Katarzyna Rogowska tokfm.pl
7 min. czytania
12.07.2026 15:15

"W domowym zaciszu zgotował mojej klientce piekło. Ich ostatnie dziecko urodziło się z gwałtu małżeńskiego. (...) Kiedyś, w czasie jakiegoś sylwestra, ta kobieta zatańczyła z sąsiadem. Zupełnie niewinny taniec na wspólnej imprezie. Skończyło się wielką awanturą w domu, w czasie której mężczyzna przykładał żonie pistolet do skroni" - opisywała mec. Joanna Piątkowska, adwokatka specjalizująca się w trudnych rozwodach. Publikujemy fragment reportażu Pauliny Sochy-Jakubowskiej pt. "Zgotuję ci piekło. Jak rozwodzą się Polacy".

Orzeczenie rozwodu i dwie złote obrączki (zdjęcie ilustracyjne)
Orzeczenie rozwodu i dwie złote obrączki (zdjęcie ilustracyjne)
fot. Marek BAZAK/East News

Poniższy fragment pochodzi z książki autorstwa Pauliny Sochy-Jakubowskiej pt. "Zgotuję ci piekło. Jak rozwodzą się Polacy", która ukazała się 24 czerwca 2026 r. nakładem wydawnictwa Wielka Litera.

Czasem mam wrażenie, że mówiąc o dramatycznych rozwodach, mamy na myśli głównie kobiety jako ich ofiary. Z racji mojej płci temat ich krzywd jest mi bliższy, ale zastanawiam się też, jakie jest pani doświadczenie z kancelarii?

Mężczyźni też padają ofiarami przemocy czy manipulacji, jednak częściej to kobiety przychodzą z bagażem traumatycznych doświadczeń.

Przychodzą i co mówią?

Na pierwszym spotkaniu muszę wcielić się trochę w rolę psychologa, zrozumieć, wysłuchać, pocieszyć, pokazać światło w tunelu. Bywa, że trafiają do mnie kobiety, którym się wydaje, że z ich sytuacji nie ma już wyjścia, że właśnie, bez większych zapowiedzi, skończył im się świat. Opowiadają mi, jakimi tekstami były karmione: "Beze mnie sobie nie poradzisz", "Nie jesteś nic warta", "Zapomnij o alimentach". Jedna z moich klientek usłyszała od męża: "Zabiorę ci wszystko, nawet chęć do życia". Od tamtej sprawy minęło sześć, może nawet siedem lat, a ja nie mogę zapomnieć tego zdania.

Czy na pierwszym spotkaniu te kobiety o coś pytają? Czy w zasadzie potrzebują jedynie poczucia bezpieczeństwa i zapewnienia, że historia dobrze się skończy?

Czasem pytają, jak odpowiedzieć na milion esemesów wysyłanych przez męża, jak zareagować na jego zachowanie, boją się własnego cienia, a w związku z tym - każdego ruchu. Są jak zamrożone. Gdy mąż grozi, mówiąc: "Zabiorę ci dzieci", to stosuje przemoc. Kobieta, która to słyszy, wpada w panikę, dopada ją paraliżujący strach, nawet jeśli - na logikę - wie, że nie ma żadnych przesłanek, by tak się stało. Ten komunikat jest jak sztylet. Taka żona zupełnie nie wie, co z nim zrobić, jak odpowiedzieć, jak zareagować. Dlatego często podpowiadam. (...). Niestety mimo ogromnych zmian społecznych, które zaszły i dalej zachodzą, wciąż zdarza się, że kobiety godzą się na to, że zostaną w domu i "zajmą się dziećmi", a mąż będzie zarabiał na rodzinę.

Quiz: Najważniejsze wydarzenia ostatnich dni. Uważnie śledzisz wiadomości? Sprawdź się w quizie TOK FM

Ukończ quiz i odbierz nagrodę do -40% na TOK FM Premium!

Zniżka zależy od uzyskanego wyniku.

Poprawnych odpowiedzi Zniżka
  • 100% -40%
  • 81-99% -30%
  • 61-80% -25%
  • 41-60% -20%
  • 0-40% -10%
  • Promocje nie łączą się.

    Progi nagród Strzałka rozwiń
    1/10 Podczas meczu z reprezentacją jakiego kraju Folarin Balogun dostał czerwoną kartkę, którą potem FIFA uchyliła na prośbę Donalda Trumpa?

    W pewnym momencie ten układ może przestać działać.

    Mężczyzna cały czas jest w pracy, bo musi zarabiać. Bywa sfrustrowany, zmęczony, żyje w napięciu. Często sięga po alkohol jako formę regulowania emocji, radzenia sobie z narastającą frustracją. Dla żony staje się obcym mężczyzną, bo tak rzadko bywa w domu.

