"Ciasnota, zaduch i zamieszanie". Chorzy leżą na korytarzach, a szpital milczy
- Pacjenci w Szpitalu Bródnowskim czekają kilka dni na przyjęcie na oddział, a z powodu braku miejsc leżą na sali obserwacyjnej w izbie przyjęć - opisała Wirtualna Polska;
- Serwis przypomniał sprawę 91-latki z podejrzeniem zapalenia płuc, która zmarła w karetce po tym, jak nie została przyjęta do Szpitala Praskiego, a później do Szpitala Wolskiego. Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski zapowiedział kontrolę w obu placówkach;
- Według radnego Jarosława Jóźwiaka główne przyczyny braku miejsc w szpitalach niechęć do szczepień oraz nierównomierne obciążenie szpitali karetkami. Szpitale rządowe oraz marszałkowskie przekazały WP, że u nich "problem przepełnienia nie istnieje".
"Bardzo tłoczno" w Szpitalu Bródnowskim. Władze placówki nabrały wody w usta
Wirtualna Polska opisała sytuację, jaka ma miejsce w warszawskich szpitalach miejskich. W Szpitalu Bródnowskim w dzielnicy Targówek pacjenci z grypą czy zapaleniem płuc nawet kilka dni czekają na SOR, zanim trafią na oddział wewnętrzny. Z powodu braku miejsc chorzy leżą na sali obserwacyjnej na izbie przyjęć. Jak relacjonował serwis, panuje tam "ciasnota, zaduch i ogólne zamieszanie". Kobiety i mężczyźni są pooddzielani tylko kotarami.
"Nie ma miejsc. Jak tylko coś się zwalnia, od razu wciskamy chorych na oddziały, ale jest bardzo tłoczno" - powiedział WP jeden z członków personelu bródnowskiego szpitala. Władze placówki nie udzieliły redakcji komentarza w tej sprawie.
WP przypomniała tragiczne zdarzenie z 20 stycznia, o którym jako pierwszy poinformował tvnwarszawa.pl.
Prawie 3 tys. osób straci pracę. Zwolnienia grupowe w dwóch bankach w Polsce
Do sprawy odniósł się prezydent stolicy Rafał Trzaskowski. "Oczywiście zarządzę kontrolę i będziemy wyciągali z tego wnioski. SOR-y są w Warszawie przeciążone. Będę rozmawiać z wojewodą, aby na takie przypadki lepiej systemowo reagować" - powiedział.
Dlaczego miejskie szpitale są przeciążone?
Kwestią przeciążenia w warszawskich szpitalach zajmuje się Komisja Zdrowia Rady Warszawy. Jak podkreślił w rozmowie z WP jej przewodniczący, radny Jarosław Jóźwiak, przyczynami (oprócz trwającego jeszcze sezonu chorobowego) są niechęć do szczepienia się, a także "nierównomierne obciążenie szpitali dowozem karetkowym".
"Dzisiaj mamy tak, że dla przykładu do Szpitala Bielańskiego trafia dwa razy tyle karetek, ile trafia na Wołoską. A oba szpitale mają podobną liczbę miejsc. (...) Nie możemy mieć takich sytuacji, że w pierwszej kolejności karetki najchętniej wożą pacjentów do szpitali miejskich. Natomiast dużo rzadziej wożą do szpitali marszałkowskich, czy rządowych. Chcielibyśmy, aby jednak to wyrównanie przydziału karetek i dyspozycji było bardziej proporcjonalne między poszczególnymi szpitalami" - wskazał Jóźwiak.
Szpital popełnił błąd? Wraca sprawa męża Elżbiety Witek
WP znalazła potwierdzenie słów radnego w rozmowach z przedstawicielami szpitali, które są zarządzane przez województwo i rząd. Przedstawiciele zarówno szpitala MSWiA w Warszawie, jak i podlegającego MON Wojskowego Instytutu Medycznego przyznali, że u nich "problem przepełnienia nie istnieje".
Posłuchaj: