Nowe fakty ws. głośnej sprawy z Dworca Centralnego. Stanowczy ruch prokuratury
- Chodzi o zdarzenie z restauracji McDonald's na Dworcu Centralnym w Warszawie. Jak relacjonowała świadkini, ochroniarze mieli użyć paralizatora wobec dziewczyny, z którą nie było kontaktu.
- Sprawą zajęła się prokuratura, która we wtorek poinformowała o akcie oskarżenia.
- Ochroniarz jest podejrzany m.in. o to, że 'przekroczył uprawnienia'. Jak podają śledczy, przyznał się do winy, ale odmówił złożenia wyjaśnień.
O akcie oskarżenia śledczy poinformowali w komunikacie prasowym. Sprawą zajmowała się Prokuratura Rejonowa Warszawa Śródmieście-Północ, a akt trafił do Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieście Północ w Warszawie.
Akt oskarżenia dotyczy Mariusza Ś., podejrzanego o to, że 6 listopada 2024 r. w Warszawie, na terenie restauracji McDonald’s, na antresoli dworca PKP Warszawa Centralna - wykonując obowiązki pracownika ochrony fizycznej - "przekroczył uprawnienia, naruszając dobra osobiste pokrzywdzonej w postaci jej nietykalności cielesnej, poprzez użycie siły fizycznej polegającej na szarpaniu ją w okolicach głowy oraz użycia wobec niej trzy razy paralizatora".
Śledczy podają, że Mariusz Ś. "działał na szkodę pokrzywdzonej, czynu tego dopuścił się, działając publicznie i bez powodu, okazując przez to rażące lekceważenie porządku publicznego".
'To jest rewolucja'. Nowe zasady segregacji śmieci. 'Można ukarać całą wspólnotę mieszkaniową'
Paralizatorem w 19-latkę. Mężczyzna przyznał się do winy
Prokuratura informuje, że mężczyzna "przyznał się do zarzucanego mu czynu i odmówił złożenia wyjaśnień". Za ten czyn oskarżonemu grozi kara pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat. 5.
Śledczy podają, że Mariusz Ś., ma 44 lata, "posiada wykształcenie zawodowe z zawodem wyuczonym - ogrodnik". W czasie popełnienia czynu utrzymywał się z pracy w agencji ochrony. Dotychczas nie był karany.
Co się działo na Dworcu Centralnym?
O sytuacji, do której doszło na Dworcu Centralnym, media lokalne informowały w listopadzie. W restauracji McDonald's siedziała 19-latka, z którą nie było żadnego kontaktu. Jak relacjonowała świadkini zdarzenia Zofia Oleksiak, do dziewczyny podeszli ochroniarze. - Ponieważ nie udało im się jej obudzić, jeden z ochroniarzy użył paralizatora. Najpierw porazili ją w ramię, a chwilę później w brzuch. Ta dziewczyna delikatnie drgała, ale dalej opierała głowę o stół. W sumie, ochroniarze zdążyli porazić ją sześć lub siedem razy - opowiadała warszawskiej 'Wyborczej' Oleksiak.
Kobieta zadzwoniła po pomoc. Interweniowała Straż Miejska. 19-latka została przewieziona na izbę wytrzeźwień. - Miała 1,5 promila alkoholu w wydychanym powietrzu - mówił "GW" Jerzy Jabraszko ze Straży Miejskiej.
Biuro prasowe PKP - w odpowiedzi na pytania "Wyborczej" - podało, że interwencji dokonali pracownicy agencji ochrony DGP Security Partner. "Na podstawie wstępnych analiz i oglądu monitoringu dworca oraz monitoringu restauracji McDonald’s nie stwierdzono nadużyć ze strony pracowników agencji ochrony, nie zostały również użyte żadne środki przymusu bezpośredniego" - podało PKP.