Atak nożownika w Warszawie. Policja ujawnia nowe informacje
W poniedziałek po południu w warszawskim Lesie Bródnowskim nożownik zaatakował dwóch nastolatków. Chłopcy w wieku 15 lat z obrażeniami zostali przetransportowani do szpitala. Jeszcze tego samego dnia policja poinformowała o zatrzymaniu 26-letniego mężczyzny (we wtorek w komunikacie czytamy już o 25-latku).
We wtorek przed południem Komenda Stołeczna Policji przekazała nowe informacje. "W związku ze zdarzeniem w lesie przy ulicy Głębockiej 15, poza 25-letnim mężczyzną, policjanci zatrzymali także inne 4 osoby obecne na miejscu w chwili zdarzenia. Zebrany w tej sprawie materiał dowodowy wskazuje na to, że dopuściły się one przestępstwa na 25-latku" - poinformowała na platformie X Komenda Stołeczna Policji.
Kom. Paulina Onyszko z komendy na Targówku przekazała, że zatrzymani nieletni są w wieku: 13, 15 i 16 lat. - Cała trójka przebywa teraz w policyjnej izbie dziecka. Zostali zatrzymani do wyjaśnienia. O terminie ich przesłuchania zadecyduje sąd dla nieletnich - dodała policjantka.
Z nieoficjalnych ustaleń 'Gazety Wyborczej' wynika, że zatrzymany w poniedziałek 25-latek pochodzi z Uzbekistanu, a na miejsce zdarzenia przyjechał z plecakiem jednej z firm oferujących dowóz jedzenia do domu.
Stołeczna podała także, że jedną z pierwszych osób na miejscu zdarzenia był znany ratownik medyczny Marcin Borkowski (Borkoś). Jak opisywał, pojawił się w Lesie Bródnowskim przypadkiem. Udzielił poszkodowanym pierwszej pomocy. - Jeden z chłopców miał ranę kłutą pod lewą ręką, dwie dziury w okolicy żeber, a drugi miał ranione prawe ramię. Ten pierwszy słabł coraz bardziej, posadziłem go na ławce i kazałem innym zadzwonić pod 112 - opisywał w rozmowie z 'GW' Borkowski.