,
Obserwuj
Mazowieckie

Procedura uzgadniania płci pod lupą Prokuratora Generalnego. Jest reakcja Kampanii Przeciw Homofobii

3 min. czytania
05.04.2023 16:35
- Wiele wskazuje na to, że celem Zbigniewa Ziobry jest utrudnienie życia osobom transpłciowym poprzez zmuszenie ich do pozywania swoich małżonków i dzieci w celu prawnego uzgodnienia płci - przekonują działacze Kampanii Przeciw Homofobii. Chodzi o wniosek złożony przez Prokuratora Generalnego do Sądu Najwyższego.
|
|
fot. Jakub Orzechowski / Agencja Wyborcza.pl

Prokurator Generalny Zbigniew Ziobro złożył do Sądu Najwyższego wniosek o rozstrzygnięcie zagadnienia prawnego dotyczącego procedury uzgodnienia płci. Obecnie osoby transpłciowe, które decydują się na procedurę uzgodnienia płci przed sądem, muszą pozwać swoich rodziców. Jak pisaliśmy już na naszym portalu, niejednokrotnie sprawy te są trudne - zwłaszcza jeśli rodzice nie popierają tej decyzji. Zdaniem aktywistów walczących na rzecz osób LGBT nowy wniosek Prokuratura Generalnego Zbigniewa Ziobry może tę sprawę jeszcze skomplikować. 

- Jest to wniosek o dokonanie przez Sąd Najwyższy wykładni przepisów o tzw. współuczestnictwie, które to przepisy - w jego ocenie - budzą rozbieżności w orzecznictwie - mówi Anna Maria Linczowska, prawniczka z Kampanii Przeciw Homofobii. - Konkretnie wniosek dotyczy tego, kogo powinna pozwać osoba transpłciowa starająca się o uzgodnienie płci metrykalnej - czy powinni to być tylko jej rodzice, tak jak jest teraz, czy może również dzieci i nierozwiedziony małżonek bądź małżonka - tłumaczy Linczowska. 

- Hipotetyczne rozszerzenie kręgu osób pozwanych odczytujemy jako utrudnienie i tak już trudnego postępowania sądowego, z czym się nie zgadzamy, czemu się sprzeciwiamy i dlatego - jako Kampania Przeciw Homofobii - postanowiliśmy złożyć opinię w sprawie przed Sądem Najwyższym - dodaje prawniczka.

"Cieszę się, że zyskałam córkę"

Ada doskonale pamięta moment, gdy zdecydowała się powiedzieć rodzicom, że jest osobą transpłciową. - Wiedziałam, że będę mieć w nich wsparcie, bo znam swoich rodziców - wspomina. Najpierw umówiła się na rozmowę z mamą. 

- To było takie oficjalne, co - nie ukrywam - mnie zaskoczyło - mówi z kolei pani Magdalena, mama Ady. - Miałam milion myśli w głowie na temat tego, co mi powie: może wyrzucili go ze studiów, a może jest gejem. Bo proszę pamiętać, że umawiał się ze mną wtedy jeszcze syn - dopowiada.

Jak mówi, gdy usłyszała o transpłciowości, z jednej strony poczuła ulgę, ale z drugiej - strach. - Bo wiem, jak w Polsce traktowane są osoby ze społeczności LGBTQ, ale też jak traktowane są kobiety. Mężczyznom jest łatwiej, nie miałam wątpliwości - opowiada pani Magda. 

Nie ukrywa, że do dziś przeżywa "żałobę" po synu, którego już nie ma. - To trwa, ale oczywiście cieszę się, że zyskałam córkę. Wiele mnie ominęło, jak pierwsze podbieranie mamie ciuchów czy nauka robienia makijażu, ale staramy się czerpać z tego, co przed nami - mówi matka Ady, obecnie już studentki.

Jak podkreśla pani Magdalena, szczególnie trudna do zaakceptowania była świadomość, że przez jakiś czas Ada była z tym sama (zanim zdecydowała się na rozmowę z rodzicami). - Ta myśl zostanie ze mną na zawsze. Że moje dziecko dusiło to w sobie, a ja nie mogłam pomóc - dodaje nasza rozmówczyni. 

Ada zdecydowała się na procedurę uzgodnienia płci przed sądem w Warszawie. - Uznałam, że to dla mnie ważne, aby się poczuć normalnie. Skoro czuję się kobietą, chcę mieć też to w dokumentach - tłumaczy. Ze względu na pandemię i inne obostrzenia dość długo czekała na wyznaczenie terminu rozprawy. - To czekanie było trudne - przyznają zgodnie mama i córka. Ostatecznie wszystko zakończyło się pomyślnie, bez problemów, na jednej rozprawie. - Sędzia od razu używał właściwych zaimków, co też było ważne - wspomina Ada. 

W Polsce nie ma ustawy o uzgodnieniu płci - w 2015 roku zablokował ją Andrzej Duda. Było to jego pierwsze weto jako prezydenta. Za przygotowanie ustawy odpowiadała wtedy Anna Grodzka.

Obecnie procedura prawnego uzgadniania płci nadal opiera się na orzeczeniach Sądu Najwyższego, w tym na wyroku z 10 stycznia 2019 roku. Wskazano w nim m.in., że obecność rodziców osoby transpłciowej po stronie pozwanej ma na celu wyłącznie zapewnienie formalnej dwustronności procesu i że obecność innych podmiotów, jak dzieci czy małżonkowie, jest nieuzasadniona. 

Jak wskazuje Kampania Przeciw Homofobii, działania Prokuratora Generalnego można odczytywać jednoznacznie - jako próbę zmiany dotychczasowej linii orzeczniczej. "Prokurator Generalny zdaje się dążyć do tego, żeby osoba transpłciowa, która przechodzi procedurę prawnego uzgodnienia płci, musiała pozwać nie tylko swoich rodziców, ale też nierozwiedzionego małżonka i dzieci, o ile je posiada" - pisze KPH. 

Kampania Przeciw Homofobii KPH w swojej opinii prawnej podkreśliła, że w postępowaniu o uzgodnienie płci ochroną prawną powinna być przede wszystkim objęta godność osoby transpłciowej.