,
Obserwuj
Mazowieckie

Nie mogli wejść do Sejmu za obronę sądów. Trybunał Praw Człowieka stanął po ich stronie

3 min. czytania
07.04.2023 14:02
Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu przyznał rację aktywistom z Dolnego Śląska, którzy zostali wyprowadzeni z terenu Sejmu. Wszystko działo się podczas protestu w obronie praworządności. Dagmara i Paweł Drozdowie mieli ze sobą transparent z napisem: "Brońcie niezależności sądów".
|
|
fot. Grzegorz Skowronek / Agencja Wyborcza.pl

Chodzi o sprawę z czerwca 2017 roku. Dagmara i Paweł Drozdowie - razem m.in. z grupą Obywatele RP - pojawili się w Sejmie w ramach protestu w obronie niezależności sądownictwa. Mieli przepustki, do Sejmu weszli więc legalnie. Był to czas uchwalania kontrowersyjnych ustaw sądowych. Protestów było w tym czasie wiele - na ulicach, w różnych miastach, przed sądami. Drozdowie do parlamentu przyszli z banerem, rozwinęli go i zostali wyprowadzeni. Potem dostali zakaz wstępu do sejmowych budynków.

Zakaz ten oznaczał ograniczenie wolności wypowiedzi - z takiego założenia wyszli aktywiści. Dlatego od decyzji Straży Marszałkowskiej odwołali się do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie. Zakwestionowali m.in. podstawę prawną decyzji o zakazie, a także brak wyczerpującego uzasadnienia. Sąd odrzucił jednak ich skargę, uznając, że komendant Straży Marszałkowskiej nie jest organem administracji publicznej.

Aktywiści poszli więc dalej - do Naczelnego Sądu Administracyjnego, ale i ten nie przyznał im racji. Oddalił skargę kasacyjną. Uznał m.in., że rozstrzygnięcie o czasowym zawieszeniu prawa wstępu do budynków Sejmu nie podlega kontroli sądu administracyjnego. Dlatego Drozdowie zdecydowali się pójść ze swoją sprawą do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu.

Punktem wyjścia ich skargi był art. 10. Europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności, który mówi: "Każdy ma prawo do wolności wyrażania opinii. Prawo to obejmuje wolność posiadania poglądów oraz otrzymywania i przekazywania informacji i idei bez ingerencji władz publicznych i bez względu na granice państwowe".

Trybunał po stronie aktywistów 

ETPC w swoim rozstrzygnięciu uznał racje aktywistów. Przyznał, że doszło do naruszenia prawa do wolności wypowiedzi. Przyznał im w sumie ponad 3 tysiące euro tytułem zadośćuczynienia i zwrotu poniesionych kosztów procesowych. - Skarżący kwestionowali też całą procedurę odwoławczą, a tak naprawdę jej brak. Bowiem od arbitralnej decyzji o zakazie wejścia do budynków sejmowych - nie mogli się nigdzie skutecznie odwołać - mówi reprezentująca ich mecenas Małgorzata Mączka-Pacholak z Kancelarii Prawnej "Pietrzak, Sidor i Wspólnicy".

- To, co dla mnie jest najważniejsze, to fakt, że Trybunał po raz kolejny akcentuje, iż musi istnieć proceduralne zabezpieczenie praw aktywistów. Jeżeli dochodzi do ingerencji w ich prawa - w tym przypadku mówimy o swobodzie wypowiedzi - to musi istnieć jakaś droga odwoławcza. Muszą istnieć procedury, w których aktywista może uczestniczyć i aktywnie przedstawić swoje zdanie. W tym wypadku tak nie było. Skarżący zostali postawieni przed faktem dokonanym, a procedura przed sądami administracyjnymi nie dała im żadnej możliwości przedstawienia swoich racji - tłumaczy w TOK FM mecenas Mączka-Pacholak.

Europejski Trybunał Praw Człowieka wprost stwierdził, że nałożony na aktywistów roczny zakaz wstępu na teren Sejmu, negatywnie wpłynął na możliwość korzystania przez nich z wolności wyrażania opinii. Trybunał podkreślił również, że przepisy krajowe nie przewidywały możliwości udziału skarżących w odpowiednim postępowaniu, a także jasnej procedury zaskarżenia arbitralnej decyzji szefa Straży Marszałkowskiej.

- W tej sprawie nie było wiadomo, jakie konkretnie przesłanki zostały wypełnione do objęcia aktywistów takim zakazem. Nie było też jasne, na jak długo taki zakaz można nałożyć. Była tu bardzo duża przestrzeń na szerokie, często arbitralne działanie władzy publicznej, na interpretację, co powinno zostać zrównoważone procedurą. Tak, aby skarżący, który dostaje taki zakaz, mógł się od niego odwołać w sposób skuteczny. Tu takiej możliwości zabrakło, stąd takie a nie inne rozstrzygnięcie ETPC - dodaje pani mecenas.