"Sklep z polowaniami". Jest społeczny projekt zmian w prawie łowieckim
Jest społeczny projekt zmian w prawie łowieckim. - Ustawa pochodząca z 1995 roku wymaga pilnej nowelizacji. Raz, że sama jest przestarzała. Dwa: moment, w którym powinna być nowelizowana też jest przegapiony - mówiła w TOK FM adwokatka Karolina Kuszlewicz.
"Sklep z polowaniami". Jest społeczny projekt zmian w prawie łowieckim
Do końca sierpnia trwa zbiórka pod obywatelskim projektem nowelizacji "UWAGA! Polowanie. Zmieńmy prawo łowieckie. Na dobre". Inicjatywa ma na celu ograniczenie polowań i wprowadzenie zakazu naganki, polowań nocnych i znęcenia się nad zwierzętami.
- Ustawa pochodząca z 1995 roku wymaga pilnej nowelizacji. Raz, że sama jest przestarzała. Dwa: moment, w którym powinna być nowelizowana też jest przegapiony. Społeczeństwo jest co najmniej od 2016 roku gotowe na tę nowelizację - mówiła w TOK FM adwokatka odpowiedzialna za legislacyjne opracowanie projektu Karolina Kuszlewicz. Wskazała w tym kontekście na badania CBOS-u. Wynika z nich, że 78 proc. respondentów odpowiedziało się za zakazem udziału dzieci w polowaniach, 79 proc. nie popierało karania za utrudnianie polowania, a 81 proc. uznało, że ochrona własności prywatnej jest ważniejsza niż "wykonywanie polowań".
Jakie są główne problemy? - Polska zarządzana jest w terenie - w lasach, na łąkach, w polach - na zasadzie: między wójtem plebanem. Przy czym wszystko odbywa się na podstawie wieloletnich i rocznych planów łowieckich, które nie przechodzą kontroli organów ochrony przyrody. Czytaj: wszystko zostaje w jednym wielkim kotle między Lasami Państwowymi, Polskim Związkiem Łowieckim a izbami rolnymi, ewentualnie z udziałem marszałka województwa - podkreśliła w rozmowie z Ewą Podolską.
Magdalena Galkiewicz - pełnomocnik komitetu Inicjatywy Ustawodawczej, także gościni TOK FM, zwróciła w tym kontekście uwagę na jeszcze dwie kwestie. - Straż łowiecka, która jest państwowym organem do kontroli myśliwych to jednocześnie myśliwi. Mamy więc sytuację, że koledzy kontrolują kolegów. Co więcej, Straż łowiecka nie ma kompetencji, by sprawdzać pod kątem obecności na alkohol czy środki odurzające. Tak myśliwych, jak i inne osoby, które biorą udział w polowaniach. Także te, które zajmują się naganianiem zwierząt pod ambony - podkreśliła.
Quiz: Najważniejsze wydarzenia ostatnich dni. Uważnie śledzisz wiadomości? Sprawdź się w quizie TOK FM
Ukończ quiz i odbierz nagrodę do -40% na TOK FM Premium!
Zniżka zależy od uzyskanego wyniku.
Promocje nie łączą się.
"Sklep z polowaniami"
Pomysłodawcy inicjatywy przekonują, że nowelizacja powinna być oparta na trzech filarach: Tak dla bezpieczeństwa, Nie dla polowań dla rozrywki i nie dla krwawego biznesu.
- W grę wchodzi np. zwiększenie odległości - w tej chwili ustawa przewiduje, że polować można 150 m od zabudowań mieszkalnych. My mówimy: to ma być 700 m od wszystkich budynków. Mowa jest też także o bezwzględnym zakazie polowań przy budynkach użyteczności publicznej - wskazała Karolina Kuszlewicz.
Inne pomysły? Publiczny rejestr polowań i gospodarki łowieckiej. Tak, by każdy mógł kliknąć w aplikację i sprawdzić, gdzie planowane jest polowanie. Do tego obowiązkowe badania psychologiczne i okulistyczne dla myśliwych raz na pięć lat. Dalej: likwidacja ambon w otulinach obszarów objętych ochroną.
Mecenas Karolina Kuszlewicz wskazała na koniec na jeden z przepisów. - Art. 43 ustęp jeden z dzisiejszego prawa łowieckiego. Co mówi? Cudzoziemiec lub obywatel Polski, który przebywa z zamiarem stałego pobytu za granicą, niebędący członkiem Polskiego Związku Łowieckiego bądź niespełniający warunków określonych w art. 42, czyli warunków obejmujących myśliwych, może wykonywać polowanie po wykupieniu polowania przedsiębiorcy. Oto co się stało z rzekomą gospodarką łowiecką w kraju. Przecież to nic innego jak sklep z polowaniami - skwitowała w TOK FM.
Źródło: TOK FM, PAP