    A ona jest w pułapce. Ma męża, z którym już w zasadzie nic jej nie łączy, ale nie ma zabezpieczenia, nie zorganizuje sobie "miękkiego lądowania", bo nie zarabia, poświęciła się rodzinie.

    Bywa, że kiedy taka żona zaczyna sygnalizować, jak bardzo ją to uwiera, słyszy: "Beze mnie wylądujesz pod mostem". To komunikaty, które słyszą moje klientki. Jedna z nich przyszła do mnie ze swoim bratem. Tak zastraszona, tak zahukana, że w zasadzie nie była w stanie mówić. Cedziła pojedyncze słowa.

    Mówił za nią brat. Opowiadał o mężu, panu prezesie, jego dużych pieniądzach, o tym, jak co niedzielę chodził do kościółka, jakim był wspaniałym ojcem. Tyle że publicznie, dla otoczenia, na potrzeby wizerunku idealnej rodziny. W domowym zaciszu zgotował mojej klientce piekło. Ich ostatnie dziecko urodziło się z gwałtu małżeńskiego. Kobieta była regularnie zmuszana do stosunków. Nie mogła powiedzieć, że nie chce. Musiała się temu poddawać. A jak wychodziła z domu - trzeba dodać, że pan był chorobliwie zazdrosny - sprawdzał nawet, jakie ma na sobie majtki. Najlepiej, by to były najgorsze bawełniane gacie, przypadkiem nie zbyt fikuśne, bo wtedy wiadomo: idzie do kochanka.

    Kiedyś, w czasie jakiegoś sylwestra, ta kobieta zatańczyła z sąsiadem. Zupełnie niewinny taniec na wspólnej imprezie. Skończyło się wielką awanturą w domu, w czasie której mężczyzna przykładał żonie pistolet do skroni. Miał pozwolenie na broń, to nie była żadna atrapa.

    Redakcja poleca

    A jak dzieci funkcjonowały w tym wszystkim?

    Ojciec stosował wobec nich kary cielesne. Bił je kablem, kijem od szczotki, czym popadnie, i to za byle przewinienie. Ta kobieta w końcu doszła do ściany. Jej rodzice już nie żyli, na szczęście jeden z braci przyszedł jej na ratunek. Później akcja potoczyła się dosyć szybko: matka zabrała dzieci do drugiego brata, za granicę. Wcześniej ze wspólnego konta wypłaciła pieniądze, bo choć była zatrudniona u męża w firmie, to była od niego całkowicie uzależniona. On raczej traktował ją jak tanią siłę roboczą niż pełnoprawnego pracownika. Pewnie, że łatwo w takiej sytuacji powiedzieć: "Uciekaj z domu, zostaw przemocowca", ale proszę mi wierzyć, nie wszystkie kobiety mają dokąd uciekać. Akurat ta klientka wykorzystała szansę na wyjazd z kraju, podjęła decyzję o radykalnym kroku, a co z tymi, które alternatywnie mogą iść do domu samotnej matki?

    A historia kobiety, której mąż chciał zabrać nawet chęć do życia, skończyła się dobrze?

    Ona z pochodzenia jest Ukrainką, ale w Polsce mieszka od dwudziestu pięciu lat, tutaj skończyła studia, mówi piękną polszczyzną bez akcentu. A mąż, dużo starszy od niej, po jakimś czasie pokazał swoje prawdziwe ja. Wracał do domu pijany i szukał zaczepki. Na szczęście w tym konkretnym przypadku mężczyzna ułatwił nam sprawę, bo będąc pod wpływem alkoholu, wysyłał do mojej klientki wiadomości w stylu: "Nikt ci nie uwierzy, jesteś zwykłą Ukrainką" albo "Sąd od razu będzie wiedział, że przyszłaś i d*pą zakręciłaś". Deprecjonował ją na każdym kroku. Sędzia nie zostawiła na nim suchej nitki. Półtora roku po rozwodzie ten człowiek zapił się na śmierć. Ale takich spraw z piekłem w tle jest dużo więcej.

    Mam wrażenie, że najczęściej schemat jest podobny: przemoc psychiczna lub fizyczna, zdrada…

    Tyle że to wszystko może przybierać różne formy. Jedna z klientek miała męża, który ewidentnie nadużywał marihuany. Nie było ważne, że w domu przebywa małe dziecko - on sobie wychodził zapalić, odciąć się. A kobieta ze wszystkim zostawała sama. Moim zdaniem ona cierpiała na depresję poporodową, ale nie została zdiagnozowana. Po niedługim czasie zaszła w drugą ciążę i zaczęła mieć myśli rezygnacyjne. Zero wsparcia w domu, mąż wolał towarzystwo marihuany niż żony i dziecka. Z tą kobietą było naprawdę źle. W końcu, po jakiejś kłótni, ona chciała wyjść z domu, a on wtedy wezwał policję, mówiąc, że żona ma myśli samobójcze i chce skoczyć z mostu. Kobieta wylądowała w szpitalu psychiatrycznym. Pogrążył ją całkowicie, a potem raczył dziecko komentarzami w stylu: "Nie słuchaj mamy, mama jest głupia".

