Z każdym dniem traci wzrok. "Jeden pan powiedział mi, że jest mu mnie żal"
Pan Robert ma rodzinę, zwiedza Polskę, pływa, żegluje i stara się żyć tak, jak przed chorobą. Nie kryje jednak, że jest inny. - Oczywiście nie ukrywam tego, że inni widzą doskonale, a ja mój wzrok tracę. Ale nie oczekuję, by komuś było mnie żal - mówi TOK FM. Wzrok zaczął tracić w 2009 roku.
Przyznaje, że raz zdarzyło mu się być z tego powodu nieuprzejmym. - Jeden pan powiedział mi przy jakiejś okazji, że jest mu mnie żal, na co ja odpowiedziałem, że mnie jest żal jego. Był zaskoczony i zdziwiony. Powiedział: 'Ale to pan przecież nie widzi', na co ja odparłem: 'Oczywiście, ja nie widzę, ale pan nie myśli' - opowiada pan Robert. I apeluje: pamiętajmy, że kwestia inności jest pojęciem bardzo względnym.
Nasz gość podkreśla, że czasem irytuje go zachowanie innych osób. - Jestem czterdziestoletnim facetem. Mam rodzinę, syna. Gdy idę bez białej laski, bo czasami się to jeszcze udaje, jestem traktowany z szacunkiem, jak dorosły. Ale gdy muszę skorzystać z pomocy, ludzie nagle zaczynają się do mnie zwracać per "ty". Czuję się infantylizowany, to nie jest przyjemne - opowiada. Przyznaje jednocześnie, że czasami z pełną premedytacją wykorzystuje swoją inność. - Na przykład w urzędzie, gdy urzędnik chce mi pomóc, gdy nie muszę stać w kolejce, mogę coś szybciej i sprawniej załatwić. Nie oszukujmy się, kto by nie skorzystał - przyznaje.
Pan Robert przez kilka lat pracował w szkole pod Warszawą. Był wychowawcą w świetlicy, a jego podopiecznymi były głównie dzieci z Czeczenii. Przyznaje, że zdarzało mu się słyszeć - również od grona pedagogicznego: "po co nam to barachło?". Albo że z dziećmi cudzoziemskimi są same problemy. - Nie znam dobrze rosyjskiego, ale znam pojedyncze słowa. Mówiłem do moich uczniów po rosyjsku i dobrze się dogadywaliśmy. Ale innym się to nie podobało - opowiada. Słyszał, że to polska szkoła i ma mówić do uczniów po polsku. - Dopiero jak zorganizowaliśmy spotkanie integracyjne i dyrekcja zobaczyła, że nie jest w stanie zapanować nad dziećmi, mówiąc do nich w języku którego nie rozumieją, zmieniono zdanie - opowiada.
Jak podkreśla, choroba oczu spowodowała, że musiał ze szkoły odejść, co - paradoksalnie - odbiera jako pozytywne zrządzenie losu. - Czy moje życie się zmieniło gdy zachorowałem? Jasne, że tak. Często mówię, trochę na przekór, że tak naprawdę szczęśliwie zacząłem tracić wzrok, bo wszystko co mam - mam dzięki temu, że nie widzę - tłumaczy. - Gdy odszedłem ze szkoły, poczułem wolność. Został mi zdjęty łańcuch. Mam wreszcie wybór własnego życia - mówi.
Zarzecki podkreśla, że świetnie rozumie walkę osób z niepełnosprawnościami o szerszy i łatwiejszy dostęp do kultury, życia społecznego, sportu i wielu innych dziedzin. Popiera też zabiegi o likwidację barier architektonicznych i kulturowych w wielu miejscach w Polsce. Ale - jak dodaje - nie wierzy w utopię i świat dostosowany do potrzeb wszystkich ludzi.
Gdy pytamy, co chciałby na szybko zmienić - gdyby to było możliwe - bez chwili wahania odpowiada: 'mentalność Polaków'. - Oczywiście wiele rzeczy się zmienia, bariery architektoniczne znikają i to dalej będzie się dziać. Natomiast nic się nie zmieni, dopóki my się nie zmienimy, nie zmienimy swojego podejścia do drugiego człowieka i szacunku do niego. Żadna infrastruktura, żadne dostosowania, żadne udogodnienia nie zmienią świata, jeśli najpierw nie zmienią się ludzie - dodaje pan Robert.
Nasz rozmówca traci wzrok, bo ma taką samą chorobę jak znany nauczyciel z Lublina Maciej Białek, którego postać była pierwowzorem głównego bohatera filmu 'Carte Blanche'. To film z 2015 roku w reżyserii Jacka Lusińskiego, w którym w główną rolę wcielił się Andrzej Chyra.
Robert Zarzecki dziś, po odejściu ze szkoły, prowadzi z powodzeniem w Warszawie dwie działalności gospodarcze. Z jednej strony jest to fundacja, w ramach której - dzięki dofinansowaniu z PFRON - może prowadzić Akademię Tenisa 2 - dla niewidomych i słabowidzących. - Trenujemy 120 osób na terenie 14 miast w Polsce - opowiada z dumą. Sam też gra w tenisa, rekreacyjnie, od sześciu lat. Dryga działalność też związana jest z niepełnosprawnością. - Prowadzę gabinet masażu i fizjoterapii. Zatrudniam już sześć osób z dysfunkcją wzroku - dodaje.
Cała rozmowa z Robertem Zarzeckim - w sobotę ok. godz. 15.20 w programie 'Twój problem moja sprawa' w Radiu TOK FM.