,
Obserwuj
Mazowieckie

Z czwartego piętra wyrzucił telewizor przez okno. Niewiele brakowało, a trafiłby w dziecko

KW
2 min. czytania
03.09.2024 12:58
Nietypowa akcja policjantów z warszawskiego Śródmieścia. Otrzymali zgłoszenie, że przez okno mieszkania w bloku przy ulicy Nowowiejskiej ktoś wyrzucił telewizor. Sprzęt spadł blisko mężczyzny przechodzącego z dzieckiem w wózku. Podejrzany w tej sprawie 24-latek trafił do aresztu.
|
|
fot. KSP

Do zdarzenia doszło w ubiegłym tygodniu u zbiegu ul. Nowowiejskiej i Waryńskiego. "Chwilę przed godziną 9 otrzymaliśmy informację, że ktoś z 6. piętra wyrzucił telewizor przez okno" - relacjonują śródmiejscy policjanci. Po dotarciu na miejsce funkcjonariusze nie mogli wejść do mieszkania. Jak piszą - dało się słyszeć rozmowy dochodzące ze środka, ale drzwi nikt nie chciał otworzyć. Potrzebna było pomoc straży pożarnej, która finalnie weszła przez okno.

 

"W środku policjanci wylegitymowali sześć osób w wieku od 17 do 24 lat. Część z nich była nietrzeźwa, a najstarszy z grupy, 24-letni obywatel Stanów Zjednoczonych, zachowywał się bardzo agresywnie wobec policjantów, którzy użyli wobec niego środków przymusu bezpośredniego" - czytamy w informacji policji.

Funkcjonariusze zaznaczają, że sytuacja była niebezpieczna. Wyrzucony przez okno telewizor - jak się okazało, z czwartego (a nie z szóstego) piętra - spadł bardzo blisko mężczyzny przechodzącego pod blokiem z dzieckiem w wózku.

Zarzuty i areszt

 

Z ustaleń policji wynika, że 24-latek wynajął mieszkanie na miesiąc. Policja podaje, że lokal był w kiepskim stanie - nieposprzątany, pełen pustych butelek po alkoholu.

Cała szóstka znajdująca się w mieszkaniu została zatrzymana przez policję. Sprawą zajęła się prokuratura.

Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Piotr Antoni Skiba poinformował, że wobec obywatela USA Juliana H., który miał wyrzucić telewizor, sąd zastosował tymczasowy areszt na dwa miesiące. Mężczyzna usłyszał zarzut narażenia na niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu w związku z wybrykiem chuligańskim. - Czynu tego dopuścił się publicznie, bez powodu, okazując przez to rażące lekceważenie porządku prawnego - wyjaśnił prok. Skiba. Mężczyźnie grozi do trzech lat pozbawienia wolności.