    I to robią sobie dorośli ludzie.

    W takich sytuacjach na lepszej pozycji znajduje się osoba "silniejsza" ekonomicznie, a zarazem często przemocowa. Bo my, kobiety, myślimy też o dzieciach. Najczęściej - oczywiście nie chcę tu generalizować, ale opieram się na własnych obserwacjach - nie odwrócimy się na pięcie, nie zostawimy dzieci na pastwę przemocowca. Robimy wszystko, żeby je zabezpieczyć, żeby nie tkwiły w toksycznych relacjach. Tyle że nawet najbardziej toksyczna relacja nie zawsze kończy się wraz z rozwodem. Rozwód nie jest czarodziejską różdżką otwierającą wrota do nowego, lepszego świata. Oczywiście. Potem zaczynają się procesy o zmianę zasad kontaktów, podniesienie alimentów, sprawy o podział majątku. Jak ktoś chce komuś dokuczyć bardziej, to pojawiają się sprawy karne, niekończące się zawiadomienia o zniesławieniu, naruszeniu dóbr osobistych. Wystarczy spojrzeć na świat celebrytów. (...)

    Redakcja poleca

    Często spotyka się pani z historiami dotyczącymi ludzi uwikłanych w małżeństwa, którzy tak naprawdę powinni tworzyć związki jednopłciowe?

    Zdarzają się rozwody z osobami homoseksualnymi. Miałam już kilka takich spraw i za każdym razem schemat był taki sam: dwójka czy trójka dzieci i pan nagle odkrywa, że jest gejem. Nie chcę powiedzieć, że takich historii jest jakoś bardzo dużo, ale zdarzają się i według mnie są pokłosiem tego, w jakich czasach obecni czterdziesto- czy pięćdziesięciolatkowie się wychowywali. To ludzie, którzy gdy dorastali, nie mogli otwarcie mówić o swojej orientacji. Wchodzili w relacje z kobietami, bo tak było trzeba. Rodziły im się dzieci i choć może przez moment żyło im się dobrze, to po latach dochodzili do wniosku, że mają dość podtrzymywania fikcji. Zresztą pół biedy, jeśli taki mężczyzna podejmie decyzję o rozstaniu, otwarcie wyjawi, w czym rzecz, poniesie - w pewnym sensie - konsekwencje. A przy okazji doświadczy ogromnej ulgi, bo dla wielu ujawnienie skrywanej latami tajemnicy jest prawdziwym życiowym katharsis. Miałam raz taką sprawę, kiedy mąż przyłapany na zdradzie z innym mężczyzną ani myślał dokonać coming outu. Zaproponował żonie, że dalej mogą być razem, odgrywać role małżonków, tworzyć rodzinę, pod warunkiem że ona przystanie na jego intymne spotkania z mężczyznami.

    Poszła na to?

    Nie. Sprawa zakończyła się rozwodem.

    Sporo mówi się o rozwodowej traumie, o tym, że rozwód plasuje się w pierwszej trójce najbardziej stresujących życiowych doświadczeń.

    Bo to naprawdę przeogromny stres. Trudno go sobie wyobrazić komuś, kto tego nie doświadczył. Proszę spróbować pomyśleć o rodzinie, którą ojciec zaczyna nagrywać i podsłuchiwać. Żona i córka są tak straumatyzowane, że w pewnym momencie dziecko już nie chce przebierać się w domu, wykonywać najbardziej prozaicznej życiowej czynności, żyje w lęku przed nagraniami, bo ojciec zafundował mu dzieciństwo w domu Big Brothera. Nagrywał przede wszystkim wtedy, kiedy wyjeżdżał z domu. A kiedy wracał z pracy za granicą, przywoził konkretne pieniądze i oczekiwał, że zostanie powitany z honorami. Uroczysty obiad, odświętne ubrania, cudowne podtrzymywanie fikcji, a potem znów wyjeżdżał i włączał kamery. Kiedyś ich syn, nastolatek, bez wiedzy rodziców - przynajmniej tak sądził - urządził w domu imprezę. Nic nadzwyczajnego, wiele osób w jego wieku próbowało to robić. Chłopak myślał, że nikt o tym nie wie, ale przyjechał ojciec z dowodem w postaci nagrania. Doszło wtedy nawet do rękoczynów. Oczywiście matka o procederze nagrywania dowiedziała się po jakimś czasie. Naprawdę trudno w takiej sytuacji nie mówić o traumie, skoro rodzina żyła na podsłuchu.

    Posłuchaj: