"Trzaskowski nie ugina się pod presją Ordo Iuris"
Karolina Zdrodowska jest koordynatorką do spraw przedsiębiorczości i dialogu społecznego w Urzędzie Miasta Stołecznego Warszawy, ale również pełnomocniczką prezydenta Rafała Trzaskowskiego do spraw równego traktowania. Jej zadaniem jest działanie na rzecz niedyskryminacji we wszystkich obszarach funkcjonowania miasta - od edukacji, przez transport publiczny, po sport.
Jak mówi, ostatnie lata w tym obszarze nie były łatwe, bo - przy planowaniu konkretnych działań - z tyłu głowy prawie zawsze pojawiało się pytanie, kto tym razem zapuka do drzwi urzędu i każe się tłumaczyć. Tak jak to było chociażby przy Paradzie Równości, kiedy ratusz został zasypany pytaniami, ile się do tego dołożył oraz dlaczego w ogóle bierze w tym udział, skoro nie należy to do zadań samorządu. - Musieliśmy wyjaśniać, w jaki sposób miasto wsparło Paradę Równości, bo - zdaniem radnych PiS - to pieniądze podatników w niewłaściwy sposób wydawane - mówi Zdrodowska. W Paradzie Równości, przypomnijmy, szedł m.in. prezydent Rafał Trzaskowski.
Pełnomocniczka nie kryje też, że w ostatnim czasie miasto miało do czynienia z blokowaniem szeregu inicjatyw na rzecz różnorodności i niedyskryminacji. Takie próby podejmowali - jak mówi - czy to politycy Prawa i Sprawiedliwości, czy Instytut Ordo Iuris, który zasypywał miejskich urzędników pismami, apelami i pretensjami. - Wspomnę tu choćby o naszym projekcie Sieć Miejsc Otwartych, czyli takich, które działają na rzecz tolerancji, nie tworzą barier. Chodzi np. o miejsca dla seniorów, osób z niepełnosprawnościami czy osób ze szczególnymi potrzebami. To był program, który nie spodobał się wojewodzie z Prawa i Sprawiedliwości. I był to pierwszy raz od dziesięciu lat, gdy zarządzenie prezydenta w tym zakresie zostało przez wojewodę zablokowane - mówi Zdrodowska.
Miał być kościół zamiast szkoły, ale Trzaskowski powiedział: Stop! Kuria nie dostanie działki
Urzędniczka zaznacza, że ratusz na każde pismo musi odpowiedzieć. - To bardzo dezorganizowało naszą pracę. W wielu obszarach nie mogliśmy w pełni działać. Nie mogliśmy robić tego, co - jako miasto - wyznaczając sobie cele - mieliśmy określone - mówi. I dodaje, że ograniczone było również finansowanie zadań związanych z niedyskryminacją, otwartością czy różnorodnością.
- Musieliśmy działać tak, aby grupom wykluczonym, dyskryminowanym nie zaszkodzić. Aby nie było z tego więcej szkody niż pożytku - mówi Zdrodowska. - Niejednokrotnie otwarcie rozmawialiśmy z organizacjami, które oczekiwały od nas dofinansowania swoich projektów, że nasze wsparcie mogłoby im zaszkodzić. Dyskutowaliśmy w tym kontekście m.in. o hejcie, który mógł wylać się - i niejednokrotnie to się działo - nie tylko na miasto, ale również na te organizacje - dodaje gościni TOK FM.
Pełnomocniczka przypomina też awanturę o podpisaną przez Trzaskowskiego Deklarację LGBT+. Pojawiły się wtedy głosy, że to seksualizacja dzieci. Wielu osobom nie spodobało się też wsparcie miasta dla hotelu dla osób z tęczowej społeczności. - To miejsce prowadzi Lambda Warszawa, z którą też w innych obszarach robimy jako miasto wiele dobrego. Ale lista organizacji, z którymi współpracujemy, jest o wiele dłuższa. To wynika z podejścia pana prezydenta, który - mimo wielu kłód rzucanych nam pod nogi - nie ugina się pod presją, a już na pewno nie ugina się pod presją Ordo Iuris - podkreśla nasza rozmówczyni.
"Odetchnęliśmy z ulgą"
Zdrowoska przyznaje, że po wyborach miasto "odetchnęło z ogromną ulgą". - Poczuliśmy powiew świeżego powietrza. Bo mamy poczucie, że nie mamy już tak związanych rąk, jak mieliśmy do tej pory - mówi.
Przypomnijmy, w nowym rządzie Donalda Tuska znalazła się m.in. pełnomocniczka do spraw równości, Katarzyna Kotula. Samorządowcy, tak jak organizacje pozarządowe, bardzo liczą na współpracę z nową panią minister.